Felietony

Cieślik: Masłowska w smudze cienia

Wydawnictwo literackie
Ludzie zaczynają zdawać sobie sprawę, że się starzeją, kiedy dorastają ich dzieci albo kiedy spotykają na ulicy starszego pana, który okazuje się być kolegą ze szkoły.

Mnie ta myśl dopadła podczas lektury nowej książki Doroty Masłowskiej. Dobrze pamiętam rozmowę z jej wydawcą Pawłem Dunin-Wąsowiczem, który w roku bodaj 2002 opowiadał o maturzystce przysyłającej do redakcji „Lampy" kolejne odcinki powieści dresiarskiej. Kilka miesięcy później nazwisko 19-latki z Wejherowa znała cała czytająca Polska, a pół zachwyciło się „Wojną polsko-ruską pod flagą biało-czerwoną".

Przyznaję, że byłem w tej drugiej połowie. Owszem, doceniałem językowy słuch i dowcip młodej pisarki, ale przez książkę nie byłem w stanie przebrnąć. „Paw królowej" wyróżniony wszystkimi nagrodami podobał mi się jeszcze mniej. I pewnie nigdy bym już po książki Masłowskiej nie sięgnął, gdyby nie inscenizacje jej dramatów, a zwłaszcza „Między nami dobrze jest" w reżyserii Grzegorza Jarzyny. To jedno z najważniejszych przedstawień ostatnich dziesięcioleci, w którym padają słowa opisujące bodaj najtrafniej wyższościowe urojenia części polskich elit. „Każdy wie, że Polska głupi kraj, biedny i brzydki. Architektura brzydka, pogoda ciemna, temperatura zimna, nawet zwierzęta uciekły i schowały się w lasach. W telewizji złe programy, dowcipy niedowcipne, prezydent wygląda jak kartofel, a premier jak kabaczek". A poza tym – nie wiem, czy Dorota Masłowska chce o tym pamiętać – to mnie w „Rzeczpospolitej" udzieliła wywiadu, który nosił znaczący tytuł „Dlaczego nie mam mówić Rymkiewiczem", gdzie potępiła zachowanie tłuszczy obrażającej obrońców krzyża i kpiła z „Krytyki Politycznej".

W sumie po latach jest jasne, że mamy do czynienia z wybitnym talentem i niezwykłą osobowością, a nie balonem nadymanym przez media. Jednak tym, którzy jak ja obserwują Dorotę Masłowską od debiutu, wydaje się, że wciąż dorasta. Tymczasem przy lekturze „Innych ludzi" można odnieść wrażenie, że wchodzi w smugę cienia. Że 35-letnią pisarkę dopada przedwczesny kryzys wieku średniego. Nie chcę pocieszać, że będzie lepiej, bo różnie może być. Ale jakby co, są tacy, którzy czekają na kolejne książki i spektakle.

Autor jest zastępcą dyrektora Programu III Polskiego Radia

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL