fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Nowy minister finansów Marian Banaś - spec od ściągania podatków

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Marian Banaś specjalizuje się w kontroli i poborze podatków. I zapewne takie będę priorytety nowego ministra finansów. Ekonomiści liczą, że uda mu się zrównoważyć interesy fiskusa i biznesu.

Z wiceministra na ministra

Teresa Czerwińska odeszła z fotela szefa finansów państwa na własną prośbę, o czym pisaliśmy na naszych łamach. Poszło o kwestie reputacyjne – pani minister nie spodobała się „piątka" PiS, czyli zestaw bardzo kosztownych obietnic wyborczych. Osobiście wolałaby przeznaczać budżetowe pieniądze na reformy pobudzające gospodarkę w inny sposób niż transfery społeczne.

Nowym ministrem finansów został Marian Banaś, dotychczas wiceminister finansów i szef Krajowej Administracji Skarbowej. W resorcie finansów zasiadał już w czasie pierwszego rządu PiS (w latach 2005–2007), był wówczas szefem Służby Celnej. Z wykształcenia jest prawnikiem, przez wiele lat pracował w Najwyższej Izbie Kontroli. W PRL był mocno zaangażowany w działalność opozycyjną, a politycznie związany jest z PiS praktycznie od zawsze. 

Dialog z podatnikami?

– Dotychczasowa działalność ministra Banasia może wskazywać, co będzie główną jego specjalizacją jako szefa całego resortu – komentuje Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole Bank Polska. – To oczywiście egzekucja podatków i danin, a szerzej mówiąc – zapewnienie nowym programom społecznym trwałego finansowania – dodaje.

Minister Banaś, jako dotychczasowy szef administracji podatkowej, ma tym względem spore doświadczenie, ale słynie też z tzw. twardej ręki wobec przedsiębiorców. – Myślę jednak, że uczciwi podatnicy nie mają się czego bać – komentuje Mariusz Korzeb z Federacji Przedsiębiorców Polskich.

– Reforma polegająca na scaleniu służb celnych i służb podatkowych w Krajową Administrację Skarbową miała na celu wzmocnienie organizacyjne walki z szarą strefą i przestępczością podatkową. Dalsze ograniczenia tych negatywnych dla uczciwej konkurencji rynkowej zjawisk może być tylko z korzyścią dla wszystkich – mówi Korzeb. I wyraża nadzieję, że pod rządami ministra Banasia fiskus skupi się m.in. na poprawie relacji biznes–skarbówka.

– Z tym wciąż nie jest najlepiej. Bo mimo deklaracji, że administracja ma być bardziej przyjazna, problemy nie zniknęły – mówi Korzeb. Chodzi choćby o interpretacje przepisów w sposób niekorzystny dla podatników.

Pilnowanie reguł

– Minister Banaś był dosyć częstym gościem u nas – mówi z kolei Michał Borowski z Business Center Club. – Nie bał się trudnych rozmów, słuchał głosu przedsiębiorców, zna więc problemy, które trapią środowisko. Mamy nadzieję na kontynuację tego dialogu. I na to, że minister będzie potrafił wyważyć interesy fiskusa i podatników, pozwalając biznesowi stabilnie się rozwijać – zaznacza Michał Borowski.

A co z drugim filarem działalności resortu finansów, czyli dbałością o stabilność finansów państwa i polityką makroekonomiczną? Minister Banaś nie jest ekonomistą i zdaniem naszych rozmówców tę część pracy resortu zapewne sceduje na wiceministrów i doradców. – Nie wyobrażam sobie jednak, by nastąpiła jakaś zmiana w podejściu rządu do przestrzegania reguł fiskalnych – podkreśla Jakub Borowski z Credit Agricole Bank Polska. – Zwłaszcza jeśli chodzi o stabilizującą regułę wydatkową, która jest główną „kotwicą" dla naszej oceny ratingowej. Gdyby reguła została zerwana, agencje ratingowe zapewne obniżyłyby ocenę wiarygodności kredytowej. Nie sądzę jednak, by zmiana na stanowisku ministra oznaczała zmianę priorytetów w polityce fiskalnej rządu – zaznacza Jakub Borowski.

Bez fochów

– Nowy minister może być bardziej podatny na potrzeby PiS w zakresie nowych wydatków wyborczych – mówi nieoficjalnie inny ekonomista. – Banaś jest bardzo związany z PiS, jeśli trzeba będzie wydać pieniądze, wystarczy jeden telefon z Nowogrodzkiej, on nie będzie stroił fochów jak minister Czerwińska – dodaje.

Pierwszym sprawdzianem w tym względzie może być pozostawiony przez Czerwińską projekt reform podatkowych. Pani minister nieco ograniczyła zmiany w podatkach w stosunku do zapowiedzi premiera Mateusza Morawieckiego. Następca Czerwińskiej być może zechce dać podatnikom tyle, ile obiecał premier, choć będzie to kosztować 2–3 mld zł więcej.

Opinia dla „rzeczpospolitej"

Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu

Od pewnego czasu można zaobserwować trend pewnej degradacji stanowiska ministra finansów. Wcześniej ministrowie finansów byli też wicepremierami i kreowali politykę gospodarczą. Obecnie coraz częściej pojawiają się tam ludzie bez zaplecza politycznego, a przez to bez większego wpływu na działania rządu. Nie mam nic przeciwko, jeśli są to fachowcy. Teresa Czerwińska nie miała politycznej pozycji, ale była kompetentna i wywiązała się ze swoich obowiązków, przygotowała aplan finansowy państwa, który do 2020 r. może się spełnić. Nowy minister nie wywodzi się z kręgów ekonomicznych, ale z administracji skarbowej, a to wskazuje, jakie oczekiwania ma wobec niego rząd – do czasu wyborów ma zapewnić dochody budżetu, by starczyło na nowe wydatki rządu.

Gorący fotel

Marian Banaś będzie czwartym ministrem finansów w czteroletniej kadencji rządu PiS. Pierwszy minister Paweł Szałamacha sprawował swoją funkcję (od listopada 2015 r.) przez niecały rok. Po odwołaniu jego fotel zajął Mateusz Morawiecki, który połączył funkcje wicepremiera, ministra rozwoju i ministra finansów. W styczniu 2018 r. Morawiecki został premierem, a jego miejsce na Świętokrzyskiej zajęła Teresa Czerwińska, która urzędowała tam przez ok. 1,5 roku. W czasie ośmioletniej kadencji PO-PSL było tylko dwóch ministrów finansów (Jacek Rostowski i Mateusz Szczurek) i był to najstabilniejszy okres w resorcie od wielu lat. W czasie dwuletniej kadencji rządu PiS-Samoobrona-LPR było aż pięciu ministrów, w tym Zyta Gilowska pełniąca tę funkcję dwa razy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA