fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Banki

Dopłacimy do konta

Adobe Stock
Pierwszy bank w Polsce wprowadzi ujemne oprocentowanie depozytu klientów indywidualnych.

Obrona rentowności

To by oznaczało, że już nie tylko oszczędności firm, ale teraz także przeciętnego klienta indywidualnego będą obciążone nową daniną. W 2020 r. polskie banki po raz pierwszy wprowadziły regularne, miesięczne ujemne oprocentowanie lub prowizje od dużych złotowych depozytów przedsiębiorstw spoza branży finansowej.

Czytaj także: Adam Glapiński: Dopuszczam ujemne stopy procentowe w Polsce

Decyzja o obciążeniu oszczędności przez jednego z liderów sektora spowodowałaby, że podobny ruch wykonałyby kolejne banki. Branża może zdecydować się na takie niekonwencjonalne działanie w reakcji na tąpnięcie rentowności z powodu pandemii.

Nie wiadomo, na jakie stawki zdecydują się banki, ale można przykładowo założyć, że będą takie, jak stosowane w przypadku firm. Gdyby wyniosły 0,1 proc. i liczone byłyby od całej kwoty, to klient mający na depozycie 500 tys. zł zapłaciłby w skali roku 500 zł. To niby niedużo, ale końcowy efekt sumuje się z przekraczającą 3 proc. rocznie inflacją, która pożera realną wartość pieniędzy. W razie bardziej agresywnego podejścia i zastosowania stawki 0,5 proc., roczna opłata od depozytu wartego 500 tys. zł wyniosłaby już 2,5 tys. zł. Po trzech latach nominalna strata na takim depozycie wyniosłaby niemal 7,5 tys. zł. Realna obniżyłaby wartość oszczędności o kolejne prawie 45 tys. zł (zakładając 3-proc. inflację).

Czytaj także: Gdzie szukać najlepszych lokat na 1, 3, 6, 12 i 24 miesiące

Polskie banki w oficjalnych komentarzach bardzo ostrożnie wypowiadają się w tej sprawie. Twierdzą, że dopóki nominalne stopy procentowe u nas nie spadną poniżej zera, nie będą wprowadzać ujemnego oprocentowania dla klientów indywidualnych. W nieoficjalnych komentarzach przyznają, że muszą rozważać takie ruchy już teraz, bo konieczna jest obrona rentowności. – My nic nie robimy w tym zakresie. Uważamy, że to za duże ryzyko reputacyjne. Jeśli będą dalsze obniżki stóp procentowych, zaczniemy o tym myśleć – mówi członek zarządu jednego z polskich banków.

Branża ma obawy, jak zareagują klienci, ale może pozwolić sobie na odpływ części depozytów, bo i tak ma wielką nadwyżkę płynności. Mimo, że pieniędzy z lokat ubyło, to banki zalewane są pieniędzmi firm i klientów indywidualnych trafiających na depozyty bieżące.

Będzie jak za granicą?

Klienci dopłacają do swoich oszczędności już m.in. w Niemczech i Danii. W tym drugim kraju ujemne stawki są powszechne, obejmują oszczędności powyżej 16 tys. dol. i nie spowodowały gwałtownego odpływu pieniędzy z banków. U naszych zachodnich sąsiadów taka danina dotyczy depozytów wartych od 25 tys. lub 100 tys. euro i więcej.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA