Szef resortu finansów Tadeusz Kościński rekomendował swojego podwładnego na stanowisko polskiego dyrektora w w Europejskim Banku Inwestycyjnym. – Kiedy zastanawiałem się, skąd ta nominacja, dla mnie zaskakująca, doszedłem do wniosku, że pan premier i Rada Ministrów opierali się na dwóch argumencie, jakie departamenty nadzoruję w Ministerstwie Finansów – mówi w rozmowie z "Faktem" polityk.

Warta uwagi jest pensja, jaką otrzymuje się w Europejskim Banku Inwestycyjnym. Dyrektor zarabia tam 600 euro dziennie, oprócz tego dostaje także 250 euro tytułem zwrotu kosztów za pobyt w Luksemburgu.

Z nominacją Patkowskiego nie zgadzają się politycy opozycji. – Rada Dyrektorów to poważna sprawa. Kiedyś to było miejsce zarezerwowane dla byłych premierów, byłych ministrów finansów z dużym dorobkiem. A nie dla polityków, którzy mają charakter bardzo partyjny, czeladniczy, na dorobku. To bardzo smutny obraz – obsadzanie stanowisk osobami, które są na starcie zawodowym z wątpliwymi kompetencjami – powiedział Mariusz Witczak z Koalicji Obywatelskiej.

Piotr Patkowski został wiceministrem finansów w kwietniu ub.r. Wielu uderzył młody wiek nowego członka rządu i spadła na niego fala krytyki. "Harry Potter", "drugi Misiewicz", "złote dziecko PiS" – to tylko łagodniejsze z określeń kierowanych pod jego adresem. Wiceminister finansów swoją szybką karierę zawdzięcza bardzo dobrym relacjom z Mateuszem Morawieckim. Jest uważany za jednego z zaufanych ludzi premiera pisze onet.pl.