fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Budżet i Podatki

Budżet balansuje na cienkiej linii, wszystkie bufory wyczerpane

Bloomberg
Rząd może zrealizuje swój ambitny plan budżetu bez deficytu w 2020 r. Ale pojawiają się też koszty tej polityki.

Rok 2020 to dla finansów państwa spore wyzwanie. W budżecie zaplanowano bowiem realizację kilku dosyć kosztownych obietnic wyborczych.

Już przez cały rok obowiązywać będzie reforma PIT, która ma co prawda ulżyć 24 mln podatnikom, ale uszczupli dochody z PIT na ok. 12 mld zł. Również przez cały rok wypłacane będą dodatki 500+ na wszystkie dzieci (20 mld zł kosztów), a emeryci dostaną dodatkowe 13. świadczenie (ok. 12 mld zł). Do tego trzeba doliczyć choćby wysoki wzrost wydatków na wynagrodzenia w sferze budżetowej czy na zdrowie. To wszystko wymaga sporych dochodów, a tymczasem trzeba będzie je pozyskać w niesprzyjających warunkach spowolnienia gospodarczego.

PKB nie przeszkodzi

Wszyscy ekonomiści, także rządowi, prognozują hamowanie tempa wzrostu PKB, różnią się jedynie co do siły tego spadku. A im wolniej rośnie gospodarka, tym wolniej też – co do zasady – rosną wpływy z podatków, za to rośnie skłonność do unikania opodatkowania i szara strefa. To mogłoby pokrzyżować plany rządu wyciskania dodatkowych dochodów w efekcie dalszego uszczelnienie systemu podatkowego.

Mimo tych zagrożeń większość ekonomistów uważa jednak, że w 2020 roku kasa państwa się obroni i uda się zrealizować ambitny plan budżetu bez deficytu.

– Spowolnienie realnego wzrostu na pewno jest pewnym utrudnieniem – przyznaje Piotr Bujak, główny ekonomista PKO BP. – Ale z punktu widzenia zmian bazy podatkowej i wpływów podatkowych ważniejszy jest wzrost nominalnego PKB, a ten pozostanie na dosyć wysokim poziomie ok. 6 proc., dzięki inflacji. Poza tym finansom państwa będzie sprzyjać struktura wzrostu gospodarczego – dodaje.

Bujak wyjaśnia, że głównym motorem gospodarki pozostanie konsumpcja prywatna, która przynosi budżetowi największe dochody w postaci VAT. I choć nie będzie ona tak silna jak w 2018 r., to przecież dodatkowe transfery do gospodarstw domowych mogą ją pobudzić.

Inwestycje i paradoksy

Drugi silnik gospodarki, czyli inwestycje, wyraźnie – zdaniem ekonomistów – siądzie. Ale to także paradoksalnie może być korzystne dla budżetu. – Inwestycje publiczne mogą być mniejsze ze względu na wyczerpywanie się funduszy unijnych. Ale to oznacza, że samorządy mogą mieć nadwyżkę. I moim zdaniem nawet jeśli w całym sektorze pojawi się pewien deficyt, do 1 proc. PKB, i tak będzie to rekordowo dobry wynik, zwłaszcza że osiągnięty w warunkach spowolnienia gospodarczego – podkreśla Bujak. W projekcie budżetu na 2020 r. rząd zakłada, że deficyt całego sektora sięgnie 1,2 proc. PKB.

– Problem w dochodach państwa pojawiłby się, gdyby dynamika PKB spadła poniżej 1 proc., a na to się nie zanosi – uważa też Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole Bank Polska.

Pytanie, czy zrównoważony budżet w tak trudnych warunkach, oznacza, że rząd prowadzi doskonałą politykę fiskalną? – Trudno o tak pozytywną ocenę, skoro przyszłoroczna równowaga w dużej mierze opiera się na dochodach jednorazowych, tzw. one-offy, których wartość szacuje się na ok. 1 proc. PKB – komentuje Rafał Benecki, główny ekonomista ING Banku Śląskiego.

Kreatywne podejście

Te dochody to opłaty z tytułu przeniesienia aktywów z OFE na indywidualne konta emerytalne. W ostatnich dniach rząd podjął nawet decyzję, by prawie całą opłatę, czyli ponad 18 mld zł, przenieść do budżetu już w przyszłym roku, choć miała ona być rozłożona na równe raty na dwa lata.

– Moim zdaniem budżet nie jest w dobrym, ani w złym stanie. To znaczy, że z jednej strony, dotychczasowa polityka wzrostu wydatków nie oznaczała wzrostu stawek podatkowych, z wyjątkiem drobnych korekt. I tego spodziewałbym się także w 2020 r. Do tego zadłużenie w relacji do PKB spada i w 2020 r. też prawdopodobnie spadnie – mówi Borowski. Ale z drugiej strony, jak zauważa ekonomista, taka polityka to balansowanie na cienkiej linii, opartej na wzroście PKB, dochodach jednorazowych i kreatywnej księgowości.

Kreatywna księgowość wiąże się m.in. z omijaniem stabilizującej reguły wydatkowej. Tak właśnie oceniany jest pomysł, by 13. emeryturę w 2020 r. finansować przez Fundusz Solidarnościowy, który nie podlega wymogom reguły.

– Dochodów jednorazowych, tzw. one-offów, w kolejnych latach już nie będzie. A wypychanie wydatków poza SRW to psucie prawa – komentuje Rafał Benecki. – Gołym okiem można też dostrzec nieefektywność wydatków rządu. Przy narastających problemach w edukacji czy służbie zdrowia, coraz wyraźniej widzimy, że programy społeczne realizowane w postaci transferów gotówkowych są dalekie od optymalnego mechanizmu – zaznacza.

Ekonomiści podkreślają również, że w budżecie państwa nie ma żadnych rezerw w razie pogorszenia się sytuacji. – Nie ma miejsca na nowe wydatki czy reakcję na kryzys. Wszystkie bufory, pozwalające utrzymać komfortową sytuację zostały wyczerpane – podsumowuje Grzegorz Maliszewski, główny ekonomista Millennium Bank.

Po poprawkach jeszcze hojniejszy

Zarówno wydatki, jak i dochody budżetu państwa w 2020 r. mają wynosić po 435,3 mld zł, co oznacza, że po raz pierwszy od transformacji kasa państwa nie będzie miała deficytu – wynika z projektu, który rząd przyjął 23 grudnia.

Plan zrównoważonego budżetu premier Mateusz Morawiecki przedstawił jeszcze we wrześniu, przed wyborami parlamentarnymi. Potem pojawiło się ryzyko, że realizacja tych ambitnych założeń jednak się nie uda. Po pierwsze, PiS obiecał, że jeśli wygra wybory, to wprowadzi 13. emeryturę na stałe (czego nie było w projekcie budżetu), a do tego podniesie minimalną emeryturę o 100 zł (do 1200 zł brutto), co podwyższało koszty wypłaty dodatkowego świadczenia. Po drugie, ze względu na silny opór Porozumienia, partii Jarosława Gowina, rząd wycofał się z propozycji zniesienia limitu składek ZUS (tzw. 30-krotności), choć przychody z tego tytułu miały przynieść finansom państwa ponad 5 mld zł netto.

W takiej sytuacji Ministerstwo Finansów musiało przygotować nowy projekt, gdzie wydatki publiczne miały być ograniczone o owe 5 mld zł. Ciekawe, że budżet zatwierdzony przez Radę Ministrów w poniedziałek ma zarówno dochody jak i wydatki wyższe o 5 mld zł, a nie niższe. Zdaniem resortu dodatkowe dochody przyniesienie jeszcze lepsze uszczelnienie systemu danin, a także zysk z NBP w wysokości aż 7,2 mld zł.

Opinia dla „rz"

Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu

Przy ocenie stanu finansów publicznych błędem jest skupianie uwagi na budżecie państwa. W 2020 r. rzeczywiście może on być zrównoważony, ale wynik sektora finansów publicznych będzie i tak gorszy. Do tego zniekształcony przez jednorazowe dochody rzędu 25 mld zł i naginanie stabilizującej reguły wydatkowej na ok. 17 mld zł. Etap prawdy nadejdzie w roku 2021, bo wynik sektora przekroczy 2,5 proc. PKB.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA