fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Handel

Nowa moda, używane wraca na salony

Bloomberg
Sklepy z rzeczami z drugiej ręki nie powstają już tylko z myślą o mniej zamożnych konsumentach. Coraz więcej osób nie chce kupować nowych rzeczy.
Brytyjska organizacja charytatywna Oxfam otworzy za kilka dni swój tzw. supersklep (12 razy większy od standardowej placówki tego typu), który będzie obsługiwało ponad 20 osób. W środku ogromny wybór rzeczy używanych: zarówno ubrań, jak i domowych tekstyliów, zabawek czy butów.

Tańsze i potrzebne

Uzupełnieniem oferty będą produkty nowe, ale nieznane wcześniej z tego rodzaju sklepów, jak bambusowe naczynia czy kawa i czekolada z logo Fairtrade. To pokazuje, że sklepy z używanymi produktami stawiają coraz mocniej na zupełnie nową grupę docelową – świadomych, chcących ograniczać konsumpcję na rzecz mniejszego wpływu na środowisko naturalne, a niekoniecznie chcących wyłącznie oszczędzać.
– W naszym sklepie konsumenci będą mogli kupować etycznie, ale chcemy też jego wielkością i szerokością oferty pokazać, że to po prostu fajne miejsce na robienie zakupów – mówi Andrew Horton, dyrektor handlowy Oxfam.
Pokolenie milenialsów jest znacznie bardziej otwarte na kupowanie rzeczy używanych niż starsze grupy konsumentów. Aż 57 proc. deklaruje takie zachowanie, z kolei tylko 1 pkt proc. mniej także odsprzedaje szybko niepotrzebne rzeczy, aby mogli z nich skorzystać inni, bardziej potrzebujący.
Jak podaje firma VIVE, powołując się na dane GUS, krajowy rynek odzieży używanej szacowany jest na 5–6 mld zł rocznie. Już ponad 10 mln dorosłych Polaków ubiera się w sklepach z odzieżą używaną. Liczba działających placówek sięga 30 tys.
Dotychczas głównym motywem klientów takich sklepów były oszczędności oraz poszukiwanie ubrań niepowtarzalnych, dostępnych często w pojedynczych egzemplarzach czy okazyjne zakupy znanych marek. Teraz coraz bardziej ma się liczyć aspekt etycznej konsumpcji, ponieważ zwłaszcza wielkie, popularne sieci odzieżowe są krytykowane za nadmierną produkcję i zarzucanie rynku ubraniami tanimi, które po kilku użyciach lądują na śmietniku. Tymczasem tylko produkcja bawełny pochłania niesłychane ilości wody, a ubrania z tworzyw sztucznych są dla środowiska co najmniej tak samo szkodliwe, jak wszechobecny plastik.
A Polacy kupują najczęściej ubrania właśnie w popularnych sieciówkach, których sklepy w centrach handlowych to zdecydowanie najpopularniejsze miejsce na zakupy odzieżowe. Cena jest wciąż głównym kryterium wyboru, ponieważ w badaniach wysoko wymieniane są też dyskonty zarówno specjalizujące się w odzieży, jak i te spożywcze, jedynie z kolekcjami oferowanymi co jakiś czas. Polacy są też nadal dużymi fanami kupowania tanich, niemarkowych ubrań na bazarach, co jest jedną z naszych narodowych cech na tle innych nacji.

Globalne zmiany

Tymczasem na globalnym rynku podejście firm mocno się zmienia. Zalando, czołowy internetowy sprzedawca odzieży, pod koniec sierpnia w berlińskim centrum handlowym Alexa otworzyło własny sklep z używanymi ubraniami. W Zircle ubrania mają kosztować 3, 5 oraz 7 euro za sztukę.
– Celem tego eksperymentu jest sprawdzenie, jak działa sprzedaż Zalando w trybie offline i przekonanie się, czy możemy dotrzeć do nowych klientów. Dzięki tym wnioskom możemy następnie ocenić, co działa najlepiej oraz poprawić doświadczenie zakupów i sprzedaż – wyjaśnia biuro prasowe firmy.
Także pod koniec sierpnia 32 największe firmy z branży odzieżowej podpisały we francuskim Biarritz porozumienie, w ramach którego zobowiązały się do wspólnej walki z ociepleniem klimatu, zanieczyszczeniem oceanów i generalnie zmniejszenia negatywnego wpływu na środowisko.
Bez podjęcia żadnych działań przemysł odzieżowy mógłby stanowić jedną czwartą światowej emisji dwutlenku węgla do 2050 r. Budzi to sprzeciw zwłaszcza młodych konsumentów, odpowiadających za dużą część wydatków na ubrania. Coraz więcej z nich nie chce ich kupować od firm niedbających o zmniejszanie wpływu na środowisko, zatem takie inicjatywy są bardzo w cenie.
Do inicjatywy przyłączyli się zarówno czołowi producenci marek luksusowych, jak koncern Kering (m.in. marka Gucci), ale też popularne sieciówki z H&M i Inditex (Zara, Bershka) na czele.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA