fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Budowa i remont

Deweloper czyści działki po fabrykach

Ursa Home – osiedle w samym sercu warszawskiego Ursusa
materiały prasowe
Świetnie położone pofabryczne grunty to łakomy kąsek. Deweloperzy zapewniają, że badają i uzdrawiają ziemię.
Mieszkanie na pofabrycznym terenie w warszawskim Ursusie kupił nasz czytelnik. – Zacząłem się jednak zastanawiać, czy osiedle na pewno jest bezpieczne, czy teren nie jest skażony – mówi.

Luka prawna

Dawne obiekty przemysłowe oddają grunty w całej Polsce. – Powstają na nich kolejne inwestycje mieszkaniowe, często połączone z obiektami komercyjnymi – mówi Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl. – Takie projekty liczy się corocznie w dziesiątkach, a nawet setkach. W Warszawie najbardziej prestiżowe inwestycje to oddany niedawno Koneser na Pradze-Północ, Browary Warszawskie na Woli i Bohema na dawnych terenach praskich zakładów Polleny.
Jędrzyński zwraca uwagę na obfitość takich nieruchomości w Łodzi. – Bodaj najbardziej imponującym przedsięwzięciem rewitalizacyjnym, nie tylko w Łodzi, ale w skali całego kraju, jest budowa swoistego miasta w mieście, czyli kompleksu biurowo-mieszkalnego Fuzja na terenach dawnego zespołu przemysłowego Karola Scheiblera – opowiada. – Na szczególną uwagę zasługuje też rewitalizacja unikatowego w skali Europy osiedla Księży Młyn i budowa kompleksu Monopolis na terenie dawnej fabryki wódek.
Ogromny potencjał ma też Gdańsk. Na postoczniowej ziemi planuje się i już realizuje inwestycje mieszkaniowe i komercyjne.
Tymczasem przepisy dotyczące badania poprzemysłowych terenów pod kątem zanieczyszczeń są niejednoznaczne. Jarosław Jędrzyński mówi o luce prawnej.
– Paradoks polega na tym, że de facto nie istnieje obowiązek wykonania takich badań – wyjaśnia. – Obowiązkowa jest już remediacja gruntów pod inwestycje, jeśli wiadomo, że są zanieczyszczone. Jest dość prawdopodobne, że jakiś bliżej nieokreślony odsetek parceli poprzemysłowych wykorzystywanych przez deweloperów nie jest badany – ocenia. Zabezpieczeniem powinna być tzw. decyzja środowiskowa, która poprzedza procedury administracyjne i pozwolenie na budowę. – Trudno powiedzieć, czy tak się zawsze dzieje. Wybudowanie osiedla na skażonych terenach mogłoby mieć negatywny wpływ na bezpieczeństwo zdrowotne mieszkańców. Dotychczas nie pojawiła się informacja o takich problemach, trudno wiec to ryzyko ocenić – zastrzega.
Deweloperzy zapewniają, że ziemię badają, a jeśli trzeba – uzdrawiają. Na pionierską operację remediacji gruntu (pod Wolę Libre w Warszawie) zdecydowała się spółka BPI Real Estate Poland. – Od czasu jej zakończenia we wrześniu 2016 r. notowaliśmy systematyczny wzrost sprzedaży mieszkań – mówi Wojciech Smolak, dyrektor sprzedaży w BPI Real Estate. – Kluczem do sukcesu okazała się transparentna komunikacja. Klienci mieli pewność, co sami podkreślali, że kupują mieszkania na terenie oczyszczonym z historycznych zanieczyszczeń, co gwarantuje bezpieczeństwo i zachowanie pełnej wartości nieruchomości. Wadę lokalizacji przekuliśmy w jej największy atut.
Obok Woli Libre deweloper buduje osiedle wolaRE. I ta działka została oczyszczona. – Diagnostyka gruntu to absolutny obowiązek każdego dewelopera – twierdzi Smolak. – Teren pod wolaRE został kupiony po zakończeniu remediacji przez poprzedniego właściciela. Oczyszczanie terenów poprzemysłowych to jedyny sposób na inwestycje w dobrych lokalizacjach. Działki w centralnych dzielnicach Warszawy, na terenach, które nie wymagają remediacji, są praktycznie niedostępne.

Miejski charakter

Ostatnio pofabryczne grunty przy ul. Dyrekcyjnej w Ursusie kupił Aurec Home. Shraga Weisman, prezes i współwłaściciel spółki, mówi, że zbadano cały teren. – Badania potwierdziły, że nie ma żadnych przeszkód, aby w tym miejscu powstało osiedle – podkreśla. – Na 25,6 tys. mkw. planujemy dziesięć budynków. Działka ma unikatową wartość. Pozostające pod ochroną konserwatora fragmenty dawnej fabryki Ursus zamierzamy włączyć w zabudowę mieszkaniową.
Remediacje przeprowadza także Okam, firma budująca praską Bohemę. – Badanie gruntów przed rozpoczęciem inwestycji to normalna praktyka – mówi Arie Koren, dyrektor generalny spółki. – Remediacje w przypadku inwestycji przy Szwedzkiej, ze względu na duży zakres prac, prowadzimy etapami. Teren jest absolutnie bezpieczny, zastosowana metoda zapewnia pełne usunięcie zanieczyszczeń.
Okam ma w zasobach ok. 85 tys. mkw. gruntów poprzemysłowych w Łodzi i Warszawie.
– Klienci chętnie kupują mieszkania na takich terenach. Zwykle znajdują one się w atrakcyjnych lokalizacjach, często wśród doskonale rozwiniętej i zagospodarowanej tkanki miejskiej – mówi Arie Koren. Przykładem jest Incity, gotowe osiedle w rejonie Siedmiogrodzkiej i Karolkowej w stolicy, które było sukcesem sprzedażowym naszej spółki.
Poprzemysłowych działek nie boi się Robyg. – Mamy duże doświadczenie w ich rewitalizacji. Przykładem są osiedla w Ursusie i na Woli – mówi Joanna Chojecka, dyrektor ds. sprzedaży w Robygu. – Zawsze prowadzimy szczegółowe badania terenu i przywracamy im miejski charakter.
W Ursusie buduje też Victoria Dom. Anna Krystecka, dyrektor marketingu w tej spółce, podkreśla, że cały teren pod osiedle Ursus Factory został zweryfikowany „pod względem ewentualnych skażeń". – Ze względu na ograniczoną podaż gruntów coraz więcej inwestycji powstaje na terenach poprzemysłowych. Są bardzo atrakcyjne dla mieszkańców. Na stosunkowo dużym terenie powstaje całkowicie nowa infrastruktura.
Grunty przed każdym etapem inwestycji bada Unidevelopment. W Ursusie firma, wraz z CPD, realizuje projekt Ursa. – Wykazane wartości spełniają normy określone w rozporządzeniu ministra środowiska – mówi Ewa Przeździecka, członek zarządu Unidevelopment. – Tereny pofabryczne zmieniają się w nowoczesne i bezpieczne miejsca zamieszkania.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA