fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Handel

Wejście z pompą w trudny rok

Kllenci w Wielkiej Brytanii mogą liczyć w tzw. Boxing Day nawet na 70-80 proc. zniżki
AFP, NIKLAS HALLE'N NIKLAS HALLE'N
Na świecie wystartowały wyprzedaże. W Polsce oznacza to zamknięcie dobrego sezonu przed pełnym wyzwań 2020 r.

Klienci w USA, Wielkiej Brytanii po obniżki ruszyli 26 grudnia: w tzw. Boxing Day normą są przeceny 70–80 proc. W Polsce o podobnej skali zniżek można jedynie pomarzyć. W naszych sklepach wyprzedaże są zjawiskiem znaczącym, ale obniżki cen są dużo niższe. Do tego Polska jest jednym z niewielu krajów, w których temat wyprzedaży jest mało określony prawnie, np. okres organizowania przecen jest dowolny. Jedni organizują je 27 grudnia, inni czekają nawet na połowę stycznia.

Innymi prawami rządzi się e-handel, wiele sklepów rabaty zaproponowało już 25 grudnia. Z zasady na początek maksymalny poziom obniżek cen to 50 proc., dopiero na niesprzedany przez dłuższy czas asortyment rabaty są pogłębiane.

Walka o rabaty

– Polacy chcą często mieć promocje i nie da się tego pogodzić z radykalnymi obniżkami cen podczas wyprzedaży, jak lubimy to porównywać z USA. Tam w ciągu roku przecen nie ma, jedynie w sklepach typu outlet – mówi przedstawiciel jednej z międzynarodowych marek odzieżowych.

Dodatkowo w Polsce ten sezon wyprzedaży będzie szczególny, ponieważ po nasyconym niedzielami handlowymi grudniu w styczniu nie będzie ich zupełnie. Zacznie bowiem obowiązywać już pełen zakaz handlu w niedziele i w całym 2020 r. niedziel handlowych będzie tylko siedem.

– Grudzień rozpieścił konsumentów, ponieważ w większość niedziel sklepy pracowały normalnie, ale od stycznia obowiązywać będzie pełna wersja zakazu, co spowoduje dla konsumentów twarde zderzenie z realiami. Jak to docelowo wpłynie na rynek, okaże się dopiero po roku obowiązywania pełnego ograniczenia, ponieważ do tej pory tego w pełni nie wiemy – mówi Maciej Ptaszyński, dyrektor generalny Polskiej Izby Handlu. – Wyniki z poprzednich lat są nieporównywalne, ponieważ zakaz był stopniowo uściślany. Rynek na pewno odczuje zmiany, ponieważ zachowania konsumenckie ulegną dalszej ewolucji. O ich kierunku będziemy wiedzieli dopiero za ponad rok – dodaje Ptaszyński.

Dla handlu będzie to na pewno wielkie wyzwanie, o ile zakupy żywności na zmianach nieszczególnie ucierpią wartościowo, to widać przesunięcia w ramach rynku, a główną ofiarą są średnie sklepy. Są za duże, by właściciel mógł je w niedzielę otworzyć i samodzielnie prowadzić. Jednocześnie nie są w stanie nawiązać walki na promocje, jakie w pozostałe dni tygodnia organizują np. dyskonty, starające się większym ruchem przynajmniej zmniejszyć skalę strat związanych z brakiem handlowych niedziel.

Niemniej straty z tytułu mniejszej liczby dni pracy są nieuniknione: z danych Retail Institute wynika, że najmocniej tracą najmniejsze centra handlowe, zaś te duże z ograniczeniami sobie radzą. One nadal w dni wolne mogą się otwierać, ponieważ rozbudowana część usługowa-rozrywkowa pozwala im przyciągać wielu klientów.

Online wygrywa

Najwięksi sprzedawcy odzieży i obuwia wydają się być o wpływ ograniczeń spokojni. – Firma dostosowała się do zakazu handlu w niedzielę w Polsce. Klienci, którzy potrzebują obuwia, decydują się na zakup w inne dni tygodnia. Notujemy większy ruch w sklepach w soboty i inne powszednie dni kosztem niedzieli. Konsument jest coraz bardziej przyzwyczajony do tego, że sklepy są zamknięte w niedzielę, nie sądzimy więc, że zmniejszenie liczby niedziel handlowych w 2020 roku znacząco coś zmieni, jeśli chodzi o offline – mówi Daria Sulgostowska, rzecznik CCC. – Co więcej, nasza silna pozycja w e-commerce (eobuwie.pl), jak również otwarty w tym roku sklep ccc.eu pomagają nam przechodzić przez zmianę ustawową i przyciągnąć nowych klientów – dodaje.

Rosnący udział handlu internetowego, którego ograniczenia niedzielne nie dotyczą, to na pewno jeden z efektów ograniczeń. – W najbliższych latach zamierzamy kontynuować rozwój za granicą, gdzie dostrzegamy duży potencjał wzrostu. W wielu krajach istnieją podobne regulacje, w związku z tym wprowadzone w Polsce przepisy nie są dla nas zaskoczeniem. Byliśmy do nich odpowiednio przygotowani – podaje biuro prasowe LPP. – Dotychczasowe ograniczenie handlu w niedzielę zmieniło przyzwyczajenia zakupowe Polaków: widzimy, że część sprzedaży przenosi się w inne dni tygodnia, a część zakupów realizowana jest w internecie. Można się spodziewać, że zmniejszenie liczby niedziel handlowych może wzmocnić ten efekt, co będzie miało największy wpływ na firmy realizujące sprzedaż wyłącznie w Polsce – dodaje LPP.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA