Wrodzona dociekliwość i obsesyjne pragnienie poznania, co znajduje się za horyzontem, pozwoliło mi dotrzeć w połowie lat 80. do żyjących w Górnym Orinoko, na pograniczu wenezuelsko-brazylijskim, Indian Janomami.
15 zdjęć
ZobaczHalucynogenny proszek epená stanowi część magicznego rytuału.
Wrodzona dociekliwość i obsesyjne pragnienie poznania, co znajduje się za horyzontem, pozwoliło mi dotrzeć w połowie lat 80. do żyjących w Górnym Orinoko, na pograniczu wenezuelsko-brazylijskim, Indian Janomami.
www.palkiewicz.com
Mając zgodę gubernatora terytorium Amazonas na poruszanie się w tym rejonie i wsparcie misjonarzy salezjańskich, Andrzeja Smaruja i Giuseppe Bortoliego, dotarłem podczas dwumiesięcznej, morderczej wyprawy do plemienia, które nie miało jeszcze kontaktu z białym człowiekiem.
I oto fascynujące zanurzenie w prymitywny świat. W szapono, wielkim wspólnym domu Janomami, o charakterystycznym kolistym kształcie, żyje kilkadziesiąt rodzin, każda skupiona wokół własnego ogniska. Na słupach podtrzymujących dach wiszą kosze, kołczany, wiązki tytoniowych liści, kiście bananów, rozmaite przedmioty należące do poszczególnych rodzin.
Janomani utrzymują się z myślistwa, używając do polowania łuków i dzid. Łowią ryby zatruwając wodę mieszanką ziół i kory. Zbierają także leśne owoce i uprawiają rośliny jadalne. A naturalną aptekę zapewnia im dżungla.
Indianie malują ciała barwnikami roślinnymi. Czarny jest kolorem wojennym, czerwony i fioletowy towarzyszą świętom i obrzędom. Dla ozdoby dziewczęta przekłuwają skórę cienkimi patyczkami: jeden przechodzi przez nos, drugi przez środek dolnej wargi, a jeszcze dwa inne zdobią kąciki warg. W przekłute małżowiny uszne wkładają kwiaty, małe wiązki ziół lub liści albo kolczyki wykonane ze zwierzęcych zębów.
Rodzice bardzo kochają swoje dzieci i uczą je odwagi. Indianie nie dopuszczają przebaczenia. Dzieci wiedzą, że muszą oddać każdy otrzymany cios, oko za oko.
Życie plemienia upływa w zupełnie innym wymiarze czasowym, nie istnieje dla nich pojęcie wczoraj albo jutro. Tu trwa wiecznie dziś, ze wszystkimi swymi niebezpieczeństwami. Potrafią liczyć tylko do trzech, potem określają wszystko słowem bruka, czyli dużo.
Starcie Janomami ze światem dotychczas im nieznanym, zmusiło ich do uzależnienia się od obcych im obyczajów. Z wyjątkiem nielicznych grupek rozsianych głęboko w dżungli, wzdłuż małych, niedostępnych rzek, kilkanaście tysięcy Indian żyje przy misjach religijnych, albo w ogóle, w zasięgu naszej cywilizacji.
Na podstawie książki Jacka Pałkiewicza „Pasja życia” (Wyd. Zysk i S-ka)
USA i Rosja zawarły nowy układ rozbrojeniowy. Kością niezgody pozostaje tarcza antyrakietowa
Układ START redukuje niewiele głowic, ale może znacznie zwiększyć zaufanie między Stanami Zjednoczonymi i Rosją
Więzienia za szacha były jak hotel, po rewolucji islamskiej jak piekło – mówi pisarz irański Huszang Asadi.
146 zgłoszeń, gorące obrady jury składającego się z dziesięciorga przedstawicieli i przedstawicielek najbardziej...