Ołeksij Melnyk: Zasoby ludzkie Ukrainy nie są nieograniczone

Ważne jest, by w NATO nie doszło do rozłamu w sprawie wspierania Ukrainy – mówi Ołeksij Melnyk, ekspert ds. bezpieczeństwa międzynarodowego z kijowskiego Centrum Razumkowa.

Aktualizacja: 11.07.2023 06:16 Publikacja: 11.07.2023 03:00

Jakakolwiek presja na wojskowych ma destruktywny wpływ na ukraińską armię - mówi ukraiński ekspert.

Jakakolwiek presja na wojskowych ma destruktywny wpływ na ukraińską armię - mówi ukraiński ekspert.

Foto: Генеральний штаб ЗСУ / General Staff of the Armed Forces of Ukraine

Czego w Kijowie oczekują od szczytu NATO?

Władze próbują w jakiś sposób wpłynąć na decyzję sojuszu, na rządy i przywódców poszczególnych państw. Planem maksimum jest zaproszenie Ukrainy do członkostwa w NATO. Moim zdaniem to mało prawdopodobne. Dlatego, że wewnątrz sojuszu panują różne poglądy na ten temat. Jedni uważają, że obecność Ukrainy w NATO wzmocni bezpieczeństwo europejskie. Inni twierdzą, że to sprowokuje niekontrolowaną eskalację i może nawet doprowadzić konfliktu Rosji z jednym albo kilkoma państwami NATO. Wiemy, że Stany Zjednoczone ostrożnie się zachowują w tej sprawie. Ale nawet gdyby udało się nam namówić USA, w Europie znajdzie się jedno albo dwa państwa, które taką decyzję zablokują. Chociażby Węgry będą robić wszystko, by do tego nie dopuścić.

Czytaj więcej

Szczyt NATO w Wilnie: Sojusz ostrożny w rozszerzaniu na Wschód. Zostanie powołana nowa instytucja

To na co realnie prezydent Zełenski może liczyć w Wilnie?

Myślę, że chodzi o znalezienie takich słów i sformułowań, które będą się różnić od tych, które padły podczas szczytu w Bukareszcie w 2008 roku. Np. ogłoszą, że Ukraina zostanie zaproszona do NATO tuż po zakończeniu wojny. Dla Ukrainy ważne jest to, by trwająca obecnie dyskusja w sojuszu na temat naszego członkostwa nie doprowadziła do rozłamu w organizacji w sprawie dla nas kluczowej – wspierania Ukrainy. Jeżeli chodzi o gwarancje bezpieczeństwa, to na pewno nikt nam nie da takich gwarancji, które są opisane w artykule 5 Traktatu Północnoatlantyckiego. Zakładałbym, że grupa państw weźmie na siebie jakieś konkretne zobowiązania wobec Ukrainy.

A może część państw NATO obawia się, że otwarcie Ukrainie drzwi do NATO doprowadzi do wojny światowej?

Gdyby doszło do starcia Rosji z NATO, to nie miałaby żadnych szans w wojnie konwencjonalnej. Szybko odniosłaby klęskę. Trzeba rozumieć, że niemal cała rosyjska armia walczy dzisiaj z Ukrainą. Rosja ściągnęła wszystkie siły ze swoich wschodnich granic, których już nikt nie zabezpiecza. Czym będzie walczyła z armią NATO? W Moskwie często grożą Polsce, ale myślę, że polska armia poradziłaby sobie nawet bez pomocy partnerów z NATO. Pamiętajmy jednak, że mają broń atomową i nawet niewielkie prawdopodobieństwo jej użycia to ryzyko, którego nie można ignorować.

Jak pan ocenia tempo ukraińskiej kontrofensywy? Czy oczekiwania nie były nieco zawyżone?

Warto przyznać, że niektórzy przedstawiciele władz dopuścili się kilku nieostrożnych oświadczeń, które zawyżały oczekiwania ludzi. Dowódca ukraińskiej armii generał Wałerij Załużny zawsze wstrzemięźliwie wypowiadał się na ten temat. Kto uważnie go słuchał, ten zrozumiał, że chodzi nie o szybkie zwycięstwo w wojnie, ale o operację ofensywną. Wojskowi ukraińscy zdecydowali się na ryzyko wbrew wszystkim doktrynom, bo nie mamy przewagi w lotnictwie. Rosyjska propaganda twierdziła, że nie mamy żadnych szans. A tymczasem postęp jest, może niezbyt wielki, ale stabilny. Nie przesądzałbym dzisiaj o wyniku ofensywy. Myślę, że jesienią Ukraina może przejąć strategiczną inicjatywę i będzie wykańczała przeciwnika.

Czy wydłużenie wojny nie zniechęci Zachód do wspierania Kijowa? Były dyrektor ds. europejskich w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego USA Alexander Vindman przed szczytem NATO ostrzega w ukraińskich mediach, że ewentualny powrót Donalda Trumpa będzie oznaczał koniec amerykańskiego wsparcia dla Ukrainy.

Jakakolwiek presja na wojskowych ma destruktywny wpływ na ukraińską armię. Wojskowi powinni się kierować wyłącznie własnymi obliczeniami. Jasne, że nie mogą nie brać pod uwagę sytuacji politycznej. Zgadzam się z tym, co powiedział (Vindman – red.), ale czy mamy planować zwycięstwo na konkretny termin, myśląc o ewentualnym powrocie Trumpa? Ukraińscy wojskowi powinni przede wszystkim brać pod uwagę realne możliwości i zasoby. Zwłaszcza że obecnie Ukraina zaczyna mocno odczuwać czynnik ludzki, czego nie było jeszcze rok temu.

Co pan ma na myśli?

Coraz trudniej jest tworzyć rezerwy wojskowe, przygotowane i motywowane. Wojna wycieńcza tę energię, którą mieliśmy na pierwszym etapie wojny. Wielu zginęło, a zasoby ludzkie Ukrainy nie są bezgraniczne.

Czego w Kijowie oczekują od szczytu NATO?

Władze próbują w jakiś sposób wpłynąć na decyzję sojuszu, na rządy i przywódców poszczególnych państw. Planem maksimum jest zaproszenie Ukrainy do członkostwa w NATO. Moim zdaniem to mało prawdopodobne. Dlatego, że wewnątrz sojuszu panują różne poglądy na ten temat. Jedni uważają, że obecność Ukrainy w NATO wzmocni bezpieczeństwo europejskie. Inni twierdzą, że to sprowokuje niekontrolowaną eskalację i może nawet doprowadzić konfliktu Rosji z jednym albo kilkoma państwami NATO. Wiemy, że Stany Zjednoczone ostrożnie się zachowują w tej sprawie. Ale nawet gdyby udało się nam namówić USA, w Europie znajdzie się jedno albo dwa państwa, które taką decyzję zablokują. Chociażby Węgry będą robić wszystko, by do tego nie dopuścić.

Pozostało 81% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Konflikty zbrojne
Wojna w Strefie Gazy. Losu porwanych z Izraela zakładników nie zna nawet Hamas
Konflikty zbrojne
Władimir Putin: Świat jest bliski punktu, z którego nie ma odwrotu
Konflikty zbrojne
Sąsiad Polski przywraca pobór. Młodzi spędzą w armii nawet 9 miesięcy
Konflikty zbrojne
Miedwiediew nawołuje do "wyzwolenia Ukrainy z okowów Zachodu" i cytuje papieża
Materiał Promocyjny
Jaki jest proces tworzenia banku cyfrowego i jakie czynniki są kluczowe dla jego sukcesu?
Konflikty zbrojne
Rosja znów szantażuje NATO bronią atomową. Zwykły blef czy realna groźba?
Konflikty zbrojne
Rakiety trafiły statek z polską załogą w Zatoce Adeńskiej