fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Handel

Dior przeprasza Chiny za mapę, na której nie miały Tajwanu

Bloomberg
Chińczycy są bardzo czuli na punkcie „Jednych Chin". Korporacje chcące robić interesy w Państwie Środka muszą się z tym liczyć.

Christian Dior jest kolejną firmą, która przeprasza Chińczyków za urażenie ich uczuć narodowych. Incydentem, który sprawił, że luksusowa marka poczuła się zobowiązana do przeprosin, było wydarzenie na uczelni zidentyfikowanej jako Uniwersytet Gongshang w Hangzhou w prowincji Zhejiang, gdzie podczas prezentacji firmy przez pracownicę działu HR Diora, studenci dopatrzyli się braków na mapie Chin.

Nagranie ze starcia studentów z pracownicą Diora trafiło na chiński serwis społecznościowy Weibo. Studenci pytali pracownika Diora o brak Tajwanu na mapie i kwestionowali odpowiedzi. Przedstawicielka marki najpierw tłumaczyła brak Tajwany tym, że jest zbyt mały by uwidocznić go na mapie, a gdy studenci zauważyli, że na mapie widać mniejszą wyspę Hainan, tłumaczenie zmieniło się. W drugiej wersji pracowniczka Diora mówił, że Tajwan nie jest widoczny, gdyż jest ona przedstawicielką części korporacji zajmującej się kontynentalnymi Chinami podczas gdy inny oddział zajmuje się Tajwanem.

Jak informuje Bloomberg, Dior umieścił w serwisie Weibo przeprosiny za zaistniałą sytuację. Marka stwierdza w oświaczeniu, że „bardzo przeprasza za zaistniały incydent, w którym pracownicy HR przedstawili błędne tłumaczenia". W dalszej części przeprosin Dior stwierdza, że zachowanie jego pracowników było „niewłaściwe", a sama firma respektuję zasadę Jednych Chin.

Wpadka Diora podczas prezentacji nie była pierwszym starciem marki z zasadą „jednych Chin". W sierpniu, razem z innymi markami luksusowymi (np. Givenchy czy Versace) Dior miał problemy po odkryciu, że sprzedaje koszulki na których Tajwan i Hong Kong przedstawiane są jako osobny kraje.

Chińczykom łatwo się ostatnio narazić, o czym przekonała się koszykarska liga NBA. Tweet menedżera zespołu Houston Rockets, w którym wsparł on demonstrantów w Hong Kongu sprawił, że chińska państwowa telewizja przestała nadawać mecze NBA, a chińskie firmy kasowały umowy sponsorskiej. Dostaje się także satyrykom – satyryczny serial South Park został zakazany w Chinach po tym, jak skrytykował amerykańskie korporacje za uleganie chińskim żądaniom cenzorskim.

Korporacje z Europy i USA starają się dostosować do chińskich życzeń i wymagań miejscowej cenzury by móc utrzymać dostęp do miejscowego rynku.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA