fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Abonamenty medyczne. Płacisz 153 zł co miesiąc i... stoisz w kolejce do prywatnego lekarza

Adobe Stock
Już 2 miliony Polaków płacą co miesiąc 153 zł na prywatne ubezpieczenie zdrowotne, aby... coraz częściej czekać tygodniami na lekarza, jak w publicznej służbie zdrowia.

W błyskawicznym tempie rośnie popularność prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych wśród Polaków. Z danych Polskiej Izby Ubezpieczeń wynika, że z takiego modelu opieki zdrowotnej korzysta już 2,17 mln Polaków. W ubiegłym roku wydali na nią ponad 40 mld zł. To oznacza, że właściciele prywatnego ubezpieczenia zdrowotnego (w tym rodzinnego) płacili w 2017 roku średnio 153 zł miesięcznie.

- Coraz więcej osób decyduje się na prywatną opiekę medyczną. Większość stanowią pracownicy firm, dla których jest to benefit pozapłacowy, jednak rośnie również liczba pacjentów kupujących zarówno indywidualne pakiety, jak i pojedyncze usługi, przede wszystkim konsultacje i badania. Dziś dostępność do usług medycznych stanowi wyzwanie nie tylko dla publicznego, ale i prywatnego sektora – mówi Artur Białkowski, wiceprezes Medicover Polska.

W ostatnich miesiącach, w czasie sezonowej, zwiększonej liczby zachorowań, wielu klientów narzekało w internecie, w tym na mediach społecznościowych, że miało duże problemy z umówieniem się do lekarza pierwszego kontaktu, laryngologa czy dentystę, zapewnionego w ramach wykupionego abonamentu. Padają przykłady wszystkich największych sieci prywatnych placówek zdrowotnych.

- W ciągu ostatnich miesięcy kilka razy chciałam siebie i moje małe dziecko umówić do lekarza pierwszego kontaktu. Usłyszałam termin za dwa tygodnie, bądź już za kilka dni, ale w placówce poza Warszawą. Jeśli coś pilnego, to polecono mi wizytę w publicznym szpitalu. Wszystko ładnie, tylko za co płacę miesięcznie 189 zł – opowiada nam jedna z klientek prywatnej sieci placówek.

Ostatnie miesiące to istna plaga zachorowań na grypę czy jej pochodne. Ale są też inna możliwe przyczyny. Chodzi na przykład o zapchanie prywatnej służby zdrowia. Zaczyna wyraźnie brakować lekarzy. Według Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju w Polsce na tysiąc mieszkańców przypada 2,3 lekarza. To najgorszy wynik w całej Unii Europejskiej. Dlatego wciąż traktujemy prywatną opiekę medyczną jako łatwiejszy i szybszy sposób dostępu do lekarza.

- W Unii Europejskiej Polska zalicza się grupy krajów o najniższej liczbie lekarzy w przeliczeniu na liczbę mieszkańców. Dodatkowo, przez ostatnie dwadzieścia lat wydawaliśmy na opiekę medyczną mniej niż inne kraje naszego regionu o podobnym poziomie zamożności, wiadomo też, że w najbliższych latach nadal będziemy wydawać znacznie mniej niż europejska średnia – mówi Anna Rulkiewicz, prezes Grupy Lux Med.

- Żeby obsłużyć pacjentów, którzy przechodzą z publicznej służby zdrowia, musimy znaleźć nowych lekarzy i pielęgniarki, odpowiednio ich opłacić, a to wywiera dodatkową presję na poziom wszystkich wynagrodzeń. Za tym idą wyższe koszty i problem z efektywnością działania. Gdy rośnie zapotrzebowanie na usługi komercyjne, a personelu nie przybywa, to automatycznie wszędzie wydłużają się kolejki. Jest to więc wyzwanie dla całego sektora zdrowia, niezależnie od modelu własności - uzupełnia Rulkiewicz.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA