Reklama

Co trzeciej Polce z rakiem piersi grożą przerzuty

Późno się zgłaszamy do onkologa, a gdy już do niego trafimy, jesteśmy leczone w niewyspecjalizowanych szpitalach – to główne przyczyny tego, że u wielu Polek nowotwór piersi rozwija się do czwartego stadium i daje przerzuty, czytamy w onet.pl.

Publikacja: 29.09.2018 21:47

Co trzeciej Polce z rakiem piersi grożą przerzuty

Foto: 123 RF

Choć wykrywalność raka piersi rośnie, u ponad 30 procent chorych kobiet i tak rozwinie się on do czwartego stadium – mówi raport „Rak piersi nie ma metryki” przygotowany przez naukowców z Uniwersytetu Warszawskiego na zlecenie fundacji OnkoCafe i firmy Braster.

Czytaj też: Pomóc kobietom z rakiem piersi

 

Kobiety zbyt późno zgłaszają się do lekarza. –  Zwlekają, nawet gdy wyczują guz w piersi. Bagatelizują objawy, dopada je paraliżujący strach –  mówi w rozmowie z onet.pl dr n. med. Agnieszka Jagiełło-Gruszfeld z Kliniki Nowotworów Piersi i Chirurgii Rekonstrukcyjnej w Centrum Onkologii w Warszawie.

Ekspertka podkreśla, że raka piersi rozpoznanego w bardzo wczesnym stadium udaje się wyleczyć prawie u 100 procent kobiet i kryterium zaawansowania pierwotnego jest najważniejszym czynnikiem rokowniczym.

Zaawansowany rak piersi to stadium nowotworu, w którym pojawiły się przerzuty odległe do innych narządów, np. wątroby, płuc, kości, mózgu.

Reklama
Reklama

Zdaniem dr Jagiełło-Gruszfeld rzadko mamy do czynienia z sytuacją, gdy rak piersi rozwija się podstępnie i bardzo mały, niezauważalny przez pacjentkę guz daje przerzuty odległe.

W rzadkich przypadkach pojawienie się przerzutów odległych może wynikać nie tylko ze zbyt późnego rozpoznania, ale również niekorzystnej biologii nowotworu oraz, jak mówi dr Jagiełło-Gruszfeld, nie do końca jeszcze poznanych, czynników związanych z zaburzeniami immunologicznymi w organizmie kobiety.

W ocenie dr Jagiełło-Gruszfeld Polki mają bardzo dobry dostęp do podstawowej diagnostyki raka piersi (mammografia). Jednak ponad połowa kobiet, które powinny korzystać z badań profilaktycznych, nie wykonuje ich. Dlatego też opóźnia się rozpoznanie raka piersi.

Znacznie gorzej niż diagnostyka wygląda w Polsce leczenie zdiagnozowanego nowotworu.

– W większości krajów europejskich od dawna promuje się powstawanie jednostek onkologicznych, które specjalizują się tylko i wyłącznie w leczeniu raka piersi (tzw. Brest Unit). Udowodniono, że jeśli chora na raka piersi trafia do leczenia w takim właśnie wyspecjalizowanym ośrodku, ma zdecydowanie większe szanse na całkowite wyleczenie. Poza tym kompetencje lekarzy i całego zespołu leczącego, pozwalają także uniknąć sytuacji, kiedy chora otrzymuje leczenie, które w danym przypadku nie jest niezbędne (np. wykonywanie mastektomii, podczas gdy wystarczające jest leczenie z zaoszczędzeniem piersi, niepotrzebne nadużywanie chemioterapii pooperacyjnej itp.) –  wyjaśnia dr Jagiełło-Gruszfeld.

Jej zdaniem w Polsce powstało klika wyspecjalizowanych w leczeniu raka piersi ośrodków, ale jest to kropla w morzu potrzeb. Pacjentki trafiają do przypadkowych onkologów, są leczone w ośrodkach, gdzie nie ma ścisłej współpracy miedzy lekarzami różnych specjalności.  Ważne jest, żeby trafić do ośrodka, który dysponuje odpowiednią kadrą medyczną i zapleczem diagnostyczno-leczniczym, wyspecjalizowanym w leczeniu raka piersi. Wtedy mamy największe szanse na wyleczenie choroby – podkreśla dr Jagiełło-Gruszfeld.

Zdrowie
Kto płaci niższą składkę zdrowotną, a kto nie musi płacić jej wcale? Ci pacjenci są uprzywilejowani
Zdrowie
Co z podwyżkami dla pracowników ochrony zdrowia? Ministerstwo przedstawiło propozycje
Zdrowie
Rząd chce zmienić zasady podwyżek dla medyków. Związki nie wykluczają protestów
Zdrowie
CDC zmienia kalendarz szczepień dzieci po decyzji Trumpa. Lekarze krytykują zmiany
Zdrowie
Unijne vouchery za nowe antybiotyki? Dodatkowy rok ochrony patentowej dla firm
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama