fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dane gospodarcze

Polska gospodarka najgorsze ma za sobą

iStockphoto
Rok kończył się hamowaniem. W ostatnim kwartale 2019 r. wzrost PKB mógł wynieść ciut ponad 3 proc. Na szczęście w tym roku dużo bardziej nie zwolni.

W ostatnim kwartale 2019 r. polska gospodarka urosła o 3,1 proc. rok do roku, po 3,9 proc. w III kwartale i ponad 4,5 proc. we wcześniejszych dwóch – ocenili w środę ekonomiści mBanku. To szacunek skrajny, ale inni analitycy też wycofali się ze wcześniejszych ocen, że IV kwartał mógł być pod względem wzrostu PKB zbliżony do III kwartału. – Wzrost mógł być niższy niż 3,5 proc. rok do roku – przyznaje Jakub Rybacki, ekonomista z ING Banku Śląskiego.

Czytaj także: Kiepskie dane z przemysłu. Widać wyraźne osłabienie

Ostre wyhamowanie wzrostu polskiej gospodarki pod koniec 2019 r. nie byłoby jednoznacznie złą wiadomością. Oznaczałoby bowiem, że spowolnienie jest już w zasadzie za nami. Analitycy z mBanku – należący obecnie do największych pesymistów – spodziewają się, że w 2020 r. PKB Polski będzie rósł średnio w tempie 2,8 proc. rok do roku, a więc niewiele wolniej niż w IV kwartale. Przeciętnie ekonomiści spodziewają się, że polska gospodarka będzie rozwijała się w tempie 3,3 proc.

Produkcja rozczarowała

Rewizja szacunków dotyczących wzrostu PKB w IV kwartale to pokłosie danych dotyczących aktywności w gospodarce w grudniu. We wtorek GUS podał, że trzeci miesiąc z rzędu zmalała wtedy produkcja budowlana. W środę okazało się, że rozczarował również przemysł. Produkcja sprzedana w tym sektorze zwiększyła się w grudniu o 3,8 proc. rok do roku. Zaledwie trzech spośród 25 uczestników naszej comiesięcznej ankiety liczyło się z takim lub słabszym wynikiem.

Czytaj także:  Recesja w polskim budownictwie. Jest coraz gorzej 

Przeciętnie ekonomiści szacowali, że produkcja przemysłowa zwiększyła się o 6 proc. rok do roku, po 1,4 proc. w listopadzie. Za wyraźnym przyspieszeniem wzrostu produkcji w grudniu przemawiał korzystny układ kalendarza (grudzień w 2019 r. liczył o jeden dzień roboczy więcej niż w 2018 r., podczas gdy listopad miał o jeden dzień roboczy mniej niż rok wcześniej) oraz niska baza odniesienia. Po oczyszczeniu danych z wpływu czynników sezonowych okazało się, że produkcja przemysłowa w grudniu zwiększyła się o 2,1 proc. rok do roku, najmniej od sierpnia, po 5,4 proc. w listopadzie. W ujęciu miesiąc do miesiąca zmalała o 2,9 proc., po zwyżce o 1,5 proc. w listopadzie. To najsłabszy wynik od grudnia 2013 r.

Inwestycyjny hamulec

W całym 2019 r. produkcja zwiększyła się o 4 proc., po 5,8 proc. w 2018 r. i 6,5 proc. w 2017 r. Spowolnienie w przemyśle było więc wyraźne, ale zaskakująco płytkie w kontekście recesji w tym sektorze w Niemczech. Szczególnie że branże zorientowane na eksport przez cały rok radziły sobie lepiej niż przemysł ogółem. Nie inaczej było w grudniu, gdy najbardziej wzrosła produkcja m.in. sprzętu transportowego innego niż samochody, maszyn, urządzeń elektrycznych oraz wyrobów elektronicznych i optycznych.

Czytaj także: Inflacja uderzy w budżety domowe Polaków

Na wyniki całego przemysłu negatywny wpływ miał spadek produkcji w górnictwie i wydobyciu, co można wiązać z ciepłą zimą (mniejsze zapotrzebowanie na węgiel oraz sól przemysłową). W ocenie Jakuba Olipry, ekonomisty z Credit Agricole Bank Polska, coraz wyraźniejszy negatywny wpływ na aktywność w przemyśle ma spowolnienie w budownictwie. A ono szybko się nie skończy. – Spowolnienie w krajowym budownictwie, związane z wygasaniem cyklu w inwestycjach publicznych, ma charakter trwały i w kolejnych miesiącach pozostanie czynnikiem negatywnym dla dynamiki produkcji przemysłowej – twierdzi Olipra.

Mimo to dalsze hamowanie przemysłu nie jest wcale przesądzone – co wpisuje się w hipotezę, że także cała gospodarka mocno już nie zwolni. – Wyniki przemysłu w I kwartale 2020 r., po usunięciu czynników sezonowych, mogą być podobne bądź lepsze niż średnio w IV kwartale – ocenia Rybacki. W samym grudniu aktywność w sektorze przemysłowym tłumić mógł sprzyjający urlopom układ świąt.

Do optymizmu skłaniać mogą także opublikowane w środę wyniki badań GUS wśród firm. W styczniu ankietowy wskaźnik koniunktury w przemyśle przetwórczym wzrósł do najwyższego od sierpnia poziomu 3,2 pkt z -4,9 pkt w grudniu (po oczyszczeniu z wpływu czynników sezonowych do 4,5 pkt z 0,8 pkt). Niepokoić może jednak to, że to głównie odzwierciedlenie lepszych ocen bieżącej koniunktury. Przewidywania firm przemysłowych dotyczące koniunktury w najbliższym czasie też się poprawiły, ale w mniejszym stopniu. – Szanse na pewną poprawę nastrojów w drugiej połowie tego roku daje stabilizacja wskaźników koniunktury w strefie euro – ocenia Grzegorz Maliszewski, główny ekonomista banku Millennium.a

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA