fbTrack
REKLAMA

Debaty ekonomiczne

Jak pomóc osobom nadmiernie zadłużonym

Polacy chętnie sięgają po różne kredyty, z których spłatą mają potem problem. Wynika to przede wszystkim z pogorszenia sytuacji życiowej, co wymusza poszukiwanie dodatkowych źródeł finansowania dotychczasowych zobowiązań.

O nadmiernym zadłużeniu konsumentów w Polsce jako problemie społecznym z perspektywy rzeczników konsumenta i problemie ekonomicznym z perspektywy przedsiębiorców i instytucji oraz o możliwościach rozwiązywania tych kwestii rozmawiali eksperci podczas debaty „Mediacje finansowe", zorganizowanej przez „Rzeczpospolitą".

Spirala długu narasta

Wprowadzeniem do debaty była prezentacja Jarosława Króla, prezesa Fundacji Mercatus et Civis, poświęcona tematyce nadmiernego zadłużenia i kompetencji finansowych Polaków jako problemie społecznym i ekonomicznym.

– Finanse co do zasady są trudne do zrozumienia dla konsumentów z uwagi na ich specyfikę i złożoność, na co wskazuje wiele badań i doniesień naukowych. Prowadzi to często do podejmowania nieracjonalnych decyzji. Z drugiej jednak strony kredytodawcy nastawieni są na sprzedaż produktów kredytowych i dostosowują do tego swoją politykę kredytową – powiedział Jarosław Król.

Jak podał, na koniec 2020 r. ponad 2,8 mln osób nie radziło sobie z terminową spłatą zobowiązań kredytowych i pozakredytowych; rok do roku liczba ta wzrosła o prawie 8,1 tys. W tej grupie prawie 1,2 mln osób posiada zaległości związane z kredytem. Jednocześnie kwota zaległości rośnie szybciej niż liczba osób, które je posiadają. Łączna kwota zaległych zobowiązań sięgnęła na koniec 2020 r. 81,4 mld zł wobec 77,7 mld zł rok wcześniej, co oznacza wzrost o prawie 4,8 proc. Wzrosła także średnia wartość zobowiązań, z 26 632 zł do 27 784 zł (+4,3 proc.).

Jakie są przyczyny nadmiernego zadłużania się Polaków? Elżbieta Sługocka-Krupa ze Stowarzyszenia Rzeczników Konsumentów wskazała, że tych przyczyn jest wiele, a wynikają one przede wszystkim z pogorszenia sytuacji życiowej, co wymusza poszukiwanie dodatkowych źródeł finansowania dotychczasowych zobowiązań.

– Jedną z takich przyczyn jest utrata pracy, która w czasie pandemii jest dość częstym zjawiskiem i która może w sposób nagły pozbawić źródeł dochodów. Podobnie dzieje się w przypadku utraty zdrowia konsumenta lub członka rodziny. Czasem także sytuacja rodzinna powoduje wzrost nadmiernego zadłużenia. Dzieje się tak w przypadku śmierci głównego żywiciela rodziny, rozwodu czy też różnych, niewłaściwych czy wręcz patologicznych relacji rodzinnych, takich jak zadłużanie się rodziców na rzecz dorosłych dzieci, co dzieje się bardzo często wskutek przemocy psychicznej czy też fizycznej. Do nadmiernego zadłużania dochodzi również w efekcie działań przestępczych lub nieuczciwych praktyk rynkowych w internecie przy użyciu fałszywych stron. Do takich praktyk należy np.: kradzież danych osobowych, wyłudzenia i nieautoryzowane transakcje – wymieniała Elżbieta Sługocka-Krupa. – Warto dodać, że na nadmierne zadłużenie z pewnością ma wpływ szeroka oferta i dostępność kredytów konsumenckich, które są proponowane klientom automatycznie przy sprzedaży produktów codziennego użytku. To powoduje, że konsument nie dokonuje właściwej oceny nie tylko swoich potrzeb, ale także swojej sytuacji finansowej, i wpada w spiralę zadłużenia – zaznaczyła.

Pełna skala zjawiska

Dr Paweł Nowak z Instytutu Prawa i Ekonomii Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie zwrócił uwagę, że w rzeczywistości jest jeszcze gorzej, niż to wynika z danych zaprezentowanych na początku debaty.

– Pojawia się pytanie, kiedy mamy do czynienia z nadmiernym zadłużeniem i jaka jest faktyczna skala tego zjawiska. Otóż do osób dotkniętych problemem nadmiernego zadłużenia nie możemy wliczać tylko tych, którzy już nie obsługują terminowo swoich zobowiązań. Bo ta grupa osób, które już przestają płacić, jest dużo węższa od grupy, której ten problem dotyka – mówił dr Paweł Nowak.

– Do grona osób, które są nadmiernie zadłużone, możemy zaliczyć tych, których zadłużenie jest niebezpieczne – to znaczy takie, które w pewnych sytuacjach może przestać być obsługiwane. Chodzi np. o sytuację, w której rodzina musi na wszystkim oszczędzać i rezygnuje z dodatkowych zajęć dla dziecka po to, aby obsłużyć kredyt. Na przykład w takich sytuacjach mamy do czynienia z tym problemem – podkreślił ekspert.

Jak mówiła Elżbieta Sługocka-Krupa, istotą problemów ze spłatą zadłużenia jest niedokładne zapoznawanie się przez konsumentów z postanowieniami umowy kredytowej, a także brak właściwej informacji ze strony kredytodawcy.

– Bardzo często konsumenci uważają, że spłata części raty lub kilkudniowe opóźnienie w jej opłaceniu nie powinno mieć żadnych negatywnych skutków. Tymczasem każde odstępstwo od harmonogramu spłat może powodować konsekwencje, chociażby w postaci naliczenia odsetek karnych czy też innych opłat związanych z windykacją, np. za wysyłanie monitów. W przypadku powtarzalności niedoborów lub opóźnień w spłacie raty zadłużenie oczywiście może wzrastać. Wydaje mi się, że wtedy konieczna jest odpowiednio szybka reakcja kredytodawcy, która może zatrzymać narastające problemy ze spłatą zobowiązania. Ta współpraca kredytodawcy z osobą zadłużoną jest ważna – uważa ekspertka.

– Problemy ze spłatą zadłużenia mogą wynikać także z prowadzenia windykacji, które może wskazywać na nieuczciwe praktyki rynkowe. Chodzi np. o nękanie telefoniczne czy pozyskiwanie informacji od sąsiadów lub w miejscu pracy. Takie działania zniechęcają konsumentów do współpracy w poszukiwaniu rozwiązań umożliwiających spłatę zadłużenia. Ale przede wszystkim na narastające zadłużenie wpływa zawieranie kolejnych umów kredytowych w celu spłaty wcześniejszych zobowiązań. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest łatwość pozyskania takich kredytów, chociażby przez internet, ale także różnego rodzaju opory przed zwróceniem się o pomoc do członków rodziny czy znajomych, których właściwa i odpowiednio wczesna reakcja mogłaby dość szybko zatrzymać proces zadłużania – tłumaczyła Elżbieta Sługocka-Krupa.

Dwie strony medalu

Kłopoty konsumentów z obsługą zadłużenia to jedna strona medalu. Druga to związana z tym sytuacja kredytodawcy, który udzielił kredytu czy pożyczki. Jak więc ten problem wygląda od strony przedsiębiorców z rynku finansowego? Marta Janowicz-Stradomska z Certo Kancelaria Prawna zauważyła, że z punktu widzenia ekonomicznego i biznesowego fakt niespłacania pożyczek przez klientów wpływa bardzo znacząco na branżę i poszczególnych jej uczestników.

– Mówiąc o branży pożyczkowej czy też kredytowej, bankowej, mamy dwa bardzo poważne czynniki. Po pierwsze, niepłacenie przez pożyczkobiorców zobowiązań na czas czy też w ogóle powoduje zwiększenie kosztów okołopożyczkowych, które muszą ponieść pożyczkodawcy. Te ok. 30–40 proc. klientów, którzy nie spłacają pożyczek, obciąża ewentualny zysk z pożyczek spłacanych regularnie. Bowiem każde niespłacenie pożyczki niesie za sobą bardzo duże koszty związane chociażby z windykacją, potem dochodzeniem sądowym takich wierzytelności, a na koniec ma wpływ na możliwość dobrego sprzedania portfela wierzytelności. Obecnie portfele wierzytelności są coraz tańsze, co obciąża końcowy zysk pożyczkodawcy, co znacząco wpływa na jego kondycję. Po drugie, ważną kwestią jest wspomniana już spirala zadłużenia. To, że nawet nasi dobrzy klienci muszą wziąć kolejną pożyczkę, żeby spłacić poprzednią, powoduje, że te pieniądze są wirtualne. One nie są w obiegu, tylko przechodzą na kolejnego wierzyciela. W efekcie w końcu któryś wierzyciel zostanie z niespłaconą wierzytelnością. Ale trzeba także spojrzeć globalnie na biznes i wszystkich przedsiębiorców. Bo jeżeli pieniądz nie krąży, ma to wpływ na cały rynek: powoduje spadek podaży i koniunktury. Towary nie są kupowane i z ekonomicznego punktu widzenia cierpi na tym cały biznes – powiedziała ekspertka. Podkreśliła, że obecna sytuacja, która bardzo wpłynęła na całe nasze życie, spowodowała także „dramatyczną eskalację problemu zadłużenia i coraz większego zadłużania się".

Wśród dróg wyjścia z tego problemu jest m.in. restrukturyzacja zadłużenia. Ale warto także pamiętać o możliwości rozwiązania polubownego, jakim jest mediacja.

– Chciałabym zwrócić uwagę na problem narastającego zadłużenia wszystkim uczestnikom rynku – zarówno pożyczkodawcom, jak i ich klientom, ale także wszystkim innym zaangażowanym podmiotom, firmom, instytucjom wspierającym sektor pożyczkowy. Możemy współpracować i doprowadzić do znaczącej poprawy kondycji pożyczkobiorców, a co za tym idzie – również nas wszystkich. Program „Ulga od długu", którego jestem współautorem, właśnie temu służy i głęboko wierzę, że przyczyni się do satysfakcjonujących wszystkich rezultatów we wszystkich obszarach, o których dziś rozmawialiśmy – podsumowała Marta Janowicz-Stradomska.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA