fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dobra osobiste

Stowarzyszenia LGBT mogą pozywać za dyskryminujące wypowiedzi ws. warunków dostępu do zatrudnienia lub pracy- wyrok TSUE

Adobe Stock
Stowarzyszenia broniące praw LGBT mogą występować z pozwami o odszkodowanie przeciwko osobom, które publicznie deklarują, że nie zatrudniłyby osób o określonej orientacji seksualnej. Nie stoi temu na przeszkodzie fakt, że żadna osoba poszkodowana nie jest możliwa do zidentyfikowania.

Taki jest sens wyroku, jaki zapadł dzisiaj w Luksemburgu przed Trybunałem Sprawiedliwości UE.

Associazione Avvocatura per i diritti LGBTI (stowarzyszenie prawników LGBT we Włoszech) wystąpiło z roszczeniami przeciwko pewnemu starszemu adwokatowi, który w wywiadzie dla włoskiego programu radiowego stwierdził, że nigdy nie zatrudni osoby homoseksualnej do pracy w swojej kancelarii. Przy czym podczas emisji wywiadu w jego kancelarii nie odbywał się żaden nabór.

Włoski sąd uwzględnił roszczenie stowarzyszenia o dyskryminację i jako rekompensatę nakazał prawnikowi wypłatę odszkodowania w wysokości 10 tys. euro oraz opracowanie planu działań w celu wyeliminowania dyskryminacji.

Włoski sąd apelacyjny oddalił apelację, a sąd kasacyjny skierował sprawę do TSUE, gdyż miał wątpliwości,  czy zakres dyrektywy o równym traktowaniu, obejmuje także wypowiedzi na temat hipotetycznych zdarzeń, a nie faktycznie prowadzone lub planowane procedury rekrutacji. Włoski sąd kasacyjny zapytał także, czy stowarzyszenie prawników LGBT miało legitymację do wniesienia pozwu.

Trybunał w odpowiedzi podkreślił, że oświadczenia sugerujące istnienie homofobicznej polityki zatrudnienia mogą wchodzić w zakres pojęcia „warunków dostępu do zatrudnienia lub pracy", nawet jeżeli pochodzą od osoby, która nie jest prawnie umocowana do zatrudniania. Jest jednak warunek: musi istnieć niehipotetyczny związek między tymi oświadczeniami a polityką rekrutacyjną pracodawcy. Istnienie takiego związku powinny ocenić sądy krajowe na podstawie całościowej analizy okoliczności charakteryzujących złożone oświadczenia.

W tej kwestii istotny jest zwłaszcza status autora oświadczeń oraz rola, w jakiej się wypowiadał.  Jeśli  jest  lub może być postrzegany jako osoba mająca decydujący wpływ na politykę rekrutacyjną przedsiębiorstwa, to taki związek istnieje.

Sądy krajowe powinny również uwzględnić charakter i treść  deklaracji, a także kontekst, w którym zostały złożone, zwłaszcza to, czy mają charakter publiczny czy  prywatny.

Zdaniem Trybunału okoliczność, że taka wykładnia pojęcia „warunków dostępu do zatrudnienia lub pracy" może pociągać za sobą ewentualne ograniczenie korzystania z wolności wypowiedzi, wykładni tej nie podważa.

- Wolność wypowiedzi nie jest prawem absolutnym, a jego wykonywanie może podlegać ograniczeniom, pod warunkiem że ograniczenia te są ustanowione ustawą i szanują istotę tego prawa oraz zasadę proporcjonalności. Zasada ta oznacza konieczność sprawdzenia, czy ograniczenia te są konieczne i rzeczywiście odpowiadają celom interesu ogólnego uznawanym przez Unię lub potrzebom ochrony praw i wolności innych osób - przypomniał TSUE.

Jego zdaniem, w tej konkretnej sprawie przesłanki te są spełnione, ponieważ ograniczenia wynikają bezpośrednio z dyrektywy antydyskryminacyjnej i stosowane są wyłącznie po to, by osiągnąć jej cele, mianowicie zagwarantować zasadę równego traktowania w zakresie zatrudnienia i pracy oraz realizację wysokiego poziomu zatrudnienia i ochrony socjalnej.

Ponadto ingerencja w korzystanie z wolności wypowiedzi – poprzez zakazanie wyłącznie oświadczeń stanowiących dyskryminację w dziedzinie zatrudnienia lub pracy – nie wykracza poza to, co jest konieczne do osiągnięcia celów  dyrektywy.

- Sama istota ochrony przyznanej wspomnianą dyrektywą w dziedzinie zatrudnienia i pracy mogłaby stać się iluzoryczna, gdyby oświadczenia wchodzące w zakres pojęcia „warunków dostępu do zatrudnienia lub pracy" znalazły się poza jej zakresem stosowania z tego powodu, że zostały złożone w audiowizualnym programie rozrywkowym, lub że stanowią wyraz osobistej opinii ich autora - uważa TSUE.

Trybunał orzekł, że nie są sprzeczne z unijnym prawem włoskie przepisy przyznające automatycznie stowarzyszeniu adwokatów LGBT legitymację procesową w celu doprowadzenia do przestrzegania zobowiązań wynikających z dyrektywy antydyskryminacyjnej. Dotyczy to także uprawnienia do wystąpienia o odszkodowanie, w sytuacji gdy mają miejsce czyny mogące stanowić dyskryminację  względem  osób LGBT, a osoba poszkodowana nie jest możliwa do zidentyfikowania.

- Nawet jeżeli dyrektywa nie zobowiązuje do przyznania takiej legitymacji stowarzyszeniu takiemu, jak Associazione Avvocatura per i diritti LGBTI w postępowaniu przed sądem krajowym, gdy żadna osoba poszkodowana nie jest możliwa do zidentyfikowania, to przewiduje ona możliwość przyjmowania lub utrzymywania przez państwa członkowskie przepisów bardziej korzystnych od tych w niej zawartych w celu ochrony zasady równego traktowania - podkreślił TSUE.

Do państw członkowskich, które dokonały takiego wyboru, należy decyzja, na jakich warunkach stowarzyszenie może wszcząć postępowanie sądowe o stwierdzenie istnienia dyskryminacji oraz nałożenie za to sankcji. Przede wszystkim państwo musi ustalić, czy zarobkowy lub niezarobkowy cel stowarzyszenia powinien mieć wpływ na ocenę jego legitymacji procesowej w takich sprawach. Musi też sprecyzować zakres tego rodzaju powództwa, zwłaszcza sankcji, jakie mogą zostać nałożone.

- Sankcje te, zgodnie z art. 17 dyrektywy antydyskryminacyjnej, powinny być skuteczne, proporcjonalne i odstraszające, również wtedy, gdy żadna osoba poszkodowana nie jest możliwa do zidentyfikowania - zaznaczył TSUE.

sygn. akt C-507/18

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA