fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finansowanie

Łyżka dziegciu w wygranej państwa Dziubaków

materiały prasowe
Mimo że co do zasady mówimy o korzystnym dla kredytobiorców orzeczeniu, mamy do czynienia z jednym „ale" - mówi Klaudia Chróścik, radca prawny, kredytyfrankowe.pl.
Na początku roku przed Sądem Okręgowym w Warszawie zapadł wyrok w medialnej sprawie z powództwa państwa Dziubaków przeciwko Raiffeisen Bank International AG Odział w Polsce (d. Polbank EFG). Co prawda sąd – zgodnie ze stanowiskiem powodów – uznał umowę ich kredytu za nieważną, ale oddalił roszczenie o zapłatę zwrotu wniesionych środków w wykonaniu nieważnej umowy. Dlatego mimo że co do zasady mówimy o korzystnym dla kredytobiorców orzeczeniu, mamy do czynienia z jednym „ale".
Przyczynę oddalenia roszczenia o zapłatę stanowiło zastosowanie przez sąd do wzajemnych rozliczeń stron postępowania tzw. teorii salda, która nie ma oparcia w przepisach kodeksu cywilnego ani nie jest akceptowana w nauce prawa i judykaturze, nie jest także korzystna dla konsumentów.
W przypadku roszczenia o zwrot dokonanych płatności w wykonaniu umowy kredytu, która okazała się nieważna – jak miało to miejsce w omawianej sprawie – po stronie konsumenta przedmiotem żądania są wszystkie płatności dokonane na rzecz banku na podstawie nieważnej umowy. Dotyczy to rat kapitałowych, rat odsetkowych, płatności prowizji i innych dodatkowych opłat, jak ubezpieczenia.
Natomiast po stronie banku powstaje roszczenie o zwrot faktycznie wypłaconej kwoty kredytu. Po stwierdzeniu nieważności umowy, zgodnie z tzw. teorią dwóch kondykcji, która powinna mieć zastosowanie w sprawie, każdej ze stron przysługuje roszczenie o zwrot świadczeń wzajemnych dokonanych na podstawie nieważnej umowy. W takim przypadku każda ze stron zgłasza żądanie zwrotu odrębnie, bez automatycznego kompensowania przez sąd.
Natomiast zgodnie z teorią salda zastosowaną przez sąd w omawianej sprawie nienależne wzajemne świadczenia pieniężne należy od razu skompensować, tj. odjąć od siebie, w konsekwencji czego roszczenie o zwrot nienależnego świadczenia przysługuje wyłącznie stronie posiadającą nadwyżkę w saldzie. Sąd, mimo że pozwany bank nie podniósł żadnych roszczeń z tytułu nieważności umowy, w szczególności nie wniósł powództwa wzajemnego i nie zgłosił zarzutu potrącenia, rozliczył ewentualne roszczenia banku. Bank nie zgadzał się z zarzutem, że umowa jest nieważna, a dopiero takie przyznanie w ramach zgłoszonego przez bank zarzutu potrącenia uzasadniałoby wzajemne rozliczenia.
Niewątpliwie wyrok ten utrzymuje korzystną tendencję wygrywania spraw przez frankowiczów i tym samym skutecznego zakwestionowania nieuczciwych zapisów stosowanych przez banki, ale należy mieć nadzieję, że tego typu zasady rozliczeń nie będą regułą i orzeczenie w tym zakresie zostanie zmienione w postępowaniu apelacyjnym. Nadzieja ta jest tym bardziej uzasadniona, że niedawno zapadłe wyroki w sądach apelacyjnych jednoznacznie negują poprawność stosowania tzw. teorii salda.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA