fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Archeologia

Stara przestroga w mulistym dnie

Adobe Stock
Niezwykle upalne lato w Europie sprzyjało nie tylko urlopowiczom – skorzystali z niego także, w nieoczekiwany sposób, badacze dziejów z różnych krajów. Wiele rzek odsłoniło ukryte skarby sprzed wieków.

Na Węgrzech, w dolinie Dunaju, po długotrwałej suszy naukowcy odkryli kosztowności sprzed stuleci. Było to możliwe dzięki rekordowo niskiemu poziomowi wody w rzece, który swe minimum osiągnął w październiku. W miasteczku Edr na południe od Budapesztu z ziemi wyłoniło się około 2000 monet złotych i srebrnych, a także broń (kule armatnie, szable, włócznie, działa) oraz dzwony i fragmenty statku. Niektóre monety węgierskie z XVII i XVIII wieku wykonane są z 22-karatowego złota. Zidentyfikowano także srebrne monety z okresu panowania francuskiego króla Ludwika XIV.

Nad pięknym szczodrym Dunajem

W ostatnich latach w Europie długie okresy bez opadów powodują znaczne spadki poziomu rzek. Dunaj nie jest wyjątkiem. W październiku 2018 poziom lustra wody był niższy o 49 cm od poprzedniego takiego rekordowego zjawiska w 1947 roku.

Skarbem zajęli się badacze z Ferencsy Museum Center, pod kierownictwem Katalin Kovacs. Archeolodzy korzystają z pomocy płetwonurków i dronów. Stanowisko badane jest pospiesznie, zanim nastąpi poważny wiosenny przybór wody. Naukowcy ustalili, że skarb – dukaty, inne monety i broń – pochodzi z wraku statku handlowego, który kursował po Dunaju. Na razie nie ustalono, skąd i dokąd płynęła jednostka, ani do kogo należały odnalezione przedmioty, czy zgromadzone były legalnie i czy być może poszły na dno razem ze swym właścicielem.

– W większości – około 90 proc. – są to okazy zagraniczne z okresu między 1630 a 1743 rokiem. Niektóre z nich związane są z Watykanem, z papieżem Klemensem XII, z bankami w Zurychu i w Holandii – wyjaśnia archeolog Balazs Nagy.

Podczas specjalnie zorganizowanej konferencji prasowej, Gabor Gulyas, dyrektor Ferencsy Museum Center, powiedział, że jako pierwszy skarb dostrzegł archeolog amator poszukujący zabytkowych przedmiotów przy użyciu wykrywacza metali. Obecnie zajmują się nim konserwatorzy. Po tych zabiegach kolekcja zostanie wystawiona w muzeum.

Kilka dni przed tym, gdy wykrywacz metali zasygnalizował znalezisko, opadający Dunaj odsłonił w Budapeszcie pozostałości dawnego mostu Franza Josefa, zniszczonego podczas II wojny światowej, oraz amerykańską bombę lotniczą z tego okresu.

Łaba też łaskawa

We wrześniu 2018 roku poziom Łaby na terytorium Czech spadł do rekordowo niskiego poziomu, dzięki temu spod wody wyłoniły się stare, wyryte na kamieniach napisy. Odkrycia dokonano w północno-zachodniej części kraju u ujścia Ploucznicy do Łaby, w rejonie Decina. Na jednym z odsłoniętych głazów widnieje napis wyryty w 1616 roku: „Jeśli mnie zobaczysz, zapłaczesz". To stwierdzenie ma związek z panującą wówczas suszą i jej następstwem – głodem. Na tym oraz na sąsiednich głazach upamiętniono podobne klęski, które wcześniej dotknęły miejscową ludność – najstarszy taki głodowy napis pochodzi z 1417 roku. Wyjątkowa susza nawiedziła na początku XV wieku okolice Decina, ale dotknęła także ludzi daleko poza granicami Czech.

Podobny głodowy napis z tamtej epoki w Niemczech głosi: „Gdy ponownie ujrzysz ten kamień, zapłaczesz, bo tak płytka była woda w roku Pańskim 1417". Jak podaje Zygmunt Gloger w „Encyklopedii staropolskiej", „nie ma kraju w Europie, który nie byłby dotknięty w różnych epokach klęską głodu (...). Rok 1417 należał także do głodowych".

Wiele innych głodowych kamieni nad Łabą nosi lamentacyjne napisy: „Płakaliśmy – płaczemy – i ty zapłaczesz"; „Ten, kto mnie zobaczy pewnego dnia, gorzko zapłacze, a ktokolwiek widzi mnie teraz – już łka". Dla ówczesnych ludzi płacz był właściwie jedyną reakcją na tragiczne konsekwencje ekstremalnych zjawisk klimatycznych, takich jak susze, czy powodzie. Rezultatem był brak plonów, ceny wywindowane pod niebiosa czy trudności transportowe – rzeki były podstawowymi szlakami komunikacyjnymi, bez ich wykorzystywania zamierał transport, handel, w efekcie pojawiał się głód.

Poza wyobraźnią

Współczesnym ludziom trudno dziś wyobrażać sobie, czym był głód w minionych wiekach. Przybliżone pojęcie o takich sytuacjach można wyrobić sobie na podstawie dawnych kronik. „Po mokrem lecie r. 1627 chłopi wielkopolscy tylko żołędzią się żywili (...). Na Podolu w r. 1638 do grochu i prosa mieszano mąkę z kory drzew i ziół suszonych, aby objętość chleba powiększyć (...). Na Wołyniu w latach 1699 i 1700 jedni z głodu wyschli, a drudzy znowu spuchli (...). W r. 1710 dotknięta została takim głodem Litwa, że chłopi zjadali konie, psy i koty, zdarzały się wypadki zabicia i spożycia podróżnych przez karczmarzy" („Encyklopedia staropolska").

Płynie Wisła, płynie

Dzięki niskiemu poziomowi wody w Łabie rzeka odsłoniła także liczne świadectwa z czasów II wojny światowej: pociski armatnie, bomby, skorodowane granaty gotowe w każdej chwili eksplodować.

Podobna sytuacja zdarzyła się także na Wiśle. W 2015 roku jej poziom spadł tak bardzo, że na 517. kilometrze, w Warszawie, z dna zaczęły sterczeć marmurowe elementy, zrabowane przez Szwedów w XVII wieku. Były to między innymi obramowania kominków, odrzwia, kolumny, fragmenty balustrad. Archeolodzy wydobyli dotychczas ponad 20 ton architektonicznego skarbu.

Niski stan wody spowodował, że z Wisły wyłonił się wtedy parostatek „Bajka" – przed II wojną statek był miejscem luksusowych zabaw, a w czasie powstania warszawskiego służył jako bastion obrońców Czerniakowa. Zatonął po zbombardowaniu.

Wisła oddała także „smoki"; – ponadsześciometrowe głowice przewodów ssawnych do czerpania wody. Funkcjonowały już w XIX wieku. W ich górnej ścianie znajdują się niewielkie otwory, a z tyłu specjalna klapa, przez którą przepuszczano strumień wody.

Szlak Napoleona

Także rekordowo niski stan wody w Bugu sprawił, że w miejscowości Granne w gminie Perlejewo opadające wody odsłoniły niemal w całości historyczną przeprawę przez rzekę – szlak napoleoński. Norbert Tomaszewski z Muzeum Rolnictwa w Ciechanowcu wyjaśniał, że trakt przez Granne funkcjonował już od czasów ostatnich Jagiellonów, w XVIII i XIX wieku przez Drohiczyn biegł główny trakt komunikacyjny i pocztowy z Warszawy, dalej wiódł między innymi przez Granne, Brańsk, Bielsk Podlaski aż do Grodna i Wilna.

Również na Bugu odnaleziono w miejscowości Bojany, 70 kilometrów od Warszawy, wrak sowieckiego parowca z XIX wieku, kanonierki – ma dużą wartość historyczną, jest zabytkiem techniki.

Niski stan wody spowodował, że w starorzeczu Bzury na Mazowszu, w Kamionie odkryto sowiecki samolot z czasu II wojny światowej – wrak bombowca szturmowego Tu-2. Płycizna odsłoniła także szczątki dwóch osób i mundury. Kamieni z napisami przestrzegającymi przed głodem na razie nie odnaleziono.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA