fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Fundusze Europejskie

Wysoka cena jedności Unii Europejskiej

Maseczka ma zasłaniać nos – przypomniała Angela Merkel premierowi Bułgarii Bojko Borisowowi
AFP
Trzy dni unijni przywódcy spierali się o pieniądze na ratowanie gospodarki po kryzysie wywołanym pandemią. W centrum dyskusji pomoc Północy dla Południa i europejskie wartości.

Zaplanowane na piątek i sobotę negocjacje przywódców UE w sprawie pakietu finansowego nie przyniosły rozstrzygnięcia. Potrzebna była dogrywka w niedzielę, ale i jej wynik był do ostatniej chwili niewiadomą.

Przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel o 6 rano zapowiedział unijnym przywódcom w poniedziałek, że przedstawi nową propozycję dotyczącą unijnego funduszu odbudowy. Michel przedstawi ofertę przed godziną 16, do tego czasu posiedzenie zostało zawieszone.

Bo to, że sprawa jest pilna, przyznawali wszyscy, choć najbardziej na szybkim porozumieniu zależało krajom Południa Europy, jak Włochy czy Hiszpania.

To one najmocniej zostały dotknięte pandemią koronawirusa i jej gospodarczymi konsekwencjami. To dla nich jak najszybsza wypłata pieniędzy z planowego funduszu odbudowy gospodarki jest gwarancją uniknięcia zapaści i masowych społecznych protestów. Świadoma tego Północ (Holandia, Austria, Dania i Szwecja z poparciem Finlandii i częściowo państw bałtyckich) rozgrywała więc negocjacje, żądając obniżenia proponowanej kwoty funduszy i obłożenia go licznymi warunkami.

Czytaj także:  Konflikt na szczycie UE. Północ kontra Południe

Na początku na stole był fundusz 750 mld euro, z czego 500 mld euro miały stanowić dotacje. W sobotę gospodarz szczytu Charles Michel ograniczył kwotę do 450 mld euro, ale Północ żądała zejścia poniżej 400 mld euro. Na to nie zgadzały się Hiszpania i Włochy, ale też Francja i Niemcy. Angela Merkel rzuciła na szalę cały swój polityczny kapitał, od początku proponując kwotę 500 mld euro, a potem sprzeciwiając się drastycznemu jej obniżeniu. Północy to jednak nie przekonywało.

Prezenty i przenośnie

Niemiecka kanclerz Angela Merkel i portugalski premier Antonio Costa obchodzili w piątek urodziny. Były życzenia i prezenty od przywódców zgromadzonych na szczycie poświęconym finansom UE. I nadzieja, że Angela Merkel, która wcześniej nieoczekiwanie zgodziła się na 500 mld euro dotacji w funduszu odbudowy, pomoże w porozumieniu. Na to liczą głównie państwa Południa. Nie przypadkiem premier Portugalii podarował kanclerz niemieckie wydanie „Miasta ślepców", powieści portugalskiego noblisty Jose Saramago. To historia tajemniczej epidemii, w wyniku której ślepną wszyscy. Poza jedną kobietą.

Mateusz Morawiecki wyraził zadowolenie, że w toku negocjacji przed szczytem wykreślono z listy proponowanych dochodów własnych UE opłaty z systemu handlu emisjami. – To dla Polski korzyść około 7 mld euro – mówił premier. Obecnie jako możliwych kandydatów do nowych dochodów własnych wymienia się podatek cyfrowy i graniczną opłatę od śladu węglowego. Polska to popiera.

Nie zgadza się natomiast na uzależnienie dostępu do Funduszu Sprawiedliwej Transformacji (możliwe 8 mld euro) od deklaracji osiągnięcia neutralności klimatycznej do 2050 r. – Nie widzimy podstaw do tak formułowanych warunków do wypłat w zakresie transformacji energetycznej. Dokonaliśmy ogromnego wysiłku, to musi się odbywać w rozsądnym tempie – mówił premier.

Dla polskiej delegacji problemem jest też proponowany mechanizm pozwalający blokować wypłaty unijnych funduszy dla krajów, które łamią praworządność. – Nie zgadzamy się na arbitralne ujęcie praworządności. Łączenie dwóch tak różnych obszarów jest zagrożeniem dla pewności prawnej – uważa Morawiecki. Podobne stanowisko prezentuje premier Węgier, który zagroził wetem, jeśli budżet będzie zawierał jakieś odniesienie do praworządności.

Temat praworządności do tej pory w UE był dyskutowany tylko na poziomie ministrów ds. europejskich w kontekście procedury art. 7 unijnego traktatu. W sobotę wieczorem po raz pierwszy o praworządności rozmawiali przywódcy państw UE. Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że debata była dość ostra i obie strony wyraziły swoje poglądy.

Dla przeciwników mechanizmu – najgłośniej w tej sprawie wypowiadała się premier Węgier Wiktor Orbán, obok niego też Morawiecki oraz premier Słowenii Janez Janša – proponowane rozwiązanie to szantaż i próba łączenia dwóch obszarów ze sobą niepowiązanych. Dla zwolenników, np. prezydenta Francji Emmanuela Macrona, to uzasadniona próba obrony europejskich wartości. Sporu w sobotę nie rozstrzygnięto, mechanizm praworządności do końca będzie zatem przedmiotem negocjacji.

Środki ostrożności

Scenografia szczytu była inna niż zwykle. Przy wejściu nie tłoczyli się dziennikarze i fotoreporterzy. Była tylko kamera organizatorów, która rejestrowała krótkie wystąpienia przywódców dla mediów. Politykom towarzyszyły małe grupy doradców. Normalnie na szczyt mogą ze sobą przywieźć delegację 19 osób, tym razem nie więcej niż sześć.

Wszędzie, gdzie nie można zachować dystansu społecznego, politycy i dyplomaci poruszali się w maseczkach. Zrezygnowano z kameralnej sali na trzecim piętrze budynku Europa i obrady przeniesiono do największego pomieszczenia na piątym. Może tam wejść nawet 330 osób, co przydaje się w czasie międzynarodowych wielostronnych szczytów, np. UE–Unia Afrykańska.

Tym razem w tej sali zasiadło tylko 31 osób. Inaczej niż zwykle powietrze nie było recyklowane. Dla bezpieczeństwa przywódców było wyrzucane na zewnątrz i na bieżąco pompowane świeże. Środki podjęto w związku z pandemią koronawirusa.

Spór o klucz podziału i praworządność

Przedmiotem szczytu UE był cały pakiet finansowy: wieloletni budżet na lata 2021–2027 oraz fundusz odbudowy gospodarki. Początkowa wersja w piątek, do negocjacji przez przywódców, przewidywała 1074 mld euro w budżecie i 750 mld euro w funduszu odbudowy. W tym pierwszym dla Polski przypada 93 mld euro na politykę spójności i rolnictwo, w tym drugim – 63,8 mld euro w dotacjach i pożyczkach. W funduszu odbudowy kwota dla Polski może się zmniejszyć zarówno z powodu zmniejszenia całości, jak i zmiany klucza alokacji. Blisko 64 mld euro oparte jest na propozycji podziału przedstawionej przez Komisję Europejskiej, uwzględniającej dane o PKB i bezrobociu do 2019 roku. Przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel zaproponował jednak, żeby część pieniędzy odłożyć na później i podzielić dopiero w 2022 roku na podstawie danych o PKB z lat 2020–2021. Według prognoz Polska ma na pandemii ucierpieć relatywnie najmniej, co by oznaczało obniżenie kwoty dla naszego kraju. To jednak, podobnie jak wszystkie pozostałe elementy pakietu, było w niedzielę ciągle przedmiotem negocjacji.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA