Pożar wybuchł w poniedziałek od iskry, którą wywołał uszkodzony samochód. Doszło do tego na skrzyżowaniu drogi Carr Powerhous i autostrady 299.
Od nazwy drogi pożar otrzymał nawet swoją nazwę - Carr Fire.
Ogień wywołany usterką auta strawił ponad 190 km kw. powierzchni - obszar większy niż San Francisco.
Czytaj także: Pożary w Grecji. Władze mają dowody na podpalenia
Strażacy mówią o "ognistych tornadach", które wyrywają drzewa i przewracają samochody.
Z pożarem walczy 3400 strażaków, ale jak dotąd udało im się go opanować zaledwiena 5 proc. zajętego ogniem terenu. Ponad 37 tysięcy ludzi zostało zmuszonych do opuszczenia swoich domów.
W ogniu zginęło jak dotąd 5 osób - dwoje dzieci i ich prababcia oraz dwóch strażaków. 17 osób uważa się za zaginione.