fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Handel

W sklepach bez paniki, towar jest

Bloomberg
Puste półki w sklepach to margines, Polacy nie ruszyli na masowe zakupy w obawie przed epidemią. Sytuacja może się jednak zmienić.

Od kilku dni po sieci krążą zdjęcia pustych półek, ogołoconych z takich produktów, jak mąka czy makaron. Nawet jeśli takie sytuacje się zdarzyły, towar jest szybko uzupełniany i nie ma mowy, żeby konsumenci nie mogli zrobić zakupów na bieżąco.

Czytaj także: Koronawirus nakręcił boom na e-zakupy. Bez kontaktu z klientem

– W tej chwili nie widzimy nadmiernego przełożenia epidemii koronawirusa na wzrost sprzedaży poszczególnych kategorii produktów czy spadek liczby klientów. Wyjątkiem są żele antybakteryjne, które notują w ostatnich dniach duży wzrost, ale też trzeba podkreślić, że ich sprzedaż jeszcze kilka tygodni temu była niska – mówi Arkadiusz Mierzwa, kierownik ds. komunikacji korporacyjnej Jeronimo Martins Polska, właściciela sieci Biedronka. – Stale analizujemy dane sprzedażowe z całego kraju i jesteśmy gotowi do stosownej reakcji, jeśli zajdzie taka potrzeba – dodaje.

Firmy jednak muszą być gotowe na to, że sytuacja się rozwinie i w miarę pojawiania się kolejnych przypadków emocje mogą narastać. – Mamy świadomość, że obecna sytuacja związana z zagrożeniem koronawirusem może budzić wiele obaw – mówi Janusz Stroka, prezes Netto Polska. – Dlatego w trosce o bezpieczeństwo naszych klientów oraz pracowników podjęliśmy decyzje zapobiegawcze, które – mamy nadzieję – wpłyną na bezpieczeństwo pracy oraz zakupów w naszej sieci. Netto zdecydowało, że w najbliższym czasie każda nieobecność pracownika spowodowana chorobą i potwierdzona zwolnieniem lekarskim nie będzie miała wpływu na wysokość uznaniowej premii frekwencyjnej – tłumaczy.

Czytaj także: Koronawirus: Amazon usuwa z oferty fałszywe leki i artykuły z zawyżonymi cenami

Informacje ze świata oraz obawy konsumentów mogą jednak wpłynąć na podejmowane decyzje, np. w odniesieniu do zakupów.

– Na razie sieci handlowe obserwują zwiększony popyt ze strony klientów, którzy wykupują środki higieny oraz produkty o dłuższym terminie ważności. Czy należy spodziewać się wyraźnego zmniejszenia handlu detalicznego w sieciach? Wydaje się, że nie – mówi Konrad Księżopolski, szef działu analiz Haitong Banku. – Produkty FMCG to produkty pierwszej potrzeby, więc popyt zawsze pozostanie. Handel może się przenieść do internetu, ale największe sieci handlowe mają dość słabo rozwiniętą tę formę sprzedaży. Dodatkowo e-sprzedaż to domena głównie dużych miast, w małych tradycyjny handel to jedyna forma zakupów spożywczych – dodaje.

Obawy o zakażenie i zalecenia, aby unikać dużych skupisk ludzkich, mogą oddziaływać na inne sektory rynku. Na razie nic jednak nie na to nie wskazuje. – Od początku na bieżąco monitorujemy sytuację w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa Covid-19. Sytuacja jest dynamiczna, dlatego na obecnym etapie jest jeszcze za wcześnie, aby mówić o wpływie epidemii na działalność firmy – mówi Izabela Winsztal, rzeczniczka AmRest, prowadzącego w regionie sieci KFC, Burger King czy Starbucks.

– Do tej pory nie zaobserwowaliśmy znaczących zmian w intensywności odwiedzin sklepów stacjonarnych ani w sprzedaży online. Jesteśmy świadomi, że sytuacja ta może ulec zmianie, jesteśmy przygotowani na różne scenariusze – wyjaśnia biuro prasowe LPP, lidera rynku odzieżowego z markami Reserved czy House.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA