fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Instytucje: z kim stworzyć PPK

PPK, lek dla rynku kapitałowego

Fotorzepa/Robert Gardziński
Od dłuższego czasu polski rynek kapitałowy jest w stagnacji. Kuleje zaufanie do inwestycji kapitałowych i długoterminowego oszczędzania. Brakuje długoterminowego kapitału. Pomóc mają m.in. pracownicze plany kapitałowe.

O sytuacji na polskim rynku kapitałowym mówił niedawno, w czasie niedawnej konferencji poświęconej bolączkom polskiego rynku kapitałowego, Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju.

- Sytuacja nie wygląda najlepiej. Nasz rynek kapitałowy znajduje się w stagnacji, jeśli nie w regresie – ocenił. Wyliczał, że na warszawskiej giełdzie mamy dziś 460 spółek, podczas gdy w 2017 r. było ich 487.

– Spadają obroty. Wzrost WIG-20 za ostatnie 10 lat to 20 proc., czyli średnio 2 proc. Zgubiła się gdzieś premia za ryzyko – stwierdził szef PFR.

Problemem jest też niskie zaufanie do systemu emerytalnego. Szkodzi mu brak stabilności w poprzednich latach. Nie pomaga też historia OFE. Co więcej spada stopa zastąpienia, czyli stosunek pierwszej emerytury do ostatniej pensji pracownika. Kilka lat temu było to 60 proc., dziś jest to 56 proc., ale w dłuższej perspektywie będzie znacznie gorzej.

– Osoby, które dziś wchodzą na rynek pracy muszą się liczyć z tym, że stopa zastąpienia spadnie do 24 proc. – mówił Paweł Borys. - To oznacza, że emerytury będą o połowę niższe niż dziś i w większości przypadków nie zapewnią dobrej jakości życia po ustaniu aktywności zawodowej – tłumaczył.

Bolączką jest też brak kapitału długoterminowego. W oszczędnościach mamy przeszło 1,5 bln zł. Aż 57 proc. z tego przypada jednak na depozyty. 11 proc. ulokowane jest w funduszach emerytalnych, 9 proc. w funduszach inwestycyjnych. To struktura oszczędności inna niż w krajach zachodnich. I tu z pomocą mogą przyjść pracownicze plany kapitałowe.

PPK ruszyły z początkiem lipca. Docelowo obejmą większość polskich firm i instytucji. Mają nas zachęcić do dodatkowego oszczędzania na emerytury. Pieniędzmi gromadzonymi na rachunkach uczestników pracowniczych planach kapitałowych zarządzać będą instytucje finansowe. Zgodę Komisji Nadzoru Finansowego na zarządzanie PPK ma 20 instytucji finansowych. Za ich pośrednictwem, przy użyciu funduszy zdefiniowanej daty, pieniądze zgromadzone na kontach uczestników programu PPK, będą inwestowane m.in. w akcje spółek notowanych na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych. Nie tylko te z WiG-20. Część obserwatorów rynku obawia się, że ich zainteresowanie skupi się przede wszystkim na największych, państwowych spółkach z WIG-20.

- Ponad 2/3 tego indeksu to spółki z udziałem Skarbu Państwa, ale ich łączny udział w funduszach PPK nie powinien przekraczać ok. 20-25 proc. aktywów w funduszach o wyższym udziale akcji, oraz ok. 5 proc. aktywów u uczestników programu bliskich przejścia na emeryturę. To niewiele, a inwestycje w takie spółki jak np. PKO Bank Polski, PZU, czy PKN to również potencjalne atrakcyjna lokata, a przede wszystkim chodzi o bezpieczeństwo płynności inwestycji – tłumaczył Paweł Borys.

- Poza tym w funduszach ma być bardzo wiele innych rodzajów inwestycji, czyniąc politykę inwestycyjną zróżnicowaną. Z czasem miejmy też nadzieje, że w WIG20 pojawi się więcej spółek prywatnych z nowoczesnych sektorów gospodarki. To jest kluczowe dla wzmocnienia polskiej gospodarki, a PPK wzmacnia bazę finansowania prywatnego sektora przedsiębiorstw - dodał. Zyskać mają też mniejsze i średnie spółki, które dziś cierpią bardziej niż duże, bo przyciągają głównie krajowych inwestorów.

– PPK przyczynią się do lepszej edukacji społeczeństwa, odbudowy zaufania do długoterminowego oszczędzania oraz budowy oszczędności na czas emerytur – mówiła w czasie wspomnianej konferencji Katarzyna Przewalska, dyrektor departamentu rozwoju rynku kapitałowego w Ministerstwie Finansów.

- To pomoże też giełdzie, na którą dopłynie duży dodatkowy i stabilny kapitał. Ma to przyciągnąć na giełdę inwestorów nowych inwestorów, także zagranicznych i zachęcić spółki do wchodzenia na nasz parkiet - dodała.

Ale program ma też pomóc całej gospodarce.

- Myślę, że dla gospodarki PPK będą bardzo korzystne. Oszczędności przełożą się na dopływ kapitału na inwestycje. To bardzo potrzebne. Giełda też oczywiście dostanie zastrzyk kapitału, ale sam kapitał to nie wszystko. Ważne by były firmy, które chcą wejść na rynek kapitałowy i w nim uczestniczyć. Giełda pewnie więc też musi wykonać odpowiednią pracę – przekonywała w rozmowie z „Rzeczpospolitą" Ewa Małyszko, prezes TFI PFR, jednej z 20 instytucji dopuszczonych do zarządzania pracowniczymi planami kapitałowymi.

Paweł Borys zwraca uwagę na jeszcze jeden aspekt programu.

- Niejako przy okazji, dzięki PPK, wszyscy jego uczestnicy staną się współwłaścicielami przedsiębiorstw notowanych na giełdzie. I będą z tego odnosić korzyści. Będą mieć dochody nie tylko z pracy, ale też z inwestowania. W tym znaczeniu można w uproszczeniu powiedzieć, że system kapitalistyczny może się w Polsce zdemokratyzować. Takie rozwiązania zapobiegają w długim okresie m.in. wzrostowi nierówności majątkowych – przekonuje.

Według szacunków twórców ustawy o PPK na rynek kapitałowy może dzięki nim napływać docelowo nawet 15 mld zł rocznie.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA