Najpewniej w przyszłym tygodniu okaże się, kiedy przez warszawską prokuraturę formalnie zostanie wszczęte śledztwo dotyczące śmierci ucznia w jednej ze stołecznych podstawówek. W piątek sąd zdecydował o przekazaniu sprawy prokuraturze. Możliwe, że sprawca Emil B. będzie sądzony jak dorosły.
– W sobotę mija siedmiodniowy termin na złożenie zażalenia w tej sprawie. Jeśli ono nie wpłynie, od poniedziałku ruszy postępowanie – mówi „Rzeczpospolitej" jeden ze śledczych. Dodaje, że prokuratura będzie badać wszystkie okoliczności sprawy, w tym także odpowiedzialność nauczycieli i dyrektora, który ma obowiązek zapewnienia bezpieczeństwa w placówce.
Czytaj też:
Prokurator chce, by nożownik z Wawra był sądzony jak dorosły
Kiedy nauczyciel nie może być pociagnięty do odpowiedzialności karnej
Wypadek ucznia obciąża nauczyciela lub dyrektora
Wina w nadzorze
Do obowiązków nauczyciela zalicza się nie tylko prowadzenie zajęć dydaktycznych i opiekuńczych, ale też „zadania związane z zapewnieniem bezpieczeństwa uczniom w czasie zajęć organizowanych przez szkołę". Ponadto przepisy prawa karnego stanowią, że rodzic lub opiekun odpowiada za czyny dokonane przez nieletniego.
Czytaj więcej
Czy nabycie samochodu może być tak proste, jak zamówienie sprzętu online? O tym, jak wygląda transformacja tego sektora oraz jak należy odpowiedzie...
– Żeby pociągnąć nauczyciela do odpowiedzialności karnej, trzeba by udowodnić mu konkretne zachowanie skutkujące narażeniem podopiecznych na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Chodzi o konkretne niebezpieczeństwo, które sprawca przewidywał albo co najmniej mógł przewidzieć – tłumaczy Tomasz Przybecki, adwokat w Kancelarii Przybecki. – Jest ono zagrożone karą grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
Czy w tym przypadku odpowie nauczyciel dyżurujący tego dnia na korytarzu?
– Trudno powiedzieć. Nie potrafię jednak sobie wyobrazić, co przy takiej dynamice zdarzeń miałby zrobić nauczyciel, by zapobiec tym wydarzeniom – mówi Przybecki. – Myślę, że o winie nauczyciela można by mówić tylko gdyby opuścił swoje stanowisko pracy – dodaje.
Podobnego zdania jest mecenas Jacek Kondracki.
– Myślę, że pociągnięcie do odpowiedzialności tego nauczyciela, który akurat na tej przerwie pełnił dyżur, jest nieuzasadnione – tłumaczy.
Inaczej jest z odpowiedzialnością dyrektora.
– Jeśli prawdą jest, że uczeń, który zabił, od dawna sprawiał kłopoty wychowawcze, był agresywny i niebezpieczny, to dlaczego dyrekcja szkoły nie podjęła radykalnych działań, by ochronić innych uczniów – pyta Kondracki.
Niewykluczone też, że w chwili zabójstwa sprawca był pod wpływem środków odurzających.
– Gdyby prawdą okazało się to, że uczeń pod wpływem narkotyków przebywał w szkole przez kilka godzin i nikt nie zareagował na jego odbiegające od normy zachowanie, to można się zastanawiać nad winą szkoły – dodaje Tomasz Przybecki.
Bada kurator i miasto
Niezależnie jednak od działań prokuratury swoje postępowanie prowadzi Kuratorium Oświaty w Warszawie. – Wystąpiliśmy do dyrektora o przekazanie pisemnych informacji o zdarzeniu. W szkole zostanie przeprowadzona również kontrola m.in. w obszarze zapewnienia bezpieczeństwa uczniom i udzielania pomocy psychologiczno-pedagogicznej – informuje Andrzej Kulmatycki, rzecznik stołecznego kuratorium.
Kurator zwrócił się też do organów prowadzących szkół w województwie mazowieckim o pilne przeprowadzenie działań sprawdzających bezpieczeństwo w szkołach i placówkach. Dyrektorzy zostali zobowiązani do przeprowadzenia jeszcze w maju rad pedagogicznych, spotkań z rodzicami i uczniami, dotyczących m.in. procedur bezpieczeństwa.
Swoje działania wdrożyło także miasto.
– W poniedziałek zlecona została kontrola w szkole pod kątem procedur. Na podstawie jej wyników będziemy podejmować odpowiednie działania – mówi Katarzyna Pienkowska ze stołecznego ratusza.