fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

Nowa Zelandia ratuje hollywoodzkie studia

AFP
Cztery przypadki koronawirusa w Auckland to alarm dla amerykańskich superprodukcji.

Do połowy czerwca w Stanach Zjednoczonych było po 20-30 tysięcy nowych zachorowań na COVID-19 dziennie, miesiąc później dzienny przyrost zakażeń zwiększył się do 60-70 tysięcy, dziś  waha się w granicach 40-55 tysięcy. Jednym z najmocniej dotkniętych stanów jest Kalifornia, a wirus nie oszczędza też największych filmowych gwiazd. Po Tomie Hanksie i Melu Gibsonie w ostatnich dniach o swojej chorobie zawiadomił też Antonio Banderas.

W czasie pandemii wielkie hollywoodzkie studia znalazły się w trudnej sytuacji. Premiery ich filmów są przesuwane, a produkcja stanęła. Trudno w ostrym sanitarnym reżimie kręcić zdjęcia do superprodukcji, których ekipy liczą po kilkaset osób, a przez plan przewijają się dziesiątki aktorów i setki albo tysiące statystów.

Ratunkiem okazała się Nowa Zelandia, bardzo zresztą doceniana przez filmowców od czasu, gdy Peter Jackson zrobił tam „Władcę pierścieni”. Pod koniec maja James Cameron uruchomił w regionie Willington plan „Avatara 2” - wielkiej produkcji o budżecie 250 mln dolarów, z Zoe Saldaną, Samem Worthingtonem, Stephenen Langiem, Sigourney Weaver, Ooną Chaplin i Giovanni Ribisim w rolach głównych.

W ślad za Cameronem w Nowej Zelandii rozpoczęły pracę następne ekipy. Jane Campion kręci tu „The Power of Dog” z Kirsten Dunst. W końcowej fazie przygotowań do zdjęć w Auckland jest „Sweet Tooth” Roberta Downeya Jr. W Dunedean, na wschodnim wybrzeżu Wyspy Południowej, nad zatoką Otago, ma powstać „The Graetest Beer Run Ever” Petera Farrelly’ego z Viggo Mortensenem.

Wszyscy członkowie ekip po przylocie do Nowej Zelandii muszą przechodzić dwutygodniową kwarantannę. Potem Nowa Zelandia, w której przez ponad 100 dni nie stwierdzono żadnego zachorowania na COVID-19  stwarza im luksusowe warunki do pracy.
Cztery nowe zakażenia, jakie pojawiły się w Auckland, wywołały gwałtowną reakcję rządu. Restrykcje sanitarne zostały podniesione do trzeciego stopnia (w skali czterostopniowej), w którym obowiązuje pozostawanie w domu, noszenie maseczek w przestrzeni publicznej. Zdjęcia do filmów toczą się w bardzo zaostrzonych warunkach sanitarnych.

W Wellington, gdzie pracuje James Cameron, ogłoszono drugi stopień koronawirusowych obostrzeń, który np. ogranicza zbiorowiska do 100 osób. Zdjęcia do „Avatara” od ostatniej środy są kontynuowane w tych rygorach, choć – jak podała ekipa – wiele z nich, jak mierzenie temperatury czy maseczki dla ekipy, były przestrzegane zawsze. Wkrótce mają zapaść decyzje na temat dalszego postępowania.

Jest to  ważne dla amerykańskich studiów, które właśnie w Nowej Zelandii przygotowują wysokobudżetowe hity, które mają zapewnić im zysk w przyszłym roku, gdy zostanie wygaszona pandemia. Ale także dla nowozelandzkiego przemysłu filmowego. Siedem dużych,  amerykańskich produkcji, jakie po lockdownie trafiły do Nowej Zelandii oznacza 3 tysiące zatrudnionych lokalnych profesjonalistów i 262 mln dolarów pozostawionych przez Amerykanów w tym kraju. Jednocześnie Nowozelandczycy dbają o własny przemysł filmowy. Rząd przeznaczył właśnie 50 mln dolarów NZ (prawie 35 mln dolarów amerykańskich) na wspieranie lokalnych filmów i seriali.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA