Australijskie Biuro Meteorologiczne podało, że 17 grudnia był gorętszy od poprzedniego najcieplejszego dnia w historii kraju o 0,6 stopnia Celsjusza - 7 stycznia 2013 roku średnia temperatura w Australii wyniosła 40,3 stopnia C.
Jak podkreśla BBC podawanie średniej temperatury dla całego kraju jest najbardziej precyzyjnym sposobem pomiaru skali upałów.
We wtorek w niektórych miejscach Australii termometry pokazywały nawet 45 stopni Celsjusza.
Perth zanotowało na początku tego tygodnia trzy dni z rzędu z temperaturą powyżej 40 stopni Celsjusza.
Za falę upałów w Australii odpowiada zjawisko zwane Dipolem Oceanu Indyjskiego - zjawisko polegające na dużej różnicy temperatur powierzchni oceanu we wschodniej i zachodniej części tego oceanu (na wschodzie temperatura jest niższa, na zachodzie wyższa). W tym roku różnica ta jest największa od 60 lat - co przynosi wyższe od średnich opady deszczu w rejonie zachodniego Oceanu Indyjskiego oraz susze w Australii i Azji południowo-wschodniej.
Wiele regionów Australii doświadcza suszy już od kilku lat.
Według Biura Meteorologicznego średnia temperatura w Australii od 1910 roku podniosła się o ponad 1 stopień Celsjusza.
Dziewięć z dziesięciu najgorętszych lat w historii Australii miało miejsce po 2005 roku.
W 2019 roku średnia temperatura w kraju ma aż o 1,3 stopnia Celsjusza przekroczyć długoterminową średnią temperaturę wynoszącą 27,5 stopnia Celsjusza.
Jednocześnie kraj boryka się ze zbyt małą ilością opadów - wszystko wskazuje na to, że 2019 rok będzie najbardziej suchym rokiem w historii kraju.
Australia jest jednym z największych emitentów dwutlenku węgla na osobę - głównie dlatego, że jej sektor energetyczny opiera się na paliwach kopalnych.