Szefowa IGJ Marina Eckenhausen stwierdziła, że istnienie takiej strony jest „szokujące”. - Podczas gdy wszyscy bardzo ciężko pracują, aby pomóc zarówno pacjentom z COVID-19, jak i wszystkim innym pacjentom, najwyraźniej istnieją organizacje, które chcą świadomie rozprzestrzeniać wirusa dalej - zauważyła.

Eckenhausen dodała, że taka sytuacja jest jak „uderzenie w twarz wszystkich, którzy od ponad półtora roku walczyli z pandemią” oraz krewnych Holendrów, którzy zmarli z powodu COVID-19.

Holenderskie media spekulują, że model biznesowy kontrowersyjnej strony może wykorzystywać niechęć niektórych obywateli do szczepień. Ich zdaniem tzw. paszport covidowy może bowiem wkrótce zaświadczać o zaszczepieniu przeciw Covid-19 lub o przechorowaniu zakażenia i wyzdrowieniu. Nie byłby natomiast w wielu lokalizacjach akceptowany negatywny wynik testu na koronawirusa. Zaostrzenie polityki 3G (od niemieckich słów „geimpft, getestet, genesen” - „zaszczepiony, przetestowany, ozdrowieniec”) do 2G nie jest jednak w żadnym wypadku przesądzone.

Czytaj więcej

Austria jako pierwsza w Unii Europejskiej wprowadza obowiązek szczepień przeciw COVID-19

IGJ podkreślił, że ​​zarażenie się koronawirusem jest niebezpieczne, ponieważ grozi poważnym przebiegiem choroby. „I można zarazić innych, którzy również mogą poważnie zachorować” - podkreślono w komunikacie.

Media z Holandii zaznaczają, że w czwartek wieczorem strona oferująca „zestawy do infekcji koronawirusem” nie była już dostępna. Nie jest jasne, czy witryna była żartem, czy istotnie można było na niej kupić zestawy za 33,50 euro „gwarantujące doprowadzenie do zakażenia”.