fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Budowa i remont

Tylko strażak usuwa bez zgód

Fotorzepa/ Radek Pasterski
Zarządcy nieruchomości nie wolno usunąć drzewa bez zezwolenia urzędu, nawet jeżeli było uszkodzone i zagrażało przechodniom.

Naczelny Sąd Administracyjny orzekł, że spółdzielnia mieszkaniowa musi zapłacić 4,9 tys. zł kary za samowolną wycinkę wierzby płaczącej. Nie dał więc wiary tłumaczeniom jej władz, że drzewo było chore i zagrażało przechodniom. Uszkodziła je też gwałtowna burza. Z tych powodów zabrakło czasu na formalności. Trzeba było działać.

Karę wcześniej nałożył wójt. Według niego spółdzielnia nie wezwała straży pożarnej, która usuwa drzewa w nagłych przypadkach. Poza tym kłoda usuniętego drzewa została zabrana przez spółdzielnię, nie było więc jak ustalić jej stanu. A na pniu drzewa urzędnicy nie dopatrzyli się choroby.

Spółdzielnia wniosła skargę do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Rzeszowie. Zarzuciła wójtowi, że mając wątpliwości co do istnienia zagrożenia spowodowanego stanem drzewa, powinien przesłuchać osoby mogące mieć wiedzę na ten temat, a tego nie zrobił.

SKO przyznało rację wójtowi. Wyjaśniło, że art. 83 ust. 1 ustawy o ochronie przyrody przewiduje, że w wyjątkowych sytuacjach można odstąpić od wymogu uzyskania zezwolenia na usunięcie drzewa lub krzewów. Przepis nic nie mówi jednak o drzewach, które zagrażają bezpieczeństwu ludzi lub mienia. Tym samym usunięcie drzew zagrażających bezpieczeństwu wymaga uzyskania zezwolenia.

Spółdzielnia odwołała się więc do WSA w Rzeszowie, a ten oddalił skargę. Podobnie postąpił NSA.

Według sądów spółdzielnia nie przedstawiła żadnych wiarygodnych dowodów, że sporne drzewo zostało usunięte przez jej pracowników „ze względu na stan zdrowotny drzewa" oraz „zagrożenie bezpieczeństwa przechodniów". Nie można uznać, że wyczerpały one znamiona stanu wyższej konieczności.

O stanie wyższej konieczności mówi art. 89 ust. 7 ustawy o ochronie przyrody. Wynika z niego, że jest to stan nagły i stwarzający na tyle poważne zagrożenie dla dóbr prawnych o wyższej wartości niż drzewa lub krzewy (np. życie lub zdrowie ludzkie), że nie można oczekiwać na przybycie uprawnionych służb lub na uzyskanie odpowiedniego zezwolenia.

Spółdzielnia nie wykazała, że po burzy (o ile miała ona miejsce) doszło do natychmiastowego wezwania odpowiednich jednostek ochrony przeciwpożarowej lub innych właściwych służb w celu niezwłocznego usunięcia drzewa zagrażającego życiu lub zdrowiu ludzi.

Bezzasadny jest też zarzut spółdzielni, że urzędnicy nie uwzględnili okoliczności związanych z rzekomym obumarciem drzewa lub jego stanem nierokującym szansy na przeżycie.

sygn. akt II OSK 1631/19

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA