fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dane gospodarcze

Gospodarka łagodnie zwalnia, inflacja przyspiesza

Fotorzepa, Robert Gardziński
Polska gospodarka rozwijała się na początku br. najwolniej od dwóch lat. Spowolnienie okazało się jednak dużo łagodniejsze, niż można się było obawiać.

Jak oszacował wstępnie GUS, w I kwartale produkt krajowy brutto Polski zwiększył się o 4,6 proc. rok do roku, po 4,9 proc. w poprzednim kwartale. Ankietowani przez „Parkiet" pod koniec kwietnia ekonomiści przeciętnie oceniali, że PKB zwiększył się w tym czasie o 4,4 proc. W tym kontekście środowy odczyt nie jest dużą niespodzianką. Ale gdy kwartał się zaczynał, ekonomiści przewidywali, że przyniesie wyhamowanie wzrostu PKB do 4,1 proc. rok do roku.

Gospodarka Europy słabnie. Jest najgorzej od 2013 r.

O tym, że polska gospodarka zachowuje rozpęd, najlepiej świadczy oczyszczony z wpływu czynników sezonowych wzrost PKB w ujęciu kwartał do kwartału: wyniósł 1,4 proc. w porównaniu z 0,5 proc. w IV kwartale. To jeden z najlepszych wyników ostatnich lat. Gdyby w kolejnych kwartałach gospodarka utrzymywała takie tempo rozwoju, w całym 2019 r. PKB mógłby urosnąć o około 5,7 proc., po 5,1 proc. w 2018 r. Taki scenariusz jest nierealny, ale zarazem – jak napisali w komentarzu do środowych danych ekonomiści PKO BP – „oczekiwane jeszcze niedawno wyraźne spowolnienie wzrostu gospodarczego prawdopodobnie nie nastąpi w tym roku".

Dobra koniunktura nad Wisłą kontrastuje z sytuacją w zachodniej Europie. Opublikowane również w środę dane Eurostatu pokazały, że PKB strefy euro po oczyszczeniu z wpływu czynników sezonowych zwiększył się w I kwartale br. o 1,2 proc. rok do roku, tak samo jak w IV kwartale ub.r. Wolniej gospodarka strefy euro rozwijała się ostatnio w 2013 r., gdy wychodziła z recesji związanej z kryzysem zadłużeniowym. PKB Niemiec, największego odbiorcy polskiego eksportu, wzrósł w I kwartale o zaledwie 0,7 proc. rok do roku. Tymczasem PKB Polski w takim ujęciu, tzn. po wyeliminowaniu efektów sezonowych, zwiększył się w I kwartale o 4,6 proc. rok do roku (zbieżność danych odsezonowanych i surowych jest rzadka), tak samo jak w poprzednim.

Co szczególnie zaskakujące w kontekście słabej koniunktury w strefie euro, polskiej gospodarce w ostatnich miesiącach pomagały prawdopodobnie wyniki wymiany handlowej (szczegółowe dane, które pozwolą zweryfikować tę hipotezę, GUS opublikuje pod koniec miesiąca). Był to zarówno efekt zagadkowego wyhamowania wzrostu importu, jak i dynamicznego wciąż eksportu. Głównym motorem polskiej gospodarki pozostawał jednak popyt krajowy. Ekonomiści szacują, że wydatki konsumpcyjne zwiększyły się w I kwartale o ponad 4 proc. rok do roku, a nakłady inwestycyjne o około 7 proc.

Co dalej? W ocenie ekonomistów mBanku cały rok zakończy się wzrostem PKB o 4,5 proc. Przy tym bieżący kwartał będzie prawdopodobnie słabszy od poprzedniego, ale z kolei „druga połowa roku będzie lepsza, bo ukształtowana przez stymulację fiskalną". Ekonomiści z PKO BP i Santander spodziewają się nieco wolniejszego rozwoju gospodarki, w tempie około 4,2 proc. Ci pierwsi zastrzegają jednak, że ta prognoza może wymagać rewizji w górę.

Choć spowolnienie wzrostu gospodarczego jest ledwie zauważalne, w ocenie prezesa NBP Adama Glapińskiego należy oczekiwać, że będzie się pogłębiało. To zaś powinno tłumić inflację, która ostatnio wyraźnie przyspieszyła. W środę GUS potwierdził swój wstępny szacunek, wedle którego w kwietniu wyniosła ona 2,2 proc. rok do roku, po 1,7 proc. w marcu. Część ekonomistów sądzi, że pod koniec roku może zbliżyć się do 3,5 proc., czyli górnej granicy pasma dopuszczalnych odchyleń od celu NBP, który wynosi 2,5 proc. Na konferencji prasowej po zakończonym w środę posiedzeniu RPP Glapiński podtrzymał jednak swoją ocenę, że stopy procentowe w Polsce mogą pozostać bez zmian nawet do końca jego kadencji, tj. do 2022 r. Główna stopa NBP od marca 2015 r. wynosi 1,5 proc.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA