Chiny borykają się z gwałtownym wzrostem liczby zachorowań na choroby układu oddechowego. WHO, która poprosiła władze Chin o dane dotyczące zachorowań i wyniki badań dzieci u których w północnych Chinach wykryto zapalenie płuc podała, że jak dotąd nie wykryto w Chinach żadnego nowego patogenu, który wywoływałby zachorowania.
Chińczycy chorują, bo Pekin zniósł wszystkie obostrzenia?
System ochrony zdrowia jest szczególnie mocno obciążony ze względu na dużą liczbę zachorowań w północnych Chinach, m.in. w Pekinie, gdzie trzeba czekać w długich kolejkach na przyjęcie do szpitali.
Czytaj więcej
WHO w środę wystąpiła z oficjalnym wezwaniem do chińskich władz, by te przekazały organizacji szczegółowe informacje o wzroście liczby zachorowań n...
Chińska Rada Państwa podaje, że liczba zachorowań na grypę będzie w tym roku wysoka w Chinach. Wiele zachorowań ma wywoływać też bakteria mykoplazmy. Chiny mają też mierzyć się z zagrożeniem wzrostem liczby zachorowań na COVID-19.
Na tym etapie nic nie wskazuje, że mamy do czynienia z nowym wariantem COVID
WHO podała w czwartek, że Chiny przekazały jej wymagane przez organizację informacje, które dowodzą, że rosnąca liczba zakażeń w Chinach jest wywołana znanymi już patogenami i spowodowana zniesieniem wszystkich obostrzeń związanych z epidemią koronawirusa SARS-CoV-2, które obowiązywały od 2020 do grudnia 2022 roku.
Naukowiec z Australii: Nie widać niczego nadzwyczajnego
Bruce Thompson, szef Szkoły Nauk Medycznych z Melbourne na Uniwersytecie w Melbourne mówi, że ze wstępnych danych wynika, iż w Chinach nie dzieje się nic nadzwyczajnego.
- Na tym etapie nic nie wskazuje, że mamy do czynienia z nowym wariantem COVID (precyzyjniej - koronawirusa SARS-CoV-2 - red.) - podkreślił Thompson.
- Jedno, co warto odnotować to to, że wszystkie procesy monitorowania działają, to bardzo dobrze - dodał.