fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Obligacje korporacyjne znowu mają wzięcie

Adobe Stock
Fundusze mają pieniądze, a część z nich poszukuje wyższych stóp zwrotu. Dzięki temu, w połączeniu z poprawą sytuacji w gospodarce i firmach, przychylniejszym okiem patrzą na rynek długu.

Rynek obligacji korporacyjnych wychodzi z zapaści po pandemii. O ile od czerwca do września 2020 r. wartość emisji sięgała po około 2,6 mld zł miesięcznie, o tyle w marcu i kwietniu było to już odpowiednio 9,4 mld zł i 4,3 mld zł – wynika z danych Navigator Domu Maklerskiego.

Giełdowi mają łatwiej

– Firmy nadal będą zainteresowane emisjami. Spora część rynkowych weteranów ogłosiła nowe programy. W najbliższym czasie na rynek trafią papiery m.in. Kruka, Robyga czy Ghelamco. Do wakacji rynek dalej będzie aktywny, co będzie wiązać się z nowymi ofertami. Po wakacjach także spodziewam się sporej aktywności podmiotów na rynku w przypadku braku negatywnych szoków jak kolejna fala pandemii. Luzowanie obostrzeń powinno zwiększyć konsumpcję prywatną, co pozytywnie wpłynie na otoczenie makroekonomiczne i pozwoli optymistyczniej myśleć wielu branżom o rozwoju – mówi Mateusz Mucha, menedżer w Navigator DM.

Czemu firmy chętnie korzystają z obligacji jako sposobu finansowania, choć zazwyczaj jego koszt jest nieco wyższy niż kredyt? Jeden z powodów to dywersyfikacja źródeł finansowania, inny to problemy z uzyskaniem kredytu. Obligacje są bardziej elastycznym instrumentem, pozwalającym firmom finansować się w sposób, na który banki się nie zgadzają. Zapisy w warunkach emisji obligacji często są mniej restrykcyjne, z kolei banki np. wymagają dodatkowych zabezpieczeń czy kowenantów i zostawiają sobie możliwość wypowiedzenia umowy kredytowej, o ile nastąpią istotne zdarzenia. Czasami wymagają też zwiększenia wartości zabezpieczenia. Poza tym kredyt generalnie spłacany jest już od jego udostępnienia, co w przypadku niektórych projektów jest sporym utrudnieniem (obligacje spłacane są w ustalonym dniu wykupu).

Popyt na dług firm jest silny, bo TFI cieszą się miesiąc w miesiąc sporym dodatnim saldem napływów do funduszy dłużnych. – Początkowo warunki stawiane emitentom były dużo gorsze niż przed pandemią, co spowodowane było zwiększonym ryzykiem i małymi środkami na nowe inwestycje, ale z czasem i napływem dodatkowych środków odbiór emitentów stopniowo się poprawiał. Obecnie silne fundamentalnie spółki są w stanie oferować swoje obligacje na warunkach atrakcyjniejszych względem papierów emitowanych przed pandemią – dodaje Mucha.

Chodzi zarówno o spadek samej marży, jak i o rekordowo niską stopę referencyjną. W styczniu 2020 r. WIBOR 6M sięgał 1,8 proc., ale dziś jest to tylko 0,25 proc., co daje emitentom oszczędności. Środowisko niskich stóp determinuje rosnący apetyt na ryzyko wśród inwestorów, którzy szukają wyższych stóp zwrotu, więc przychylniejszym okiem spoglądają także na inne firmy niż tylko te największe.

Szersze spektrum branż?

Eksperci Opti TFI w kwietniowym raporcie napisali o polskim rynku długu firm, że oprocentowanie nowych emisji, z wyraźną premią do inflacji, jest atrakcyjne dla inwestorów, ale wraz z napływem płynności na rynek i przy małej liczbie emitentów spodziewają się spadku kuponów. Ocenili, że obligacje firm to jedyna alternatywna dla akcji i nieruchomości pozwalająca na zysk w ujęciu realnym.

Kilka dni temu Dom Development pięcioletnie papiery warte 110 mln zł uplasował z marżą tylko 1,3 pkt proc. ponad WIBOR 6M. Develia zaś, inny deweloper, sprzedał trzyletnie papiery warte 150 mln zł z kupnem 2,95 pkt proc. ponad WIBOR 3M, co także jest bardzo dobrym rezultatem. Jednak w kwietniu, co szczególnie dotyczy mniej rozpoznawalnych emitentów lub będących w gorszej kondycji, oprocentowanie sięgało łącznie nawet 6–7 proc.

– Ostatnie sukcesy emisji obligacji przez dużych i rozpoznawalnych emitentów pobudzają apetyt wśród innych firm. W tym takich, które do tej pory nie finansowały się obligacjami. Wśród spółek giełdowych dostrzegamy sporą część podmiotów, które z sukcesem mogą zaistnieć na rynku obligacji. W przypadku firm niepublicznych sytuacja wygląda zgoła inaczej. Wielu inwestorów kwalifikowanych nie jest zainteresowanych obejmowaniem ich papierów ze względu na brak limitów inwestycyjnych na tego rodzaju spółki lub brak pokrycia analitycznego. Tym samym tego rodzaju podmioty szukają finansowania u inwestorów detalicznych, mniejszych TFI czy też pukają do drzwi instytucji wyspecjalizowanych w finansowaniu typu private debt, które ze względu na swoją specyfikę oczekują wyższych stóp zwrotu – tłumaczy ekspert Navigatora DM.

Za emisje korporacyjnego długu odpowiadają głównie trzy branże: deweloperzy, finansowa (windykatorzy) i banki (spółki leasingowe i faktoringowe). Zdaniem ekspertów nadal będą wiodły prym, bo będą zastępować wyemitowane już papiery nowymi, a czasami także starać się o nowy kapitał na rozwój.

– Patrząc na dzisiejszą gospodarkę i trendy rynkowe, nieuniknione wydaje się jednak pojawienie się nowych branż, które z czasem będą odgrywać coraz istotniejszą rolę na polskim rynku długu. Mowa o e-commerce i odnawialnych źródłach energii. W zakresie nowoczesnego handlu pierwsze szlaki przetrze InPost, który niedawno ogłosił program emisji obligacji do 1 mld zł. Sukces tej oferty może sprawić, że w kolejce po dług ustawią się kolejne spółki z branży, a tych powinno przybywać – podkreśla Mucha.

Wśród reprezentantów OZE już dziś na rynku obligacji jest Columbus Energy i kolejne spółki z tej branży mogą być w przyszłości koniem pociągowym lokalnego rynku obligacji. Tego typu oferty mogą znajdować się również w kręgu zainteresowania inwestorów zagranicznych, którzy coraz liczniej w swojej polityce inwestycyjnej deklarują chęć dbania o środowisko.

Ile oferują emitenci

Publicznych ofert obligacji firm dostępnych dla inwestorów indywidualnych nie jest wiele. Kruk, lider rynku windykacyjnego w Polsce, niebawem zaoferuje pięcioletnie obligacje warte do 70 mln zł. Oprocentowanie będzie stałe i wyniesie 4 proc. w skali roku, czyli w okolicach inflacji. Ale mniejsze i mniej rozpoznawalne firmy, jak ostatnio Sun Farms czy SBS Warszawa, oferowały stałe oprocentowanie odpowiednio już 8 proc. i 7,5 proc. Inwestorzy indywidualni chcący lokować pieniądze w obligacjach firm muszą nie tylko pamiętać o szczegółowej analizie emitentów (w razie problemów można stracić cały kapitał), ale też odpowiednio zdywersyfikować portfel dłużny, co na słabo rozwiniętym pod tym względem polskim rynku może być trudne.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA