Radosław Sikorski w Polsat News powiedział, że na taśmach, które zawierały rozmowę z jego udziałem "nie było nawet najmniejszej sugestii złamania przeze mnie prawa, nie było "słupów", nie było jakichś dziwnych ofert dla biznesmenów, czy byłych polityków". 

Były szef MSZ powiedział, że "życzę kolegom z PiS, żeby podobnie wysoko postawili poprzeczkę" i przypomniał, że po aferze taśmowej złożył rezygnację z funkcji marszałka Sejmu.

Czytaj także:

Czarzasty: Wiem jak się skończy historia z Kubicą

Afera taśmowa. Morawiecki nie chciał sponsorować Kubicy

- Koledzy z PiS wtedy się napinali, mówili o taśmach prawdy, a dzisiaj mówią o krwistym języku, o tym, że prywatność jednak jest ważna, więc wyszli na hipokrytów, co ludziom, którzy chcą rechrystianizować Europę, wyjątkowo nie wypada - powiedział Sikorski.

Jego zdaniem w tej sprawie błąd popełniły służby i prokuratura, które niewystarczająco pilnowały członków rządu i ważnych polityków, a po ujawnieniu afery śledczy nie prowadzili śledztwa pod kątem zorganizowanej grupy przestępczej i wątków zagranicznych.