fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Handel

Wojny cenowe sprawiły, że obecnie aż 30 proc. towarów sprzedawanych w sklepach to produkty w cenach promocyjnych

123RF
Dla klientów świetna informacja, dla biznesu nie: obecnie aż 30 proc. towarów sprzedawanych w sklepach to produkty w cenach promocyjnych.

Powodzenie promocji w Polsce widać po skali zainteresowania konsumentów gazetkami wydawanymi przez sieci handlowe. Rocznie trafia ich na rynek nawet 6 mld sztuk, a według badania firmy Focus tylko 1 proc. Polaków po otrzymaniu gazetki do niej nie zagląda i od razu wyrzuca do śmieci. Za przydatne na zakupach uznaje je z kolei aż 59 proc.

Ostra walka

Cena wciąż jest zdecydowanie najważniejszym kryterium wyboru towaru w sklepie. I choć coraz więcej osób wskazuje takie czynniki jak jakość czy nazwa producenta, to większość chce zrobić zakupy po prostu jak najtaniej. Polacy nie kierują się przy tym żadnymi sentymentami – statystyczny dorosły kupuje w trzech–pięciu sieciach handlowych i bez najmniejszych oporów porzuca je na rzecz innych, jeśli ich ofertę uzna za atrakcyjniejszą.

– Konkurencja zawsze była ostra, teraz na sytuację na rynku mocny wpływ mają także zapowiedzi wprowadzenia podatku handlowego, na co firmy próbują się przygotować, zwiększając wolumeny sprzedaży – mówi Andrzej Faliński, dyrektor generalny Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji.

Obecnie na brak promocji klienci nie mogą narzekać, bo widać ich prawdziwy wysyp. Ta sytuacja na rynku handlowym to pochodna utrzymującej się już od dwóch lat deflacji, która wpędziła sieci handlowe w istną spiralę ciągle organizowanych promocji i przecen. – Tak źle nie było jeszcze nigdy, presja na ceny jest ogromna i wcale nie słabnie – mówi „Rzeczpospolitej" prezes jednej z sieci.

Firmy nawet oficjalnie przyznają, że sytuacja dla prowadzenia biznesu jest trudna. – Na rynku jest kryzys, wojny cenowe toczą się na niespotykaną wcześniej skalę, a klienci chcą kupować coraz taniej – mówi Tomasz Walkowiak, członek zarządu Grupy Muszkieterów, prowadzącej sieci Intermarche i Bricomarche.

Sieć Netto podaje, że 25 proc. sprzedaży stanowią oferty promocyjne i o ich ogromnym znaczeniu dla sprzedaży mówią w zasadzie wszystkie firmy.

– Strategię stałego zapewnienia wysokiej jakości produktów w bardzo konkurencyjnych cenach realizujemy przede wszystkim poprzez dostępne w naszych sklepach produkty marek własnych – mówi Anna Biskup, rzecznik Lidl Polska.

O znaczeniu promocji nie chciała za to mówić Biedronka. – Nie przekazujemy konkretnych danych sprzedażowych w rozbiciu na poszczególne grupy oferowanych produktów – odpowiada biuro prasowe firmy.

Niezależnie od formatu promocje to dzisiaj najważniejszy element budowy oferty dla klientów. – Udział czy liczba promocji w poszczególnych kategoriach produktów może być bardzo różny, podobnie jest z udziałami sprzedaży towarów w cenach promocyjnych w kolejnych kategoriach – mówi Michał Sikora, rzecznik Tesco Polska. – Jesteśmy siecią super- i hipermarketów, zatem klienci oczekują od nas zarówno stałych, niskich cen, jak i atrakcyjnych promocji, te bowiem mogą stać się dla nich powodem wyboru sklepu na miejsce zakupów – dodaje.

Urodziny i okazje

Promocje organizowane są zazwyczaj przed weekendami, jednak nie brakuje też dodatkowych okazji. Sieć Auchan obchodzi w tym roku 20. rocznicę działalności na polskim rynku, co oznacza szczególne atrakcje dla klientów. Alma z kolei niestandardowo hucznie obchodzi 21. rocznicę uruchomienia pierwszego sklepu. – Alma od początku istnienia budowała swą markę na jakości i bogactwie asortymentu. Z okazji naszych urodzin czekają na wszystkich atrakcyjne promocje – mówi Maciej Wojciechowicz, dyrektor handlowy Alma Market. Sieć przygotowała dla swoich klientów specjalne rabaty. Wybrano po jednej z 14 grup produktowych na każdy dzień. Codziennie wszystkie towary z określonej grupy można kupić 21 proc. taniej.

Trudno powiedzieć, jak obecny poziom liczby promocji będzie wyglądał po wejściu w życie ustawy o podatku obrotowym od sprzedaży detalicznej. Szczegółów projektu wciąż nie ma, ale przynajmniej na ostatnim spotkaniu z branżą padła informacja, iż ma on obowiązywać od lipca 2016 r.

Obecnie Ministerstwo Finansów analizuje dwie główne opcje podatku – stawka liniowa 0,9 proc. z kwotą wolną w wysokości ok. 200 mln zł oraz wariant progresywny. W nim z podatku zwolnione są przychody do 18 mln zł rocznie, a na wyższe stawki stopniowo rosną od 0,4 proc. do 1,4 proc. powyżej 2 mld zł obrotu rocznie.

To już czwarte podejście do wypracowania treści projektu ustawy o podatku od sprzedaży detalicznej.

Podyskutuj z nami na Facebooku, www.fa­ce­bo­ok.com/eko­no­mia. Co jest ważniejsze na zakupach – jakość produktu czy jednak jego cena?

Grillowanie w majówkę tańsze niż przed rokiem

Za zestaw grillowy dla sześciu osób zawierający po 1 kg mięsa wieprzowego, kiełbasy wędzonej, mięsa drobiowego, warzyw oraz 3 litry napojów bezalkoholowych, dwa bochenki chleba, 16 butelek piwa oraz dodatki w postaci musztardy i keczupu Polacy zapłacą ok. 104 zł – wynika z analiz Banku BGŻ BNP Paribas, przygotowanych na podstawie danych GUS. Będzie to o 0,8 proc. mniej niż przed rokiem. W tym samym czasie średnie wynagrodzenie wzrosło w Polsce o ponad 3 proc.

Mniej wydamy przede wszystkim na mięso. W marcu 2016 r. surowa wieprzowina kosztowała średnio o 3,9 proc. mniej niż przed rokiem, a mięso drobiowe 1,6 proc. mniej. Wyjątkiem jest mało popularna w naszym kraju wołowina, która kosztuje 0,4 proc. więcej niż rok temu. Tańsze o 0,9 proc. niż przed rokiem są wody mineralne, soki i napoje niegazowane. W marcu 2016 r. ceny piwa, które kojarzy się z grillem, spadły rok do roku o ok. 0,8 proc. Jest to, jak wyjaśnia Bank BGŻ BNP Paribas, związane z jednej strony z konkurencją cenową producentów w segmencie piw tradycyjnych, a z drugiej ze wzrostem popularności cydru i win.

Dużo droższe będą warzywa. Przeciętnie poziom ich cen w marcu był o 6,9 proc. wyższy niż przed rokiem. Stabilne są natomiast ceny pieczywa, które były zaledwie o 0,2 proc. wyższe od zeszłorocznych.

– Z badań GfK „Polska na widelcu" wynika, że 20 proc. respondentów grilluje w sezonie letnim, co najmniej raz w tygodniu. W grupie 20–29-latków odsetek ten był najwyższy i wyniósł 33 proc. Z drugiej strony, co trzeci ankietowany nie praktykuje takiej formy spędzania wolnego czasu – mówi Paweł Wyrzykowski, ekspert rynków rolnych w Banku BGŻ BNP Paribas. – Odsetek osób, które grillują przynajmniej raz w tygodniu, wzrasta wraz z poziomem dochodów i wykształcenia. W sezonie letnim grilluje przynajmniej raz w tygodniu aż połowa gospodyń domowych. Udział ten był również wysoki w przypadku osób określających się jako dyrektorzy, kierownicy i właściciele i wyniósł 45 proc. – dodaje.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA