fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Handel

Wojna handlowa szybko się nie skończy

Uczestnicy dyskusji o nowym podziale świata skupili się przede wszystkim na kwestii wojny handlowej między USA i Chinami
materiały prasowe
Chiny nie chcą radykalnych zmian, bo nie są gotowe na wojnę handlową. Prezydent Trump nie rozumie różnicy kulturowej – mówił Ji Bo, dziekan z chińskiej szkoły biznesu, na Europejskim Forum Nowych Idei. – Nie wszyscy w USA zgadzają się z prezydentem i cłami, które w stosunku do Chin zostały wprowadzone. Ten spór będzie długi – odpowiadał Charles R. Johnston, szef International Goverment Affairs w Citi.

Materiał powstał we współpracy z Citi Handlowy

Rozmówcy dyskutowali podczas Europejskiego Forum Nowych Idei. Okazją była debata „Nowy podział świata. Unia Europejska–USA–Chiny. Czy cyfryzacja powstrzyma deglobalizację?". Były minister finansów Andrzej Olechowski, który moderował debatę, zaznaczył na wstępie, że jego zdaniem silnik globalizacji krztusi się i gaśnie.

Zahamowany proces

– Globalizacja jest wynikiem dwóch procesów – liberalizacji warunków wymiany gospodarczej i postępu technologicznego w dziedzinie transportu i komunikacji. Proces liberalizacji został skutecznie zahamowany, rosną nastroje protekcjonistyczne i nacjonalistyczne. Liberalny, wolnościowy system zachęcający do wymiany gospodarczej został zakwestionowany przez USA – architekta tego systemu – mówił Olechowski.

O sytuacji wewnątrz USA i o tym, jak amerykańska administracja Donalda Trumpa zmienia stosunki handlowe, mówił Charles R. Johnston. Podkreślał, że dzisiaj republikanie kontrolują nie tylko rząd, ale i senat, co wzmacnia ich władzę wykonawczą i możliwość dokonywania zmian w polityce. – Donald Trump uważa, że liczy się przede wszystkim Ameryka. Wracamy do czasów, kiedy byliśmy wyizolowani, a dzisiaj świat to połączenia między organizacjami. Trzeba współpracować z UE, Meksykiem, Kanadą – podkreślał.

– Administracja Trumpa uważa, że gospodarka równa się bezpieczeństwu narodowemu, dlatego prezydent może ograniczać import, jeżeli uzna, że jest on zagrożeniem dla bezpieczeństwa. Zaczęto od importu stali spowodowanego nadwyżką stali w Chinach, był też problem z importem z UE i Kanady. Sam import stali to 300 mld USD. Teraz patrzymy, czy import aluminium, samochodów również stanowią zagrożenie. Administracja kładzie więc nacisk na bezpieczeństwo narodowe, ale taką tendencję widzimy wszędzie, w Niemczech czy Francji. To może powodować erozję w wymianie. Nie wszyscy w USA zgadzają się z prezydentem, z cłami, które w stosunku do Chin zostały wprowadzone. Ten spór może być długi – wyjaśniał Charles R. Johnston.

Rozmówcy najwięcej czasu poświęcili właśnie wojnie handlowej pomiędzy USA, a Chinami. Andrzej Olechowski zwrócił uwagę, że nieoczekiwanie to Chiny stały się obrońcą istniejącego systemu handlowego. – Czy Chiny chcą bardziej multilateralnego systemu, czy wolałyby dokonać podziału świata z Amerykanami i UE? – pytał kolejnego rozmówcę.

Na to pytanie odpowiadał Ji Bo, zastępca dziekana Cheung Kong Graduate School of Business. – Na tym etapie rozwoju ludzkości potrzebna jest stabilność. Chiny nie chcą radykalnych zmian, bo nie są gotowe na wojnę handlową. Ostatnio chińska firma z branży telekomunikacyjnej stała się ofiarą amerykańskich sankcji. Wtedy zdaliśmy sobie sprawę z zacofania technologicznego, że nie jesteśmy w stanie wyprodukować danego rodzaju układów scalonych. Był to kubeł zimnej wody. Mamy nadwyżkę handlową, ale jej znaczna część jest niezdrowa, bo powstała dzięki niskim technologiom – mówił.

Chiński naukowiec podkreślał, że choć chiński PKB jest drugi co do wielkości na świecie i jego zdaniem będzie na pierwszym miejscu, to nie jest to jedyną miarą gospodarki.

Chiny nie są gotowe

– Nadal mamy 400 mln ludzi mieszkających poniżej granicy ubóstwa, poniżej 100 dolarów rocznego dochodu. Chiny nie są krajem rozwiniętym, bogatych jest niewielki odsetek obywateli. Nie jesteśmy gotowi na wojny handlowe. Potrzebny jest spokój. Co prawda od momentu przyłączenia do Światowej Organizacji Handlu Chiny nadganiają rozwój technologii i wyprzedziły USA, jeżeli chodzi o wydatki na badania i rozwój, ale nie jesteśmy gotowi na konfrontację.

Zdaniem Pawła Świebody, wicedyrektora Europejskiego Ośrodka Strategii Politycznej, multilateralizm przeżyje, ale zmieni formę. – Chiny muszą szczerze podejść do swojej sytuacji, bo do tej pory, od wejścia do WTO, korzystały z uprzywilejowanego statusu. Teraz trzeba redefiniować rolę. To, jak Chiny zareagują na cła Trumpa, wiele nam powie. Czy będzie walka, czy też Chiny w swojej mądrości dojdą do porozumienia – analizował.

–Mam poczucie, że Zachód nie rozumie różnicy kulturowej. Chiński rząd kieruje się konfucjańską filozofią. Czy Państwo wiedzieli, byśmy źle mówili o Zachodzie? Tutaj nie chodzi o pyskówkę, chiński rzad będzie rozmawiać przyjaźnie. Jesteśmy przekonani, że uda się zatrzymać wojnę handlową. Myślę, że żaden kolejny prezydent nie będzie kontynuował konfliktu – tłumaczył Ji Bo.

– Są różnice kulturowe, tego brakuje administracji Trumpa – przyznał mu Charles R. Johnston. I dodał: – Chiny muszą się zreformować, a administracja Trumpa spowolniła ten proces. Wszyscy będziemy żyli w lepszym świecie, jeżeli Chiny będą kontynuować swoje reformy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA