fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Analizy

Nizinkiewicz: Potrzebna pancerna komisja śledcza

Oprócz głowy szefa NIK powinny polecieć głowy Mariusza Kamińskiego i Piotra Pogonowskiego - pisze Jacek Nizinkiewicz
Fotorzepa, Jerzy Dudek
Sprawa szefa NIK nie jest tylko jego problemem. Co z odpowiedzialnością szefa ABW i koordynatora służb? Władza sama tego nie wyjaśni.

Marian Banaś, protegowany Prawa i Sprawiedliwości, to prezes NIK, który wcześniej był wiceministrem finansów, szefem KAS i ministrem finansów (w którym to resorcie za jego kadencji mogło dochodzić do przestępstw wyłudzania VAT). Rządzący próbują nas przekonać, że sami wyjaśnią sytuację. Sęk w tym, że politycy PiS już po ujawnieniu materiałów na temat podejrzanych kontaktów i niejasnych interesów Banasia, zamiast domagać się wyjaśnień od szefa NIK, atakowali media za informowanie o tej sprawie, a za Banasiem stawali murem, twierdząc, że to kryształ.

Już po tym, jak raport CBA na temat Banasia był przedstawiony premierowi, PiS oddelegowało dwóch swoich członków na wiceprezesów NIK z rekomendacją samego Banasia. Jeżeli Banaś stracił mandat PiS do sprawowania funkcji szefa NIK, to dlaczego rządzący uwiarygodniają go, kierując do Izby swoich przedstawicieli? Dlaczego PiS jednogłośnie wybrało w Sejmie Banasia na szefa NIK, skoro CBA wciąż analizowało jego oświadczenie majątkowe?

Przeczytaj też komentarz Michała Szułdrzyńskiego: Jeden Pancerny i PiS

Dzisiaj prokuratura doświadczona w prowadzeniu spraw karnoskarbowych prześwietla sprawę wynajmu kamienicy po zaniżonych stawkach przez obecnego szefa NIK. Banaś, człowiek odpowiedzialny za uszczelnienie systemu podatkowego, mógł sam uciekać przed płaceniem podatków. Jest też akt oskarżenia przeciwko wysokim urzędnikom resortu finansów za kierowanie grupą przestępczą za czasów ministra Banasia.

Krzysztof Łapiński, były wicerzecznik PiS i rzecznik prezydenta Andrzeja Dudy, zakłada, że Banaś mógłby zrzec się stanowiska, gdyby dostał od rządzących gwarancje bezpieczeństwa. Czy Banaś przyjmie warunki i poda się do dymisji, dowiemy się wkrótce. Coś innego niepokoi jednak bardziej.

Co z odpowiedzialnością koordynatora służb specjalnych, które powinny prześwietlić Banasia przed powierzeniem mu kluczowych stanowisk w państwie? Na jakiej podstawie ABW wydała Banasiowi poświadczenie bezpieczeństwa z dostępem do informacji ściśle tajnych?

Koordynator służb i szef ABW nie dopełnili obowiązków i narazili państwo czy decydenci polityczni zignorowali ostrzeżenia służb? Oba rozwiązania dyskredytują koordynatora i szefa ABW, na których spoczywa obowiązek zabezpieczenia państwa przed takimi osobami jak Banaś.

Oprócz głowy szefa NIK powinny polecieć głowy Mariusza Kamińskiego i Piotra Pogonowskiego.

Bez nadzwyczajnych działań afery nie uda się wyjaśnić. Nie uda się rozwikłać roli służb, polityków, powiązań Banasia z mafią VAT-owską.

Konfederacja żąda komisji śledczej ws. Banasia. Może się okazać, że bez naświetlenia medialnego i politycznego władza rozmyje aferę. Komisja śledcza, na której czele stałby przedstawiciel opozycji, mogłaby zadbać o to, by władza nie zamiotła problemu pod dywan.

Sprawa obecnego szefa NIK może się okazać jedną z największych afer III RP, której rządzący samodzielnie nie wyjaśnią. A to, że może pogrążyć PiS, staje się coraz bardziej oczywiste. Im bardziej władza będzie kluczyć i wikłać się przy jej wyjaśnianiu, tym większy cień na siebie rzuci, szkodząc również Andrzejowi Dudzie przed wyborami prezydenckimi.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA