Termin „białe kołnierzyki” przestał przystawać do rzeczywistości. Zaczęło się od casual Friday. Korporacyjny dress code przestał być monolitem.

Czytaj więcej

Dyskryminacja osób, które nie identyfikują się ze swoją płcią. Ważny wyrok SN

Przeciwnikom formalnych strojów w pracy przyszło też z pomocą orzecznictwo sądowe. Zgodnie z nim pracodawca nie ma pełnej swobody w określaniu stroju pracownika. Granicę stanowią dobra osobiste – zdrowie godność, swoboda sumienia i prywatność – oraz zasady równego traktowania i niedyskryminacji. Standardy ubioru mogą być różne dla różnych grup, ale rozróżnienie musi być obiektywnie uzasadnione i nie może prowadzić do pokrzywdzenia którejkolwiek z nich. Firma nie może też powoływać się na oczekiwania klientów co do wyglądu pracowników danej płci, jeśli w efekcie prowadzi to do ich uprzedmiotowienia lub poczucia dyskomfortu. Lepiej nie wymagać więc od pracownic noszenia mini i wysokich obcasów.

Czytaj więcej:

Kadry i Płace Katarzyna Wójcik: Może być w piżamie, byle na trzeźwo

Pro

Pandemia i popularność pracy zdalnej przyspieszyły ten trend. W domu dress code zredukował się do dresu. Ale i po powrocie do biur garnitur przestał być obowiązkowym strojem, a granica między ubiorem formalnym i codziennym wyraźnie się zatarła. Wygrywa wygoda. Ważne jednak, żeby nie wyglądać w pracy tak, jakby pomyliło się biuro z siłownią.

Zapraszam do lektury Tygodnika Kadrowych.

Czytaj więcej:

Kadry i Płace Gdzie kończy się dress code, a zaczyna dyskryminacja?

Pro