fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Analizy Rzeczpospolitej

Współdzielenie zamiast posiadania – rewolucja na ulicach

MaaS, czyli mobilność jako usługa, to nowy trend, który podbija polskie miasta i stanowi odpowiedź na kluczowe wyzwania, z którymi mierzą się metropolie.
Zapanowała wręcz moda na „nieposiadanie". Współdzielone (z ang. sharing) są dziś mieszkania (taką usługę oferuje np. Airbnb) i samochody (carsharing). MaaS, z ang. Mobility-as-a-Service, wpisuje się więc w inny trend – ekonomię współdzielenia, potocznie nazywaną również czasami „uberyzacją" usług.
Trend zyskuje na znaczeniu, bo odpowiada na wyzwania współczesnych miast (korki, brak miejsc do parkowania, ograniczanie smogu). – Współdzielona mobilność pomaga te problemy rozwiązywać. Stanowi realną alternatywę komunikacyjną i nową jakość, odmienną od transportu indywidualnego czy komunikacji zbiorowej – wskazuje Zbigniew Domaszewicz, ekspert serwisu SmartRide i współautor pierwszego raportu o polskim rynku współdzielonej mobilności. Jak podkreśla, ta otwiera nowy rozdział w historii miejskiego transportu. – Nie w kontrze do dotychczasowych modeli, ale jako ich uzupełnienie – zauważa Domaszewicz.
W polskich miastach coraz częściej w ramach takiej współdzielonej mobilności miejskiej wynajmowane są nie tylko samochody i rowery, ale też skutery i hulajnogi. Popularne są również inne formy transportu w ramach MaaS – aplikacje taxi (np. FreeNow, czy iTaxi) i tzw. ride hailing. Przedstawicielami tej ostatniej usługi są Uber i Bolt (daw. Taxify). Jak wynika z ubiegłorocznych badań firmy Straal i fundacji Digital Poland, rozpoznawalność poszczególnych usług z rodziny MaaS wśród polskich konsumentów sięga nawet 91 proc.
– Postępująca urbanizacja i wzrost liczby mieszkańców dużych miast powodują coraz większe problemy związane z ruchem samochodowym. W polskich metropoliach jest najwięcej samochodów w stosunku do liczby mieszkańców. Co ciekawe, w Europie widać odwrotny trend: dostępność alternatywnych środków transportu powoduje zmniejszenie liczby pojazdów, np. w Berlinie jest blisko dwa razy mniej samochodów na tysiąc mieszkańców niż w Warszawie – mówi Rafał Nessel, starszy menedżer w Deloitte.
Jego zdaniem widoczne w ciągu ostatnich paru lat przyspieszenie w obszarze nowych rozwiązań, w tym najmu samochodów na minuty i mikromobilności, może w ciągu paru lat doprowadzić do rewolucji w przemieszczaniu się w obszarach miejskich.
Z tegorocznego raportu stowarzyszenia Mobilne Miasto wynika, że w Polsce mamy obecnie do dyspozycji ok. 37 tys. współdzielonych pojazdów (nie licząc taksówek i przewozów zamawianych przez aplikację), a korzystać można z nich już w ponad 70 miastach. Szansę skorzystania z usług tego typu ma blisko 11,5 mln osób.
Największą liczbą użytkowników mogą pochwalić się aplikacje z kategorii przewozu osób (ponad 20 mln). Badania firmy Selectivv wskazują, że osoby w wieku 26–35 lat najchętniej korzystają właśnie z aplikacji do przewozu osób i carsharingu w wypadku pokonywania dłuższych dystansów.

Michał Konowrocki CEE Cities Lead w firmie Uber

W niedalekiej przyszłości do łatwego przemieszczania się po mieście będziemy potrzebowali jedynie smartfonu oraz odpowiedniej aplikacji, dzięki której zamówimy dowolny środek transportu i zapłacimy za bilet komunikacji miejskiej. W tym właśnie kierunku zmierza platforma Uber. Chcemy, aby mieszkańcy polskich miast mieli pod ręką, w jednej, dobrze im znanej i bezpiecznej aplikacji Uber, dostęp do samochodów, hulajnóg, skuterów i rowerów, na biletach transportu publicznego kończąc. Drugi trend to elektromobilność, będąca swoistym wytrychem do zrozumienia transportu miejskiego w nadchodzących latach – i zarazem roli społecznej odpowiedzialności biznesu z sektora transportowego oraz technologicznego. Już teraz miasta i ich partnerzy starają się ograniczyć emisję CO2 do atmosfery, wprowadzając „zielone" czy też ekologiczne usługi. Przykładem z polskiego rynku jest wprowadzenie do aplikacji Uber opcji Green, czyli możliwości zamawiania przejazdów w pełni elektrycznymi, zeroemisyjnymi pojazdami, które miało miejsce w Krakowie. To ważna inicjatywa dla całej branży. Dość wspomnieć, że blisko 27 proc. wszystkich emisji CO2 na terenie UE pochodzi z transportu. Od momentu startu usługi Uber Green w Krakowie, udało nam się zaoszczędzić około 7 ton CO2. W tym zakresie równie ważnym trendem staje się ridesharing, czyli współdzielenie przejazdów. Badanie Międzynarodowego Forum Transportu OECD mówi, że gdyby każdy przejazd był współdzielony, potrzebowalibyśmy realnie raptem 3 proc. samochodów, z których dziś korzystamy.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA