fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Prąd znowu prowadzi do iskrzenia w koalicji

Adobe Stock
Porzucenie przez rząd pomysłu wprowadzenia rekompensat dla Polaków za drożejący prąd, choć było do przewidzenia, pokazuje, że w sprawach energetyki w koalicji rządzącej panuje chaos.

Pomimo wcześniejszych obietnic ministra aktywów państwowych Jacka Sasina nie będzie rekompensat dla gospodarstw domowych za rosnące ceny energii elektrycznej. Zamiast tego Ministerstwo Klimatu i Środowiska, kierowane przez Michała Kurtykę, przygotowuje propozycję ulg w opłatach dla najbiedniejszych. Z kolei były minister energii, poseł PiS Krzysztof Tchórzewski, dał do zrozumienia na antenie radia Nowy Świat, że rekompensaty nie są już potrzebne, bo Polakom żyje się lepiej. To nie pierwszy raz, gdy politycy koalicji rządzącej różnią się w kwestiach dotyczących spraw energetyki.

Dość wspomnieć, że ministrowie Solidarnej Polski nie poparli nowej polityki energetycznej państwa do 2040 r., która przewiduje stopniowe odchodzenie od spalania węgla, rozwój odnawialnych źródeł energii i energetyki jądrowej. Punktem spornym w rządzie jest też m.in. kwestia zniesienia barier dla rozwoju farm wiatrowych na lądzie czy potencjalnej konsolidacji koncernów energetycznych.

Czytaj także: Transformacja energetyczna za 1,6 bln zł

Z tego politycznego chaosu dla konsumentów energii elektrycznej wyłania się jeden wniosek – w najbliższych latach będą płacić za prąd coraz więcej.

Wysokie emisje

Głównym problemem polskiej energetyki jest to, że produkujemy prąd głównie z węgla. Krajowe elektrownie są więc potężnymi emitentami dwutlenku węgla, za co ponoszą coraz wyższe opłaty. Ceny uprawnień do emisji CO2 szybują w niespotykanym dotąd tempie. W lutym przebiły rekordowe 40 euro za tonę, choć jeszcze przed rokiem oscylowały wokół 20–25 euro. To przekłada się wprost na ceny energii elektrycznej na Towarowej Giełdzie Energii, a w dalszej kolejności na rachunki za prąd firm i gospodarstw domowych. W lutym ceny energii na TGE w kontraktach na przyszły rok sięgnęły nawet 287,60 zł za megawatogodzinę, czyli w ciągu zaledwie miesiąca wzrosły o 14 proc. To oznacza, że w przyszłym roku czekają nas podwyżki.

– Należy liczyć się z tym, że ceny energii elektrycznej dla gospodarstw domowych w 2022 r. wzrosną o co najmniej 10 proc. – przewiduje Krystian Brymora, analityk DM BDM.

Już w tym roku rachunki za prąd dla odbiorców indywidualnych wzrosły od około 9 do ponad 10 proc., czyli średnio o około 8 zł miesięcznie. Największy wpływ na to miało wprowadzenie tzw. opłaty mocowej, która stanowi wsparcie przede wszystkim dla tracących rentowność elektrowni węglowych. Wartość rynku mocy tylko w tym roku sięga 5,5 mld zł. Choć ceny energii dla gospodarstw domowych w Polsce są jednymi z niższych w naszej części Europy, to w przeliczeniu na tzw. siłę nabywczą plasujemy się w pierwszej piątce krajów o najwyższych stawkach w całej Unii Europejskiej. Oznacza to, że koszty energii są dla Polaków, uwzględniając ich średnie zarobki, dużym obciążeniem. Resort klimatu pracuje nad ustawą, która ma umożliwić sprzedawcom energii oferowanie specjalnej, niższej taryfy na sprzedaż prądu dla najuboższych. Projekt ustawy ma być gotowy w połowie 2021 r.

Cios dla przemysłu

W dużo trudniejszej sytuacji znajduje się polski przemysł. Nie dość, że Polska w ubiegłym roku miała najwyższe hurtowe ceny energii w UE, to jeszcze energochłonne fabryki płacą coraz więcej za emisję gazów cieplarnianych. – Rosnące ceny CO2 uderzą przede wszystkim w przemysł, bo spółki energetyczne w dużej mierze przerzucą koszty na klientów w cenie energii elektrycznej. Krajowy przemysł, w tym np. spółki chemiczne, działają na światowych rynkach i nie mają możliwości dowolnie kształtować cen swoich produktów – zauważa Brymora. Dodaje, że sytuację polskich firm poprawi wprowadzenie tzw. granicznego podatku węglowego, który Komisja Europejska zobowiązała się nałożyć na towary importowane do UE, których wytworzenie związane jest z emisją CO2. Ma ona chronić unijny przemysł.

Polski rząd obiecał wprowadzenie ulg dla przemysłu energochłonnego, który jest najmocniej dotknięty wprowadzeniem opłaty mocowej. Do dziś nie udało się jednak wprowadzić ich w życie, choć opłata obciąża rachunki za prąd już od stycznia tego roku. Pierwotne propozycje nie uzyskały zgody Komisji Europejskiej, więc resort klimatu pracuje nad nowymi rozwiązaniami.

Zmienić system

Eksperci zauważają, że ceny prądu będą rosły tak długo, jak długo utrzymywać będziemy wysoki udział węgla w produkcji energii. Instytut Jagielloński wyliczył, że przy odpowiednim wzroście udziału taniej zielonej energii w polskiej energetyce hurtowe ceny prądu mogłyby już w 2030 r. spaść o 5 proc., a w 2050 r. o 26 proc. wobec obecnych stawek.

Wprowadzenie takich rozwiązań jak w 2019 r., kiedy rząd odgórnie zamroził ceny prądu dla gospodarstw domowych, już nie wchodzi w grę. Eksperci pozytywnie oceniają zresztą wycofanie się rządu z powszechnych rekompensat.

– Pomysł rekompensat wzrostu cen prądu wynikającego z czynników czysto ekonomicznych był motywowany politycznie z powodu cyklu wyborczego. Okazało się jednak, że polityczne deklaracje bardzo trudno przełożyć na wypracowanie spójnych zasad takiej pomocy – komentuje Tomasz Prusek, prezes Fundacji Przyjazny Kraj. W jego ocenie dostępność finansowej pomocy powinna być limitowana kryterium dochodowym i adekwatna do ponoszonych kosztów. – Konieczne jest opracowanie nowego, kompleksowego systemu wsparcia dla gospodarstw domowych zagrożonych tzw. ubóstwem energetycznym, także w zakresie energii cieplnej, i to powinno być zadaniem rządu i parlamentu – kwituje Prusek.

Ceny zamrożone

Ustawowe zamrożenie cen prądu w 2019 r. do dziś wywołuje sporo kontrowersji. Sprzedawcy energii, w zamian za utrzymanie rachunków dla klientów na poziomie z roku 2018, otrzymali od państwa rekompensaty. Branża energetyczna od początku alarmowała jednak, że mogą się one okazać zbyt niskie. Ostatecznie trzy firmy handlujące energią zgłosiły się do ministra właściwego do spraw energii z wezwaniem do zapłaty odszkodowania z tego tytułu. Łączna wysokość odszkodowań, o które ubiegają się przedsiębiorstwa energetyczne, wynosi ok. 87,7 mln zł. Jedna ze spraw znajduje się na etapie postępowania sądowego. Od 2019 r. zgodność z unijnym prawem ustawy zamrażającej ceny prądu w Polsce bada Komisja Europejska.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA