fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Energetyka

Lepszy czas dla magazynów energii

Adobe Stock
Program „Mój prąd" mocno rozkręcił rynek instalacji fotowoltaicznych. Teraz czas na kolejne technologie.

Wiadomo już, że rządowy program „Mój prąd", który przewidywał dotacje na przydomowe instalacje fotowoltaiczne, będzie kontynuowany w 2021 r. i to w rozszerzonej formie. Rząd analizuje włączenie do programu dotacji na zakup ładowarek do aut elektrycznych, pomp ciepła czy magazynów energii. Dla tej ostatniej branży byłaby to już kolejna dobra informacja po przyjęciu przez Radę Ministrów projektu przepisów wprowadzających kompleksowe rozwiązania dla funkcjonowania magazynów energii.

Pierwszy krok

Dzięki rządowym dotacjom na dachach polskich domów w błyskawicznym tempie przybywa paneli słonecznych. Według szacunków firmy doradczej Kearney zainstalowane moce w fotowoltaice wzrosną na koniec 2020 r. o prawie 140 proc. – do 3,1 GW z 1,3 GW w roku ubiegłym. Tak szybko nie rozwija się żaden inny sektor odnawialnych źródeł energii. Zdaniem ekspertów objęcie programem kolejnych technologii da impuls do rozwoju nowych branż, ale powtórzenie sukcesu fotowoltaiki nie będzie łatwe.

– Deklaracje Ministerstwa Klimatu i Środowiska dotyczące rozszerzenia programu „Mój prąd" o magazyny energii to bardzo potrzebny pierwszy krok. Będzie on stanowił ważny impuls do rozwoju rynku. Według naszej oceny, poza systemem dotacyjnym, dla długofalowego rozwoju rynku domowych magazynów energii kluczowe jest stworzenie zachęt rynkowych powodujących, że prosument wyposażony w fizyczny magazyn energii będzie mógł być aktywnym uczestnikiem rynku energii, czerpiąc korzyści finansowe z tego tytułu – komentuje Barbara Adamska, prezes Polskiego Stowarzyszenia Magazynowania Energii.

Według ekspertów bez dotacji i dodatkowych zachęt zainteresowanie magazynami energii będzie niewielkie. Wynika to z tego, że dziś osoba mająca na dachu domu panele słoneczne może wprowadzać, pod pewnymi warunkami, energię do sieci i odbierać ją w ciągu roku. – Można powiedzieć, że ten system opustów to dla prosumenta odpowiednik darmowego magazynu energii o sprawności 80 proc. lub 70 proc. Nietrudno przewidzieć, że mając wybór między korzystaniem z sieci jak z magazynu a zakupem własnego magazynu energii, jedynie nieliczni prosumenci podejmą decyzję o zakupie magazynu fizycznego – dodaje Adamska. Zakup domowego magazynu energii to koszt około 3–4 tys. zł za 1 kWh pojemności magazynu, przy czym jego średnia pojemność sięga 4–7 kWh.

Kompleksowa oferta

Szanse na rozwój nowych produktów widzą też firmy, które dotąd zajmowały się instalowaniem paneli fotowoltaicznych. Magazyny energii, pompy ciepła i ładowarki do samochodów elektrycznych do swojej oferty włączył już Columbus Energy. Spółka przekonuje, że ta kompleksowa oferta cieszy się dużym zainteresowaniem. – Mimo światowych problemów związanych z pandemią konsumenci zabezpieczają swoją przyszłość poprzez inwestycje w technologie, które bazują na czystej i taniej energii – twierdzi Dawid Zieliński, prezes Columbus Energy.

Własne rozwiązania dla domów przygotował też Foto Technik z grupy Innogy, który oferuje instalacje fotowoltaiczne, pompy ciepła i magazyny energii, a w przyszłym roku uruchomi aplikację, dzięki której klienci będą mogli zarządzać całym systemem urządzeń ze swojego telefonu.

Branża przekonuje też, że to nie koniec boomu na instalacje fotowoltaiczne. – Spodziewamy się dalszego systematycznego wzrostu w tym obszarze w kolejnych latach, wynikającego z podwyżek cen energii oraz planowanego wprowadzenia opłaty mocowej do rachunków za prąd. Powyższe czynniki spowodują szybszy zwrot z instalacji klasycznych, bez względu na formę i wielkość systemów wsparcia – przekonuje Dawid Cycoń, prezes ML System.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA