Analizy

Czy naprawdę opłaci się nam zniesienie wiz do Ameryki?

Niemal każdy prezydent USA składa obietnice zniesienia wiz dla Polaków. Czy temat pojawi się w rozmowach z Donaldem Trumpem?
AFP
Od lat obserwujemy chocholi taniec naszych polityków z amerykańskimi sojusznikami w sprawie zniesienia wiz dla Polaków. Tymczasem program bezwizowy wcale nie jest taki korzystny.

Niemal każdy polski prezydent czy premier odwiedzający Biały Dom porusza temat zniesienia wiz dla Polaków, jakby bezwizowe podróżowanie do USA stanowiło szczyt naszych aspiracji narodowych. I niemal każdy prezydent Stanów Zjednoczonych składa obietnice, doskonale wiedząc, że nic nie może w tej sprawie zrobić, ponieważ polityka wizowa i imigracyjna jest wyłączną domeną Kongresu. Należy od razu podkreślić, że amerykański Kongres już raz wykazał inicjatywę, zmieniając reguły przyjmowania krajów sojuszniczych do Visa Waiver Program. Wcześniej na tej liście mogły znaleźć się jedynie te państwa, w których amerykańskie sekcje wizowe odrzucały zaledwie 3 proc. podań o wizę. Obecnie warunkiem przyjęcia do Visa Waiver Program jest próg 10 proc. odmów. Niestety, w przypadku polskich obywateli liczba odrzuconych wniosków jest ciągle wyższa.

Polacy ubiegający się o jedną z 20 kategorii wiz nieimigracyjnych do USA muszą wnieść opłatę od 160 do 4500 dolarów, która zresztą niczego nie gwarantuje. Pozwala za to odbyć krótką rozmowę z przedstawicielem sekcji wizowej ambasady amerykańskiej. Nie jest tajemnicą, że od lat Stany Zjednoczone łamią umowę, którą podpisały z Rzeczpospolitą Polską 15 kwietnia 1991 r. W zamian za zniesienie polskiego obowiązku wizowego dla obywateli amerykańskich nasi rodacy mieli zostać zwolnieni ze wszystkich opłat wizowych.

Na czym polega rozmowa z konsulem? Teoretycznie pracownik sekcji wizowej musi się tylko upewnić, że osobę ubiegającą się o amerykańską wizę łączą więzy materialne, rodzinne i zawodowe z Polską, że aplikant nie złamał w przeszłości amerykańskiego prawa i nie należał do organizacji przestępczych lub zbrodniczych. Warto podkreślić, że obecnie blisko 90 proc. Polaków ubiegających się o amerykańską wizę uzyskuje ją bez żadnego problemu.

Rodacy deklarujący chęć odwiedzenia Stanów Zjednoczonych otrzymują najczęściej dziesięcioletnie promesy wiz turystycznych typu B1/B2 zezwalające na ubieganie się o wielokrotne przekraczanie granicy amerykańskiej.

Taki dokument w naszym paszporcie znacznie ułatwia podróżowanie do Ameryki. Świadczy on bowiem o tym, że amerykańska sekcja wizowa zweryfikowała obcokrajowca i uznała go za osobę godną zaufania. W przypadku obywateli krajów objętych VWP zadanie weryfikacji cudzoziemca leży tymczasem wyłącznie w gestii oficera imigracyjnego. Paradoksalnie więc osoba przyjeżdżająca do Ameryki z promesą wizową wbitą do paszportu jest o wiele bardziej wiarygodna niż obywatele 36 krajów objętych ruchem bezwizowym. Mogą oni uzyskać pozwolenie na wjazd jedynie na 90 dni, kiedy np. Polacy dostają ją na 180 dni.

Mitem też jest, że obywatele krajów należących do Visa Waiver Program w ogóle nie muszą się starać przed wylotem o amerykańskie pozwolenie na przyjazd. Są oni zobowiązani wypełnić przez internet podanie ESTA o wstępne zezwolenie. Aplikacja ta niewiele różni się od podania wizowego, które muszą wypełniać Polacy. Zachowuje jednak ważność jedynie przez dwa lata i kosztuje 14 dolarów. Tak więc po dziesięciu latach suma wydatków, jakie musi ponieść obywatel kraju objętego ruchem bezwizowym w systemie ESTA, wynosi 140 dolarów – niewiele mniej niż wiza B1/B2, którą Polacy otrzymują z góry na 10 lat.

Ponadto wiza B1/B2 zezwala na leczenie, konsultacje z partnerami w interesach, udział w spotkaniach biznesowych lub konferencjach naukowych, prawo do uregulowania spraw majątkowych czy prowadzenia negocjacji handlowych, czego nie wolno robić osobom z VWP.

Wielu Polaków, którym odmówiono wydania wizy nieimigracyjnej do USA, jest przekonanych, że przystąpienie Polski do systemu bezwizowego otworzy im ponownie swobodę podróżowania za ocean. Nic bardziej mylnego – osoby takie otrzymają automatycznie odmowę w internetowym systemie ESTA.

Także ci, którzy mają nadzieję, że po zniesieniu wiz wyjadą do Stanów Zjednoczonych i tam będą ubiegać się o zmianę statusu imigracyjnego, bardzo się mylą. Obywatele krajów objętych programem Visa Waiver nie mogą po przekroczeniu granicy USA ubiegać się o zmianę statusu imigracyjnego nawet na podstawie małżeństwa z obywatelem amerykańskim.

Tak więc pozornie uprzywilejowani Brytyjczycy, Niemcy, Francuzi, Szwedzi czy Japończycy – w przeciwieństwie do Polaków – muszą wrócić do ojczyzny, ażeby tam rozpocząć mozolny proces ubiegania się o zieloną kartę lub wizę narzeczeńską.

Przynależność Polski do Visa Waiver Program spowoduje też, że polscy obywatele utracą prawo do przedstawienia swoich racji sędziemu imigracyjnemu. O ewentualnej deportacji będzie wówczas decydował zwykły urzędnik USCIS.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL