fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Banki

Kredyty frankowe: Przewalutowanie czas zacząć

Bloomberg
PKO BP jest pierwszym bankiem, który proponuje zmianę waluty kredytów frankowych. Także inne mogą przedstawić klientom podobne oferty.

Banki rozpoczynają oferowanie klientom możliwości przewalutowania kredytów mieszkaniowych po preferencyjnych warunków. Pierwszym jest PKO Bank Polski, mający największy nominalnie portfel tego kredytów frankowych – o wartości 30,2 mld zł.

Propozycja w kwietniu

PKO BP przewiduje pomoc wyselekcjonowanej grupie kredytobiorców, głównie tym znajdującym się w najtrudniejszej sytuacji. Mają zostać wyłonieni poprzez zastosowanie wskaźników DTI (debt to income, określa udział dochodów klienta przeznaczanych na spłatę kredytu) i LTV (loan to value, pokazuje stosunek wartości kredytu do nieruchomości). Kwalifikowani mieliby być tylko klienci z najgorszymi wskaźnikami.

W ramach propozycji banku kredyty walutowe miałyby zostać przewalutowane na złotowe – tak, aby rata kredytu dla klienta nie wzrosła. PKO BP szacuje, że z tej oferty mogłoby skorzystać około 10 proc. kredytobiorców. Szczegółowa propozycja ma zostać przedstawiona w kwietniu, aby konwersję przeprowadzić w tym roku. W razie sprzyjającej sytuacji makroekonomicznej mogłaby zostać rozszerzona także na kolejne lata.

Więcej szczegółów na razie nie jest znanych. Bank przyznaje, że wychodząc naprzeciw oczekiwaniom klientów, pracuje nad propozycjami dla osób mających kredyty hipoteczne w walutach obcych. – Za wcześnie jest jednak na szczegóły tych rozwiązań – mówi Aneta Styrnik-Chaber z biura prasowego PKO BP.

– Prawdopodobnie rozwiązanie PKO BP zakłada przewalutowanie kredytów po preferencyjnym kursie. Biorąc pod uwagę wzrost kursu franka szwajcarskiego z 2,4 zł do 4 zł oraz spread na kredycie frankowym na poziomie 0,4 proc., uważam, że odpis na portfelu hipotek frankowych danego banku powinien sięgnąć około 20 proc. jego nominalnej wartości. Jednocześnie bank zanotuje lekki wzrost wyniku odsetkowego z powodu wyższych stóp procentowych w kredytach złotowych – mówi Michał Konarski, analityk DM mBanku.

Na oprocentowanie hipotek frankowych składa się marża w wysokości około 1,1 proc. pomniejszona o ujemny LIBOR (0,7 proc.), na oprocentowanie złotowych zaś – marża w wysokości średnio 1,1 proc. powiększona o WIBOR (1,6 proc.).

Konarski jest sceptyczny wobec propozycji PKO BP. Uważa, że ze względu na utrzymanie raty na niezmienionym poziomie wskaźnik DTI klienta nie ulegnie poprawie, a może się nawet pogorszyć w przypadku oczekiwanej przez rynek podwyżki stóp procentowych (dla klienta stwarza to ryzyko wzrostu raty po konwersji na złote). – Dodatkowo odpis na poziomie 20 proc. nie gwarantuje zejścia wskaźnika LTV poniżej 100 proc. (czyli kwota kredytu do spłaty niższa od wartości mieszkania – red.) byłby, co dla wielu klientów może być kluczowe. Propozycja w sposób znikomy zmniejsza ryzyko walutowe banku – dodaje.

Zbigniew Jagiełło, prezes PKO BP, od dawna jest zwolennikiem porozumienia z klientami. W ostatnich dniach o konieczności dobrowolnego przewalutowania mówili także szefowie: NBP – Adam Glapiński oraz KNF – Marek Chrzanowski.

Związek Banków Polskich na razie prawdopodobnie nie przedstawi wspólnej propozycji. Jednak banki będą wychodziły do swoich klientów z ofertami najpewniej zbliżonymi do tej zaproponowanej przez PKO BP. – Rozwiązanie przedstawione przez PKO BP będzie wywierało dużą presję ze strony polityków i klientów na inne banki frankowe, również one będą musiały przedstawić swoje propozycje – mówi jeden z analityków.

W drodze także spready

Według szacunków DM mBanku przewalutowanie zgodnie z propozycją PKO BP, dotyczące 10 proc. portfela i utrzymujące po konwersji wysokość raty oraz ten sam termin spłaty, przyniosłoby sektorowi bankowemu odpis rzędu 2,36 mld zł w tym roku (2,60 mld zł bez efektu wzrostu wyniku odsetkowego dzięki wyższemu oprocentowaniu złotowych kredytów).

W przypadku PKO BP koszt ten wyniósłby według szacunków DM mBanku około 540 mln zł, czyli stanowiłby 19 proc. prognozowanego przez rynek zysku netto banku w tym roku. – W przypadku przyjęcia propozycji przez pozostałe banki największy wpływ na rachunek wyników byłby w Getin Noble Banku, gdzie propozycja spowodowałaby roczną stratę (70 mln zł), a następnie w Banku Millennium (koszt 240 mln zł stanowiący 57 proc. prognozowanego zysku netto) i w BZ WBK (koszt 280 mln zł, czyli 13 proc. zysku netto) – mówi Konarski. Według naszych szacunków, w mBanku koszt mógłby sięgnąć 350 mln zł, czyli 32 proc. zysku.

Koszty te, choć wpływałyby negatywnie na wyniki banków i ich wyceny, nie byłyby ciężarem nie do udźwignięcia dla sektora. Ale problemy zaczęłyby się, gdyby weszła w życie ustawa spreadowa (jej koszt szacowany jest na 3,5–8,5 mld zł). Pogłębiłaby roczną stratę Getin Noble Banku, a także spowodowałaby stratę w Millennium i mBanku.

Zmiana waluty dobrowolna

– KNF opowiada się za dobrowolnością w restrukturyzacji portfeli walutowych – mówi Marek Chrzanowski, przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego. Dodaje, że regulator chce ograniczać ryzyko portfeli denominowanych w obcych walutach i przyspieszyć zmniejszanie wartości portfela w systemie (hipoteki we frankach są warte 132 mld zł, te w euro 27 mld zł). – Ale jeśli banki i klienci nie będą się porozumiewać i portfel nie zacznie się zmniejszać szybciej, niż wynika to z naturalnego procesu spłaty kredytów, wówczas dalsze działania mogą być w jakiś sposób rozważane – dodaje Chrzanowski. Adam Glapiński, prezes Narodowego Banku Polskiego, zapowiada, że jeszcze w marcu albo w kwietniu odbędzie się konferencja, podczas której zaprezentowane zostaną rozwiązania mające skłonić banki do konwersji hipotek walutowych. Mają one dotyczyć głównie różnych wymogów kapitałowych, zgodnie ze wskazaniami Komitetu Stabilności Finansowej. Według Glapińskiego banki rozpoczną rozmowy z klientami w sprawie przewalutowania kredytów w połowie roku.

Opinia

Kamil Stolarski, analityk, Haitong Bank

Z punktu widzenia klienta przewalutowanie na warunkach przedstawionych przez PKO BP nie zmieniłoby radykalnie sytuacji klienta. Nadal płaciłby taką samą ratę, ale uwolniłby się od ryzyka jej wzrostu w razie umocnienia franka. Dla klientów byłoby to swego rodzaju zrealizowanie straty na transakcji, a mam wrażenie, że sporo z nich liczy, że kurs za jakiś czas spadnie i wartość kredytu również. Nie wiemy, czy zamieniony na złote kredyt byłby oparty na stałej czy zmiennej stopie procentowej, a to bardzo ważne, bo rosną oczekiwania podwyżki stóp w Polsce i wzrost o 0,75 pkt proc. za rok, co jest realne, spowodowałby, że rata klientów po konwersji znowu by urosła. Diabeł tkwi w szczegółach, a tych jeszcze nie znamy, trudno więc powiedzieć, czy taka forma przewalutowania zadowoli klientów i polityków.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA