fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Analizy

Wiktor Ferfecki: Najpotężniejsza partia wyrusza na łowy

Knurowiec, msza św. z okazji rozpoczęcia polowań, zorganizowana przez koło myśliwych
Fotorzepa/ Robert Wójcik
Losy nowelizacji prawa łowieckiego pokażą, na ile liczącą się grupą są w polityce myśliwi. Psychiką dzieci nikt się nie martwi.

Od obserwatorów polityki można usłyszeć opinię, że najpotężniejsza w Polsce jest partia myśliwych. Zauważają, że myśliwi, których w całym kraju jest ok. 100 tys., mają w każdej kadencji wyjątkowo liczną reprezentację wśród posłów. Ma im to od lat zapewniać skuteczność w walce o przywileje.

Na ile te opinie są prawdziwe, przekonamy się wkrótce. Partia myśliwych wzięła sobie właśnie na cel prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego.

Dowiedz się więcej: Myśliwi złożą projekt kłopotliwy dla PiS

Gra toczy się o zniesienie obowiązującego od 2018 roku zakazu udziału w polowaniach osób poniżej 18. roku życia. Tak zakłada projekt obywatelski, który podpisany przez ponad 100 tys. osób trafił w czwartek do Sejmu. A zakaz wprowadzono na wyraźne życzenie prezesa.

O tym, że nie lubi on polowań, wiadomo nie od dziś. – Kompletnie nie jestem w stanie zrozumieć ludzi, którzy znajdują przyjemność w zabijaniu zwierząt i przypatrywaniu się, jak one zdychają – mówił w 1996 roku w „Życiu Warszawy”. A w mijającej kadencji Sejmu myśliwskie lobby wyjątkowo mocno nadepnęło mu na odcisk.

Wszystko zaczęło się od specustawy, mającej ułatwić walkę z afrykańskim pomorem świń, którą Sejm przyjął pod koniec 2017 roku. Kaczyński, jak i cały PiS, podniósł rękę, nie zdając sobie sprawy, że w projekcie przemycono zmiany w prawie łowieckim korzystne dla myśliwych, w tym grzywnę za utrudnianie polowań.

Wtedy postawił sobie za cel odegranie się na myśliwych. Przy okazji prac nad kolejną nowelizacją prawa łowieckiego jeden z posłów PiS zgłosił poprawki popierane przez prezesa: zakaz udziału dzieci w polowaniach, zwiększenie minimalnej odległości polowań od zabudowań i zakaz szkolenia psów na żywych zwierzętach.

Początkowo partia myśliwych tryumfowała, bo poprawki prezesa przepadały w komisjach. Jednak potem udało mu się spacyfikować klub własnej partii. Śledząc wpisy na portalach społecznościowych, można odnieść wrażenie, że dzień, w którym Sejm zakazał udziału dzieci w polowaniach, był jednym z najczarniejszych w historii polskiego łowiectwa. Przyjęto też inne bolesne dla nich poprawki popierane przez prezesa.

To bodaj pierwszy raz, gdy ponieśli tak dotkliwą klęskę w Sejmie. I może tym należy tłumaczyć ich determinację w odkręceniu najbardziej bolesnej zmiany – zakazu polowania z dziećmi. We wrześniu odnieśli już pierwszy sukces. Minister środowiska Henryk Kowalczyk zmienił definicję polowania, umożliwiając udział dzieci w niektórych elementach łowów.

Jednak myśliwi nie zamierzają spocząć na laurach i postanowili zagrać va banque. A argumenty? Czy ktoś w ogóle rzetelnie zbadał, czy udział w polowaniach rzeczywiście szkodzi psychice? Tym na razie nikt nie zaprząta sobie głowy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA