fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Energetyka

Polityczne zamieszanie wokół atomu

Bloomberg
Słowa premier Ewy Kopacz o rezygnacji z budowy elektrowni jądrowej w Polsce stały się wodą na młyn polityków obu stron sceny politycznej. Jej czołowa oponentka Beata Szydło z PiS wytykała nieznajomość rzeczy zalecając przy tym przejrzenie wydatków spółki celowej PGE EJ1 na realizacje programu atomowego.

Z kolei politycy z rządowej ławy bronili szefowej Rady Ministrów tłumacząc, że została ona źle zrozumiana.

Oba resorty - Skarbu Państwa oraz gospodarki odpowiadając na nasze pytania podkreślają, że program jądrowy jest i będzie realizowany. Jest to zresztą zapisane zarówno w Programie polskiej energetyki jądrowej jak i w ostatnio poddanym konsultacjom społecznym projekcie Polityki energetycznej Polski do 2050 r. - Ze względu na spodziewany w długim okresie wzrost cen paliw kopalnych oraz możliwe dalsze obciążenia związane z CO2, elektrownie jądrowe będą stabilnym i efektywnym ekonomicznie źródłem energii – tłumaczy biuro prasowe MSP, które sprawuje nadzór nad liderem atomowego projektu w Polsce, czyli spółką PGE.

Z kolei w ministerstwie gospodarki usłyszeliśmy, że dziś nie trwa dyskusja czy budować elektrownię jądrową, ale jak ją zbudować w sposób najbardziej efektywny.

Przypomnijmy, że w 2014 r. Rada Ministrów podjęła uchwałę w sprawie Programu polskiej energetyki jądrowej (PPEJ), który został opracowany przez Ministerstwo Gospodarki. W perspektywie roku 2035 w Polsce mają powstać dwie elektrownie jądrowe o łącznej mocy 6000 MW. Jednak już wiadomo, że trwają prace nad aktualizacją harmonogramu. Ten nowy zostanie podany na początku przyszłego roku. Mniej więcej w tym samym czasie PGE EJ1 wyeliminuje jedną z trzech badanych dziś lokalizacji.

Źródło: ekonomia.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA