fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Energetyka

Posypały się kary za 20. stopień zasilania

Adobe Stock
W tym roku regulatorowi kończy się czas na wydanie decyzji w sprawie niedostosowania się firm do ograniczeń w poborze prądu w 2015 r.

Urząd Regulacji Energetyki nie odpuszcza firmom, które w sierpniu 2015 r. nie dostosowały się do ograniczeń poboru energii elektrycznej. Suma kar pieniężnych nałożonych na przedsiębiorców sięga już 25,6 mln zł. Niemal 80 proc. tej kwoty firmy już zapłaciły. Na koniec I kwartału tego roku liczba wszczętych postępowań w tej sprawie sięgnęła niemal 3,16 tys. W ponad 2,3 tys. przypadków regulator zdecydował o nałożeniu kary. Tylko 556 spraw zakończyło się odstąpieniem od wymierzenia kary lub umorzeniem postępowania.

Część spraw wciąż się toczy, a ze względu na wprowadzone w kwietniu i maju zawieszenie biegu terminów okres przedawnienia został wydłużony poza sierpień 2020 r. Ostatnie decyzje zapadną w październiku tego roku.

Sporo niejasności

W sierpniu 2015 r., ze względu m.in. na falę upałów, część elektrowni przestała pracować na pełnym mocach i po raz pierwszy od niemal trzech dekad konieczne było ograniczenie dostaw prądu do największych zakładów przemysłowych, przy wprowadzeniu tzw. 20. stopnia zasilania. Tysiące firm zostały zmuszone do wstrzymania bądź ograniczenia produkcji w swoich fabrykach. Jednak nie wszystkie od razu dostosowały się do zaleceń. Część z nich o wprowadzeniu stopni zasilania dowiedziała się za późno.

– Doświadczenia z sierpnia 2015 r. pokazały, że konieczne są zmiany prawa dotyczące komunikowania przez operatorów systemów dystrybucyjnych i przesyłowych wprowadzonych ograniczeń – podkreśla Agnieszka Głośniewska, rzeczniczka URE.

Wskazuje ona na konieczność usprawnienia procesu powiadamiania odbiorców o fakcie wprowadzenia ograniczeń i warunkach poboru prądu w okresie ich obowiązywania. Aktualne kanały komunikacji okazały się niewydolne. W efekcie reakcja odbiorców na wprowadzenie ograniczeń w wielu przypadkach była niewystarczająca albo w znacznym stopniu spóźniona.

Negatywnie zadziałało także niedostosowanie indywidualnie ustalanych dla poszczególnych firm planów ograniczeń do aktualnego zapotrzebowania na moc. W wielu przypadkach odbiorcy nie znali treści przypisanych im planów ograniczeń, plany nie zostały im doręczone lub wręcz nie zostały na ich potrzeby opracowane.

Regulator od początku sygnalizował przedstawicielom rządu wiele praktycznych luk i niespójności w rozporządzeniu w sprawie ograniczeń. Specjalny zespół roboczy, w którego obradach uczestniczyli m.in. przedstawiciele Ministerstwa Klimatu, prace nad nowym rozporządzeniem zakończył dopiero w lipcu tego roku.

Można walczyć

Prawnicy z Kancelarii Brysiewicz i Wspólnicy podkreślają, że część przedsiębiorców może uniknąć kary ze względu na upływ pięcioletniego okresu przedawnienia. Zwracają uwagę, że w tym czasie prezes URE musi wydać decyzję, a nie jedynie wszcząć postępowanie. Wskazują też na możliwość odwołania się do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (SOKiK). Tym bardziej że w ostatnim czasie pojawiło się co najmniej kilkanaście orzeczeń o uchyleniu decyzji prezesa URE. To może być dla firm szansa na uniknięcie kary albo przynajmniej jej obniżenie.

Karolina Wcisło-Karczewska starszy prawnik w Kancelarii Brysiewicz i Wspólnicy

Firmy, które są w trakcie postępowań administracyjnych w sprawie nałożenia kary z tytułu niezastosowania się do ograniczeń wprowadzonych w sierpniu 2015 r., powinny z uwagą śledzić termin przedawnienia. URE musi wydać decyzję przed upływem pięciu lat od dnia naruszenia prawa, z uwzględnieniem niedawnego zamrożenia terminów w związku z pandemią. Nawet jednak jeśli firmie nie uda się uniknąć kary ze względu na przedawnienie, to nie należy składać broni. Od decyzji prezesa URE zawsze można się odwołać, a szansa na wygraną nie jest wcale mała, zwłaszcza po ostatnich korzystnych wyrokach SOKiK.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA