Dotychczas w Polsce przez lata realizowano program profilaktyki oparty na przeciwciałach monoklonalnych w ramach tzw. programu B.40, był on jednak skierowany wyłącznie do wąskiej grupy niemowląt z czynnikami ryzyka. Grupa ta stanowi jedynie 1,5 procenta populacji najmłodszych dzieci. Tymczasem, jak podkreśla prof. Tomasz Szczapa, większość pacjentów wymagających hospitalizacji - w tym na oddziałach intensywnej terapii - to dzieci bez dodatkowych obciążeń zdrowotnych.

Ważne przełomy, a kiedy powszechność

Przełomem było pojawienie się nowych preparatów, które mogą być stosowane w profilaktyce. - Ze względów organizacyjnych, technicznych, technologicznych, ze względu na charakterystykę układu odpornościowego, nie mamy możliwości stosowania w grupie najmłodszych dzieci szczepionek sensu stricte, ale są dostępne przeciwciała monoklonalne – mówił prof. Tomasz Szczapa w studio „Rzeczpospolitej” podczas Forum Ekonomicznego w Karpaczu.

Zdaniem eksperta dyskusja, czy chronić najmłodsze dzieci przed RSV, została już zamknięta. Obecnie kluczowe są pytania, jak i kiedy wdrożyć powszechne rozwiązania. Wiele krajów europejskich, w tym sąsiadujących z Polską, wprowadziło już takie programy. Doświadczenia zagraniczne dostarczają cennych wskazówek praktycznych.

W Hiszpanii ważną rolę odegrała odpowiednio adresowana kampania informacyjna. - Samo udostępnienie preparatu farmaceutycznego może nie wystarczyć, równie ważne jest dotarcie do rodziców z edukacją na temat znaczenia profilaktyki i zabezpieczenia funduszy na koszty podania leku - podkreślał prof. Szczapa. Z kolei w Chile pokazano wymierne efekty ekonomiczne z inwestycji w profilaktykę. Dzięki podjętym działaniom udało się tam istotnie zredukować koszty leczenia szpitalnego najmłodszych pacjentów. Czesi dali natomiast przykład, jak skutecznie prowadzić dialog z decydentami, by jak najszybciej osiągnąć cel w postaci skutecznej profilaktyki.

Warto skorzystać z doświadczeń każdego z tych krajów. Jest dostępna metoda, która uchroniłaby najmłodszych przed ciężkim przebiegiem choroby, należy więc zrobić z niej użytek. - Chcielibyśmy, by jak najszybciej to się wydarzyło – mówił prof. Szczapa.

Realne zabezpieczenie przed chorobą

Głównym celem na najbliższe lata powinna być szeroka i skuteczna implementacja programu, by jak najszerszy odsetek populacji najmłodszych dzieci zyskał realne zabezpieczenie przed ciężkim przebiegiem choroby i jej powikłaniami. Za profilaktyką przemawiają, poza czynnikami zdrowotnymi i bezpieczeństwem dzieci, również aspekty finansowe - lepsza ochrona przełoży się na spadek hospitalizacji wywołanych wirusem RSV, a co za tym idzie, spadek kosztów leczenia. Pozwoliłoby to również odciążyć oddziały dziecięce w okresach największej zachorowalności, szczególnie jesienią i zimą.

Wirus RSV (syncytialny wirus oddechowy) wywołuje infekcje dróg oddechowych, które stanowią szczególne zagrożenie dla niemowląt. Ze względu na anatomię i fizjologię w pierwszych miesiącach życia, przede wszystkim bardzo małą średnicę oskrzelików, najmłodsi są skrajnie podatni na ciężki przebieg choroby. Powstający w trakcie infekcji obrzęk oraz duża ilość wydzieliny mogą błyskawicznie doprowadzić do zagrażającej życiu niewydolności oddechowej, która wymaga natychmiastowej hospitalizacji i intensywnej terapii.

Foto: .