fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Forum w Davos

Szefowa MFW: Dokończcie reformy, póki jeszcze jest czas

Christine Lagarde, szefowa Międzynarodowego Funduszu Walutowego, wezwała rządy do kontynuowania reform
AFP
Byłoby bardzo miło, gdyby ogólnie gospodarki przy następnym wstrząsie nie musiały polegać na bankach centralnych – stwierdziła podczas dyskusji w Davos Christine Lagarde, szefowa Międzynarodowego Funduszu Walutowego.

Lagarde brała udział w debacie z Markiem Carneyem, prezesem Banku Anglii, Sergio Ermottim, prezesem banku UBS oraz Mary Callahan Erdoes, szefową J.P. Morgan Asset & Wealth Management. Rozmawiali o bliskiej przyszłości światowej gospodarki oraz finansów. W trakcie tej debaty szefowa MFW odniosła się m.in. do prognoz swojej instytucji przedstawionych w poniedziałek i mówiących o spowolnieniu gospodarczym na świecie. Uspokajała, że te prognozy wskazują, że „wciąż świeci słońce" i w związku z tym rządy powinny dokończyć reformy rozpoczęte w ostatnich latach i wdrażać odpowiednią politykę fiskalną, by przygotować się na ewentualne przyszłe kryzysy gospodarcze.

Czytaj także: Forum w Davos. Początek w kiepskim nastroju 

Mark Carney musiał się odnieść do kwestii brexitu. Zapewnił, że brytyjskie banki są przygotowane nawet na czarny scenariusz, czyli na tzw. twardy brexit. System bankowy ma trzy razy więcej kapitału przed kryzysem, a w razie potrzeby może jeszcze więcej pożyczyć od Banku Anglii. Przyznał, że mogą się pojawić problemy logistyczne związane z ewentualnym twardym brexitem, np. konieczność ponownego utworzenia infrastruktury granicznej w Irlandii Północnej. Dodał też, że żaden z brexitowych scenariuszy nie wywoła sztywnej, automatycznej reakcji Banku Anglii. Brytyjski bank centralny po prostu będzie obserwował sytuację i zareaguje tak, jak będą tego wymagały okoliczności.

Dyskutowano podczas tego panelu również o tym, jakie skutki niesie ze sobą odchodzenie przez banki centralne od stymulowania gospodarek. Uczestników panelu dopytywano m.in. o politykę prowadzoną przez Fed. Lagarde odmówiła jej oceny, ale stwierdziła, że decyzje podejmowane przez Rezerwę Federalną są zależne od danych gospodarczych. Carney powiedział zaś, że szef Fedu Jerome Powell jest jednym z nielicznych szefów banków centralnych, który może sobie pozwolić na nieco elastyczności w polityce pieniężnej. Szef Banku Anglii wyraził również przekonanie, że obniżki stóp procentowych mogą już nie być tak skuteczne jak kiedyś, gdyby doszło do nowego kryzysu gospodarczego. Przypomniał też, że stopy są wciąż o wiele niższe niż przed ostatnim kryzysem.

Czytaj także: Davos. Polska traci w rankingu innowacyjności 

Wśród obecnych w Davos prominentnych przedstawicieli branży finansowej nie widać jednomyślności w kwestii tego, w jakiej kondycji jest globalna gospodarka i jak duże jest ryzyko nowego kryzysu.

– Będziemy mieć prawdopodobnie od 2,5 proc. do 2,75 proc. wzrostu gospodarczego w USA. Nie widzę żadnej recesji. I nie wiem, skąd się wzięło w ostatnich dwóch miesiącach roku przekonanie, że recesja nadchodzi. Nastroje konsumenckie nieco się pogorszyły, ale konsumenci wciąż wydają dużo pieniędzy – powiedział w rozmowie z CNBC Steve Schwarzman, prezes Blackstone Group.

– Gospodarka USA jest jak statek, który sobie płynie i – pomijając zamknięcie rządu – może osiągnąć tempo wzrostu wynoszące 2–2,5 proc. i utrzymać je przez pewien czas. Mamy też jednak szumy geopolityczne, związane z brexitem, tym, co może zrobić Fed, z zamknięciem rządu, z handlem. To boje na wodzie, które znalazły się na trasie płynącego statku. Może to w końcu spowodować spowolnienie albo recesję. Nie wiem, czy to będzie w 2020 czy 2021 r., ale wachlarz możliwości jest szeroki, a liczba złych rozwiązań rośnie – uważa natomiast Jamie Dimon, prezes banku JPMorgan Chase.

– Będziemy mieć do czynienia z globalnym spowolnieniem gospodarczym. To nie tylko USA. To również Europa, Chiny i Japonia – przekonuje Ray Dalio, prezes funduszu Bridgewater Associates.

David Solomon, prezes banku Goldman Sachs prognozuje natomiast, że istnieje 50 proc. ryzyka, że w 2020 r. amerykańska gospodarka wejdzie w recesję. – Myślę, że gospodarka USA nie jest w dobrej kondycji – uważa Solomon.

Pojawiły się też ostrzeżenia przed nowym kryzysem. – Następny kryzys finansowy jest prawdopodobny, a rynki kredytowe mogą być jego zapalnikiem – wskazuje Jes Staley, prezes banku Barclays.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA