fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Przyłbice znów na fali. Polska firma na tym zarabia

materiały prasowe
Zapowiedzi rządu, iż osoby nie mogące nosić maseczek będą musiały mieć przyłbice oznacza ponowną eksplozję zainteresowania takim produktem.

W nowym rozporządzeniu regulującym zachowania mające ograniczać skalę pandemii ma znaleźć się wymóg także dla osób, które z powodu np. astmy nie mogą nosić zwykłych maseczek. W takiej sytuacji konieczne będzie noszenie przyłbicy ochronnej co dla producentów oznacza znacznie więcej zamówień choć biznes na przyłbicach rozwija się od miesięcy. Większe zainteresowanie przyłbicami widzą już sieci handlowe oraz sklepy internetowe, a opublikowanie rozporządzenia jeszcze to zmieni.

- W związku z zapowiedzią rządu dotyczącą możliwości wykorzystania przyłbic ochronnych w sytuacji, gdy noszenie maseczki nie jest możliwe, jesteśmy przygotowani na obsługę każdej ilości zamówień oraz powrót do obowiązku zasłaniania twarzy w przestrzeni publicznej. Dysponujemy magazynem przyłbic ochronnych w związku z przygotowywaniem się na możliwy powrót do obowiązku zasłaniania nosa oraz ust - mówi Aleksandra Klimek, właściciel CoverOne. - Cały czas trwa produkcja przyłbic i obsługa bieżących zamówień, a z naszymi kontrahentami mamy podpisane i zabezpieczone umowy na dostawy surowców. Jesteśmy w stanie od ręki obsługiwać duże zamówienia hurtowe, natychmiast dostarczając przyłbice. Prowadzimy sprzedaż przez e-sklep, czas wysyłki przyłbicy od momentu zamówienia to 24 godziny. Zarówno w wersji dla dorosłych jak i dla dzieci - dodaje.

Firma podaje, że ma cały czas dużo zapytań oraz zamówień. - Rozwijamy nasz dział produkcyjny, obserwujemy rynek i dynamicznie zmieniającą się sytuację wzrostu dziennych zachorowań. Chcemy utrzymać możliwość natychmiastowej realizacji zamówień również w momencie znacznie większych potrzeb - jak to miało miejsce w marcu, kwietniu i maju 2020 - mówi Aleksandra Klimek.

Z mężem Filipem Grudzińskim prowadziła we Wrocławiu firmę Clever Frame, czyli stabilny i rozwijający się biznes dedykowany branży targowo-eventowej - w 2019 r. firma miała ponad 20 mln zł przychodu. W części produkcyjnej we Wrocławiu i biurze handlowym w Warszawie pracowało ponad 60 osób. Do tego dochodziła sieć zagranicznych handlowców.

Pandemia wywróciła ten biznes do góry nogami, targi odwołano i póki co nie ma szans na ich powrót. Założyciele nie czekali z założonymi rękoma i jeszcze w lutym powstał projekt przyłbicy ochronnej, a w połowie marca zaś pierwsze trafiły na rynek. Po dwóch tygodniach, żeby móc realizować napływające zamówienia, produkowali już 30 tys. przyłbic dziennie. W pierwszych dniach kwietnia zwiększyli tę liczbę o kolejne 5 tysięcy. Bywały dni, w których produkcja sięgała 40 tys. dziennie.

Tak duża produkcja wymagała zwiększenia zatrudnienia, a widmo redukcji zespołu zamieniło się w jego podwojenie. Dodatkowo połowa produkcji CoverOne trafia na eksport. Na razie wyłącznie do Unii Europejskiej - przede wszystkim to służba zdrowia, ale także jednostki administracji państwowej, sieci handlowe w Polsce i UE, laboratoria medyczne oraz klienci indywidualni przez e-sklep.

– Popyt na przyłbice może się zmieni, ale nie skończy. Otworzą się też nowe rynki. Mamy pomysły na rozwój asortymentu na przykład osłon dla kasjerów, ale o tym będziemy myśleć już po ustabilizowaniu się sytuacji na rynku – mówi Aleksandra Klimek.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA