fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Gospodarka

Ku zadowoleniu konsumentów inflacja spóźniła się o rok

123RF
Deflacja miała wygasnąć już na początku roku, a utrzymała się aż do listopada. Część ekonomistów podejrzewała nawet, że GUS źle liczy dynamikę cen.
W piątek 30 grudnia GUS opublikuje wstępny szacunek dynamiki cen konsumpcyjnych w ostatnim miesiącu tego roku. Ekonomiści przeciętnie oceniają, że indeks cen konsumpcyjnych (CPI) zwiększył się o 0,5 proc. rok do roku, po stabilizacji w listopadzie. Gdyby oczekiwania te się sprawdziły, byłby to pierwszy wzrost cen w Polsce od czerwca 2014 r.
Prognozy ekonomistów sprzed 12 miesięcy zakładały, że inflacja wróci już pierwszych miesiącach mijającego roku. Spośród 40 ekonomistów, ankietowanych przez „Rzeczpospolitą" i „Parkiet" pod koniec grudnia 2015 r., tylko 11 przewidywało, że w I kw. 2016 r. roczna dynamika CPI będzie ujemna. Utrzymania się deflacji także w II kw. spodziewało się zaledwie trzech uczestników tej ankiety.
Zaskoczyć dał się również rząd. W założeniach makroekonomicznych do ustawy budżetowej na kończący się rok zapisano, że ceny w ujęciu rok do roku będą rosły średnio o 1,7 proc. Faktycznie dynamika cen w okresie od stycznia do listopada wyniosła -0,7 proc., w porównaniu z -0,9 proc. w 2015 r. Taka różnica między rzeczywistą dynamiką CPI a założoną w ustawie oznaczała, że wpływy z VAT były mniej więcej o 2,5 mld zł mniejsze, niż być powinny.
Jak tłumaczyli w raporcie podsumowującym mijający rok ekonomiści Banku Zachodniego WBK, główną przyczyną zaskoczenia był szok na rynku surowców z początku tego roku. Chodzi przede wszystkim o spadek cen ropy w styczniu do zaledwie 27 dol. za baryłkę – najniższego poziomu od 2003 r. Później czarne złoto systematycznie drożało, ale pozostawało tańsze niż przed rokiem. W efekcie spadek cen paliw na polskich stacjach benzynowych dochodził w 2016 r. do 13 proc. rok do roku.
Powrót inflacji opóźniały też obniżki cen gazu i energii, a także niemrawy wzrost cen żywności, która ma największy udział w wydatkach statystycznego gospodarstwa domowego i w efekcie w indeksie cen konsumpcyjnych. W pierwszych 11 miesiącach br. żywność i napoje bezalkoholowe drożały średnio o 0,7 proc. rocznie (w 2015 r. taniały średnio o 1,7 proc.). Tradycyjnie już spadały ceny odzieży i obuwia, przeciętnie o 4,4 proc. rocznie.
To zjawisko, utrzymujące się w Polsce nieprzerwanie od kilkunastu lat, zaintrygowało ekonomistów z brytyjskiej firmy analitycznej Capital Economics. W maju uznali, że GUS ma problem z pomiarem cen towarów w tej kategorii, co może częściowo tłumaczyć, dlaczego deflacja w Polsce jest głębsza i bardziej uporczywa niż w innych krajach regionu. GUS te zarzuty kategorycznie odrzucił, podobnie jak większość polskich ekonomistów.
Choć Rada Polityki Pieniężnej ma na celu utrzymywanie dynamiki cen w pobliżu 2,5 proc. rocznie, nie próbowała w 2016 r. z deflacją walczyć i utrzymywała główną stopę procentową na stałym poziomie 1,5 proc.
– Deflacja zupełnie mnie nie martwi. Ma ona czysto zewnętrzny charakter, jest efektem spadku cen surowców na globalnych rynkach. Import surowców stanowi znaczący koszt naszej produkcji i z tej perspektywy patrząc, deflacja to prezent od losu – tłumaczył w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej" Kamil Zubelewicz, jeden z członków RPP.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA