fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Budżet i Podatki

Co lepsze: kataster czy stawki za metr nieruchomości?

Adobe Stock
Pytanie brzmi nie „czy",ale „jak" należałoby wprowadzić podatek od wartości nieruchomości – wynika z raportu Centrum Analiz i Studiów Podatkowych SGH. Brakuje jednak na to zgody społecznej.

– Niewątpliwie reforma podatku od nieruchomości w Polsce jest potrzebna – zaznacza Dominik Gajewski, prof. SGH, komentując przygotowane przez Centrum Analiz i Studiów Podatkowych SGH opracowanie „Opodatkowanie nieruchomości w państwach Grupy Wyszehradzkiej". – Widać to chociażby po liczbie spraw przed sądami administracyjnymi rozstrzygającymi liczne wątpliwości wynikające z dość przestarzałej konstrukcji tego podatku – dodaje.

W Polsce podatek od nieruchomości liczony jest – mówiąc w skrócie – od wielkości powierzchni. Górne stawki wyznacza resort finansów (dla działalności gospodarczej są ok. 30 razy wyższe niż dla budynków mieszkalnych), a samorządy mają pewne możliwości ich różnicowania. Mogą np. stosować obniżone stawki, uwzględniając położenie nieruchomości oraz jej przeznaczenie, ale pole manewru jest ograniczone.

Taka konstrukcja może z jednej strony wydawać się stosunkowo sprawiedliwa, bo im ktoś ma większy dom czy mieszkanie (domyślnie jest bardziej zamożny), tym wyższy płaci podatek. Jednak z drugiej, na co zwracają uwagę m.in. samorządowcy, nie pozwala na prawdziwą wycenę wartości nieruchomości, w efekcie czego za bardzo atrakcyjną nieruchomość w centrum metropolii płaci się mniej więcej tyle samo co za znacznie mniej wartościowy budynek w małej miejscowości.

Ciekawe, że podobne rozwiązania obowiązują w większość krajów naszego regionu (np. na Słowacji, w Czechach czy na Węgrzech). I kraje te – jak wynika z raportu CASP SGH – mają podobne jak my problemy. – Na Słowacji niekorzystny jest fakt, że gminy mogą korzystać z ograniczonej liczby takich czynników, które mogłyby zapewnić większą indywidualizację opodatkowania konkretnych nieruchomości, np. ze względu na wiek, precyzyjną lokalizację, dostępność sprzętu i udoskonalenia itp., a tym samym odróżnić od siebie „podobne" nieruchomości o odmiennej wartości rynkowej – analizują Anna Vartašová i Karolína Červená z Uniwersytetu Pavla Jozefa Šafárika w Koszycach.

– Najbardziej problematyczną kwestią w obszarze opodatkowania nieruchomości w Czechach jest niski dochód podatkowy. Nie ulega wątpliwości, że gminy przekazują większe nakłady finansowe na realizację świadczeń publicznych dla podatników, niż otrzymują w formie dochodów z tytułu podatku od nieruchomości – zauważa z kolei Michal Radvan z Uniwersytetu Masaryka w Brnie.

Argument o stosunkowo niskich dochodach z tytułu podatku od nieruchomości ma swoje odzwierciedlenie w liczbach. Jak wynika z danych OECD, w Czechach i na Słowacji to ok. 0,4 proc. PKB, na Węgrzech – prawie 1 proc. PKB. W przypadku Polski wpływy są nieco wyższe – 1,3 proc. PKB, ale we Francji czy Wielkiej Brytanii sięgają już ok. 4 proc. PKB.

Wszystkie państwa regionu zastanawiają się więc nie czy, ale jak zreformować podatek od nieruchomości. „Prawdziwy system ad valorem opodatkowania nieruchomości także przyniósłby pewne korzyści – mógłby się wykształcić system proporcjonalny. W związku z tym osobiście zalecam rozważenie faktycznego wprowadzenia podatku katastralnego na Węgrzech, a nie jedynie teoretycznej możliwości jego zastosowania" – pisze w raporcie István Hoffman z Uniwersytet Loránda Eötvösa.

– Nasza analiz wskazuje większą istotność fiskalną opodatkowania nieruchomości w systemie katastralnym – zauważają też eksperci z Polski. Jednak zaraz dodają, podobnie zresztą jak naukowcy z innych krajów regionu, że kataster ma swoje zalety, ale i wady. – Wybór zależy od czynników społecznych i decyzji politycznych – podkreśla Gajewski. – Obecnie zarówno w Polsce, jak i w krajach regionu społeczność podchodzi do tego rozwiązania bardzo sceptycznie. W efekcie nie ma decyzji politycznej o wprowadzaniu tak rewolucyjnych zmian – podsumowuje.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA