fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

"Habit i zbroja": Potęga krzyżacka w filmie

Reżyser Paweł Pitera na planie filmu „Habit i zbroja”.
Arkana Studio
Powstaje fabularyzowana superprodukcja „Habit i zbroja", którą obejrzą widzowie nie tylko w Polsce.

Scenariusz powstał na podstawie najnowszych badań i ma pokazać historię odbiegającą od stereotypowo utrwalonych wyobrażeń.

– Uprzedzam, że nie jest to wizja Sienkiewiczowska – mówi „Rzeczpospolitej" Paweł Pitera, reżyser dokumentu. – On pisał „Krzyżaków" nie jako powieść dokumentalną, tylko fabularną. Z równym skutkiem możemy szukać grobowca Zbyszka z Bogdańca czy faraonów egipskich występujących w powieści Prusa. My, Polacy, uwielbiamy mity, co nam utrudnia kontakt z rzeczywistością. A to z kolei uniemożliwia zrozumienie teraźniejszości.

 

Potęga zakonu

Jeden ze stereotypów przedstawia Władysława Jagiełłę jako króla skromnego, nawykłego do niewygód i nieczułego na materialne pokusy.

– Lubił czarne stroje, które były wtedy bardzo drogie, więc skromny nie był – prostuje Jacek Szymański, od 19 lat wcielający się w Jagiełłę w rekonstrukcji bitwy pod Grunwaldem. – Jedyny strój w innym kolorze to czerwony płaszcz koronacyjny podbijany gronostajami.

Film opowiada historię od momentu powstania zakonu krzyżackiego w XII wieku w Palestynie do XVI wieku, kiedy zakon się rozwiązał, sekularyzował i poddani zgłosili akces do Rzeczypospolitej. Scenariusz napisany przez Jana Wróbla i Pawła Piterę relacjonuje historię potężnego państwa krzyżackiego.

– Świetna perfekcyjna organizacja, właściwie korporacja doskonale zarządzana, bogata, posiadająca świetną armię i stojąca cywilizacyjnie wyżej niż jej sąsiedzi, nagle upadła – mówi Paweł Pitera. – W tym genialnie zarządzanym państwie, w którym było wszystko: poczta i drogi, tamy i mosty, murowane miasta, nawet kanalizacja i centralne ogrzewanie w zamkach, zabrakło jednego: wolności. Wolność była w Polsce Jagiellonów. Poddani zakonu krzyżackiego powiedzieli więc „dość" i poszli po nią do polskiego króla. Tak się skończyła historia zakonu.

Na świecie panuje moda na średniowiecze, rozwija się ruch rekonstruktorski. Twórcy filmu chcą dodać do tego wiedzę o ówczesnym codziennym życiu: jak spano, gotowano, walczono, jak się ubierano i budowano zamki.

Rekonstrukcja bitwy

Dokument produkowany jest według standardów filmu fabularnego, a to oznacza także wiele dni zdjęciowych. „Habit i zbroja" będzie miał zresztą wiele fabularyzowanych scen.

Wierność historycznym realiom zapewnia udział członków grup rekonstrukcyjnych, pieczołowicie odtwarzających realia tamtego czasu. To około tysiąca osób. Kilka dni zdjęciowych zorganizowano tuż przed coroczną rekonstrukcją bitwy pod Grunwaldem.

– Potencjał rekonstrukcyjny tłumiony przez lata rozkwitł w końcu lat 90. na wielką skalę i niebywałym poziomie – mówi Jarosław Struczyński, wcielający się od 19 lat w postać wielkiego mistrza Ulricha von Jungingena. – Bitwa pod Grunwaldem, uznawana za jedno z największych wydarzeń militarnych w historii średniowiecza, stała się esencją tego działania.

W bitwie bierze udział od półtora do dwóch tysięcy ludzi, w obozie jest około pięciu–sześciu tysięcy uczestników, dla wielu to historyczny Woodstock. – W 1992 r. na polach Grunwaldu przy kamieniu upamiętniającym śmierć Wielkiego Mistrza rozbiliśmy pierwszy obóz – dodaje Struczyński. – Z roku na rok było nas coraz więcej. W 2010 r., w okrągłą rocznicę najwięcej: w obozie pięć tysięcy, dwa tysiące na polu bitwy, a 160 tysięcy ludzi chciało obejrzeć widowisko. Niesamowite przeżycie. Przyjeżdżają goście z USA, Kanady i Nowej Zelandii. Najliczniej z Rosji, Ukrainy, Litwy, Białorusi.

Polska specjalność

– W ostatnich dziesięciu latach podbiliśmy rynek europejski, jeśli chodzi o ubiory, kowalstwo, naczynia, przedmioty codziennego użytku służące rekonstrukcji historycznej – mówi Struczyński. – Wyposażenie jednego rycerza to kilkanaście do kilkudziesięciu tysięcy złotych. Jest 60–80 tysięcy ludzi, którzy się tym zajmują w Polsce i osiągnęli najwyższy poziom.

Na pytanie, jak doszło do tego, że stał się wielkim mistrzem, Jarosław Struczyński, z zawodu inżynier mechanik, specjalista od spawania pod wodą, odpowiada: –Niemiecki dziennikarz też pytał mnie, jak to możliwe, bym, będąc Polakiem, odtwarzał rolę wielkiego mistrza. Odpowiedź jest prosta: ktoś musi. Nie utożsamiam się z Krzyżakami, ale byłem inicjatorem odbudowy zamku krzyżackiego w Gniewie, w którym wiele osób uczestniczy w różnych rekonstrukcjach. Z Jackiem, czyli Jagiełłą, przyjaźnimy się od lat. Warszawska grupa Bractwo Kuszy i Miecza, z której się wywodzi, była inicjatorem rekonstrukcji bitwy.

Walorem filmu mają być nowoczesna, wartka narracja i bardzo dużo animacji komputerowych, także w 3D, które mają spełnić dzisiejsze wymagania jakości i zainteresować współczesnego widza.

Dokument jest koprodukcją Polaków, Niemców i Litwinów. Zobaczą go Francuzi, Niemcy, Litwini, Łotysze. Film jest realizowany m.in. w zamkach w Malborku, Gniewie, we Fromborku i w Lidzbarku Warmińskim oraz Toruniu, Pelplinie, ale również w zamku w Trokach, w wieży Giedymina w Wilnie i w Kernave, pierwszej stolicy państwa litewskiego.

Premiera jest planowana na połowę przyszłego roku w Toruniu.

 

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA