fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Analizy Rzeczpospolitej

Polskie mleczarnie zaczynają żegnać się z kryzysem

Fotorzepa
Ostatnie miesiące przyniosły wzrost cen na rynku mleka. To znak powrotu dobrej koniunktury w kluczowym sektorze przemysłu spożywczego.

Niespełna 26,92 mld zł wyniosła wartość sprzedaży branży mleczarskiej w Polsce w 2015 r. Była o ponad 10 proc. niższa niż rok wcześniej. Ale w tym roku może pójść w górę.

Według Banku Zachodniego WBK wzrost wartości sprzedaży może wynieść od 4 do 6 proc. Od 1 do 3 proc. powinien natomiast zwiększyć się w tym roku łączny zysk netto mleczarni. W 2015 r. wyniósł 358 mln zł. Był, głównie za sprawą niższych kosztów wywołanych spadkiem cen skupu mleka, o 9 proc. wyższy niż w 2014 r.

Kwoty do lamusa

Średnio w 2015 r. ceny skupu mleka spadły w naszym kraju o 17,2 proc., do 1,13 zł za litr – podaje Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej (IERiGŻ). Były o 9 proc. niższe od przeciętnej ceny skupu w Unii Europejskiej.

Trend spadkowy, widoczny jeszcze w pierwszej połowie tego roku, już się jednak skończył. Jak podkreśla Jarosław Malczewski z firmy doradczej B-2M, notowany od kilku miesięcy wzrost cen mleka wywołany jest przez rosnący popyt w Azji (głównie w Chinach) oraz w Afryce Północnej. Zdrożały przede wszystkim masło i sery.

Wpływ na poprawę sytuacji, choć zdaniem ekspertów w ograniczonym zakresie, miała także pomoc unijna dla producentów. W ramach interwencji skupionych zostało niemal 350 tys. ton mleka w proszku, a we wrześniu Komisja Europejska ogłosiła, że wypłaci rolnikom 500 mln euro m.in. za ograniczenie produkcji.

Zdaniem Jarosława Malczewskiego unijna pomoc odniosłaby zdecydowanie większy skutek, gdyby została wdrożona np. w sierpniu 2015 r., gdy ceny osiągnęły dołek.

– Przy wcześniejszej pomocy rynek mleka szybciej wyszedłby z kryzysu – ocenia przedstawiciel B-2M.

Nie licząc załamania się dobrej koniunktury na światowym rynku, które zaczęło się pod koniec 2014 r., mleczarze musieli zmierzyć się także ze skutkami zniesienia kwot mlecznych. UE uwolniła swój rynek 1 kwietnia 2015 r. po niemal 30 latach limitowania produkcji mleka.

– Uwolnienie unijnego rynku mleka nastąpiło w niefortunnym momencie – uważa Jakub Olipra, ekonomista Banku Credit Agricole Polska. – Światowy rynek mleka znajdował się w spadkowej fazie cyklu wynikającej z silnego osłabienia popytu na produkty mleczne, ze strony Chin, największego ich importera na świecie, oraz rosyjskiego embarga i kryzysu ekonomicznego w Rosji, zajmującej drugie miejsce w imporcie. W konsekwencji doszło do pogłębienia spadku cen mleka i produktów mlecznych na światowym rynku – dodaje.

Utrzymujące się od sierpnia 2014 r. embargo uderzyło najbardziej w eksporterów serów z Polski. Rosja była ich głównym rynkiem eksportowym.

Unia dała impuls

W ostatnim roku obowiązywania kwot mlecznych rolnicy w Polsce znacznie przekroczyli obowiązujące limity produkcyjne. W efekcie muszą zapłacić 660 mln zł kary (rozłożona została na trzy raty). Przedstawiciele branży zwracają uwagę, że rekordowa grzywna wraz ze spadkiem cen najbardziej zaszkodzi producentom, którzy – by się rozwijać – zaciągnęli kredyty w ubiegłych latach. W dłuższej perspektywie uwolnienie rynku mleka w UE powinno być dla mleczarzy korzystne. Umożliwi im bowiem m.in. dalszy rozwój eksportu. A właśnie od niego w dużym stopniu zależą wyniki branży.

Na zagranicę przypada około 30 proc. wartości sprzedaży sektora mleczarskiego. Jego udziały w łącznym eksporcie rolno-spożywczym z Polski – wartym w 2015 r. niemal 24 mld euro – wynoszą niemal 8 proc. proc.

Biorąc pod uwagę łączną wartość produkcji sprzedanej przemysłu spożywczego, na firmy mleczarskie przypadło w 2015 r. ok. 14 proc. Większe udziały, sięgające 16 proc., miały tylko firmy mięsne. W latach 2000–2014 produkcja sprzedana sektora mleczarskiego, licząc w cenach bieżących, wzrosła dwuipółkrotnie – podaje resort rolnictwa.

Pozytywnym impulsem dla rozwoju tej branży było wejście Polski do UE w 2004 r. W roku poprzedzającym akcesję wartość produkcji sektora wynosiła ok. 12 mld zł. Rok później było to już 15 mld zł, a w kolejnym o 1 mld zł więcej.

– Dzięki akcesji rynek unijny otworzył się na polski eksport produktów mlecznych. W efekcie doszło do jego reorientacji geograficznej ze Wschodu na Zachód – mówi Jakub Olipra. – W 2003 r. udział krajów UE w wielkości i wartości polskiego eksportu branży mleczarskiej wynosił odpowiednio 37,2 i 42,5 proc., podczas gdy w 2015 r. było to już 74,5 proc. i 66,3 proc. – dodaje.

Siła spółdzielni

Blisko 80 proc. firm mleczarskich działających w Polsce to spółdzielnie należące głównie do rolników produkujących mleko. Największe z nich to Mlekovita i Mlekpol. Spośród globalnych graczy do ścisłej rynkowej czołówki udało się wejść wywodzącemu się z Francji Danone.

Najwyższą pozycję w UE, pod względem wielkości produkcji, daje nam serwatka. W 2015 r. więcej niż Polska wytworzyły jej tylko Niemcy i Holandia. Z kolei jogurty, masło i sery dają nam czwarte miejsce we Wspólnocie.

W 2015 r. Polska stała się piątym producentem mleka krowiego w UE, po Niemczech, Francji, Wielkiej Brytanii i Holandii. Awansowaliśmy o jedno miejsce, wyprzedając Włochy. – Biorąc pod uwagę dynamikę dostaw mleka w Polsce oraz u pozostałych głównych producentów, prawdopodobieństwo zmiany tej pozycji jest niewielkie – uważa Jakub Olipra. – Irlandia, gdzie po zniesieniu kwot mlecznych produkcja rosła najsilniej, jest nadal daleko w tyle i przynajmniej w ciągu najbliższych lat nie powinna wyprzedzić Polski – dodaje.

W pierwszych ośmiu miesiącach 2016 r. skup mleka w Polsce zwiększył się o 3,4 proc., do niemal 7,4 mld l. W całym 2016 r. jego produkcja będzie już jednak tylko o 0,3 proc. wyższa i wyniesie 12,77 mld l – podaje IERiGŻ.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA